Krótkie zimowe podróże niszczą samochód bardziej niż myślisz. Im zimniej, tym gorzej

Dodaj w Google
Jeśli masz w zwyczaju uruchamianie auta w największy mróz i jazdę nim do sklepu oddalonego o kilometr czy dwa, by potem wrócić do domu i pozostawić auto do ostygnięcia, być może po przeczytaniu tego tekstu postarasz się ograniczyć tego rodzaju aktywności. Jazda na krótkich odcinkach zimą, zwłaszcza w mróz, zużywa nie tylko akumulator, lecz także psuje zawieszenie i silnik. W wielu nowoczesnych samochodach wystarczy sprawdzić poziom oleju, by się przekonać.
Nie, nie chodzi o to, że ubywa oleju, jest wręcz przeciwnie: jego poziom może rosną, co potencjalnie prowadzi do uszkodzenia silnika. Spróbujmy jednak uszeregować potencjalne straty związane z jazdą na krótkich odcinkach od najmniej kosztownych do tych najpoważniejszych. Możesz być zaskoczony.

Akumulator łatwo zepsuć podczas mrozu. Krótkie trasy nie pomagają utrzymać go w formie

Uruchamianie auta na krótko podczas mrozu nie jest dla niego dobre
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Uruchamianie auta na krótko podczas mrozu nie jest dla niego dobre
Przy kilkunastostopniowym mrozie efektywna pojemność akumulatora jest z grubsza o połowę niższa niż przy 20 stopniach "na plusie". A tymczasem lepkość oleju rośnie wraz ze spadkiem temperatury; olej staje się "gęsty", stawia dużo wyższe opory niż w normalnych warunkach, a zatem rozrusznik, aby "zakręcić" silnikiem, pobiera dużo więcej energii. Nad ranem zmrożony akumulator musi znieść nienaturalnie wysokie obciążenie. Potem zaczyna się jazda z włączonym "wszystkim": działa ogrzewanie kierownicy, foteli, szyb, lusterek, w wielu autach uruchamiają się elektryczne grzałki, o których istnieniu kierowca nie ma nawet pojęcia. Aby w tych warunkach układ osiągnął równowagę i akumulator zdążył się podładować do stanu wyjściowego, musi minąć ok. pół godziny. Ale ty jedziesz tylko do sklepu, kilka minut w jedną stronę i kilka w drugą, a po powrocie jeszcze otwierasz elektrycznie podnoszoną tylną klapę, zamykasz ją...
W starszych autach wyposażenie elektryczne jest z reguły skromniejsze, ale za to – m.in. z powodu zużycia różnych rzeczy – opory i straty energii są wysokie.
A tymczasem im bardziej rozładowany akumulator, tym bardziej rośnie ryzyko zamarznięcia elektrolitu, którego gęstość maleje wraz z rozładowaniem. Już w połowie rozładowany akumulator może zamarznąć przy temperaturze rzędu minus 25 stopni Celsjusza. Gdy do tego dojdzie, trzeba kupić nowy.
Ładowanie akumulatora prostownikiem
Auto Świat
Ładowanie akumulatora prostownikiem

Zawieszenie podczas mrozu sztywniejsze niż normalnie? Tak, nie mylisz się i ma to konsekwencje

Wraz z obniżaniem temperatury otoczenia rośnie lepkość płynu w amortyzatorach samochodu. Z tej przyczyny, dopóki się nie rozgrzeją, początkowo samochód gwałtowniej reaguje na nierówności, jego zawieszenie jest sztywniejsze. W rezultacie osłabieniu ulegają gumowe elementy podwozia, w tym uszczelnienia amortyzatorów. Tego nie unikniemy niezależnie od długości trasy, jednak – jeśli to tylko możliwe – warto rozważyć unikanie podróży wyłącznie na krótkich odcinkach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Co się dzieje z silnikiem przy zimnym starcie?

Potencjalnie największy problem związany z jazdą na krótkich odcinkach to stres, jakiemu poddawany jest cały układ napędowy samochodu w fazie rozruchu; im zimniej, tym większy stres. Rzecz w tym, że oleje, w tym olej silnikowy i olej w skrzyni biegów, "gęstnieją" w niskiej temperaturze – czyli zwiększa się ich lepkość. Jednocześnie układ wtryskowy podaje wzbogaconą mieszankę paliwową nawet przez kilka minut od startu. I tu pojawia się kilka praktycznych problemów:
  • zanim "gęsty" olej dotrze do wszystkich punktów smarowania, mija chwila pracy "na sucho"; z tego względu każdy zimny start silnika zużywa go bardziej niż kilkaset kilometrów normalnej jazdy
  • Wzbogacona mieszanka paliwowa podawana przez układ wtryskowy zimnemu silnikowi nie tylko oznacza o wiele wyższe niż normalnie zużycie paliwa, lecz także powoduje rozrzedzenie oleju silnikowego – część niespalonego paliwa spływa po ściankach cylindrów do miski olejowej; jeśli zatem zauważyłeś, że poziom oleju w silniku twojego auta jest wyższy niż powinien być, to prawdopodobnie jest to skutek częstego uruchamiania silnika "na zimno" i nie dość częste wyjazdy w dłuższe trasy. To szczególna przypadłość napędów hybrydowych oraz diesli i jednocześnie powód, aby częściej wymieniać olej. Nie jest rozwiązaniem odessanie nadmiaru oleju, po stwierdzeniu nadmiaru oleju, którego poziom wcześniej mieścił się w normie, należy cały olej wymienić na nowy.
Najlepiej jednak zrobisz, po prostu unikając jazd na krótkich odcinkach, zwłaszcza w mróz.
Jazda po śniegu
Auto Świat / Filip Trusz
Jazda po śniegu

Przed nadejściem mrozu pamiętaj też...

  • o odpowiednim płynie do spryskiwacza; zwykły, typowy płyn zimowy zamarza przy temperaturze ok. -20 stopni Celsjusza; rozwiązaniem jest dolanie do zbiorniczka koncentratu, dzięki temu unikniemy uszkodzeń układu spryskiwania szyb i reflektorów.
  • upewnij się, że w chłodnicy jest płyn o odpowiedniej odporności na zamarzanie; typowy płyn chłodniczy wytrzymuje bez problemu mróz rzędu minus 30 stopni Celsjusza, jednak jeśli ubytki uzupełnialiśmy wodą, stężenie glikolu w płynie może być za niskie
  • jeśli masz wątpliwości, czy akumulator jest naładowany, doładuj go ładowarką lub przejedź samochodem dłuższy odcinek – najlepiej ok. godziny jazdy lub dłużej.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu