Jeśli masz w zwyczaju uruchamianie auta w największy mróz i jazdę nim do sklepu oddalonego o kilometr czy dwa, by potem wrócić do domu i pozostawić auto do ostygnięcia, być może po przeczytaniu tego tekstu postarasz się ograniczyć tego rodzaju aktywności. Jazda na krótkich odcinkach żoną, zwłaszcza w mróz, zużywa nie tylko akumulator, lecz także psuje zawieszenie i silnik. Wielu nowoczesnych samochodach wystarczy sprawdzić poziom oleju, by się przekonać.
Nie, nie chodzi o to, że ubywa oleju, jest wręcz przeciwnie: jego poziom może rosnąć. Spróbujmy jednak uszeregować potencjalne straty związane z jazdą na krótkich odcinkach od najmniej kosztownych do tych najpoważniejszych. Możesz być zaskoczony.
Przeczytaj także: Wrócił. Ten głupi nawyk kierowców uszkadza silnik, kiedy jest mróz. Cieszy się tylko mechanik
Akumulator łatwo zepsuć podczas mrozu. Krótkie trasy nie pomagają utrzymać go w formie
Przy kilkunastostopniowym mrozie efektywna pojemność akumulatora jest z grubsza o połowę niższa niż przy 20 stopniach "na plusie". A tymczasem lepkość oleju rośnie wraz ze spadkiem temperatury; olej staje się "gęsty", stawia dużo wyższe opory niż w normalnych warunkach, a zatem rozrusznik, aby "zakręcić" silnikiem, pobiera dużo więcej energii. Nad ranem zmrożony akumulator musi znieść nienaturalnie wysokie obciążenie. Potem zaczyna się jazda z włączonym "wszystkim": działa ogrzewanie kierownicy, foteli, szyby, lusterek, w wielu autach uruchamiają się elektryczne grzałki, o których istnieniu kierowca nie ma nawet pojęcia. Aby w tych warunkach układ osiągnął równowagę i akumulator zdążył się podładować do stanu wyjściowego, musi minąć ok. pół godziny. Ale ty jedziesz tylko do sklepu, kilka minut w jedną stronę i kilka w drugą, a po powrocie jeszcze otwierasz elektrycznie podnoszoną tylną klapę, zamykasz ją...
W starszych autach wyposażenie elektryczne jest z reguły skromniejsze, ale za to – m.in. z powodu zużycia różnych rzeczy – opory i straty energii są wysokie.
A tymczasem im bardziej rozładowany akumulator, tym bardziej rośnie ryzyko zamarznięcia elektrolitu, którego gęstość maleje wraz z rozładowaniem. Już w połowie rozładowany akumulator może zamarznąć przy temperaturze rzędu minus 25-30 stopni Celsjusza. Gdy do tego dojdzie, trzeba kupić nowy.
Zawieszenie podczas mrozu sztywniejsze niż normalnie? Tak, nie mylisz się
Wraz z obniżaniem temperatury otoczenia rośnie lepkość płynu w amortyzatorach samochodu. Z tej przyczyny, dopóki się nie rozgrzeją, początkowo samochód gwałtowniej reaguje na nierówności, jego zawieszenie jest sztywniejsze. W rezultacie osłabieniu ulegają gumowe elementy podwozia, w tym uszczelnienia amortyzatorów. Tego nie unikniemy niezależnie od długości trasy, jednak – jeśli to tylko możliwe – warto rozważyć unikanie podróży wyłącznie na krótkich odcinkach.
Poznaj kontekst z AI
Co się dzieje z silnikiem przy zimnym starcie?
Potencjalnie największy problem związany z jazdą na krótkich odcinkach to stres, jakiemu poddawany jest cały układ napędowy samochodu w fazie rozruchu; im zimniej, tym większy stres. Rzecz w tym, że oleje, w tym olej silnikowy i olej w skrzyni biegów, "gęstnieją" w niskiej temperaturze – czyli zwiększa się ich lepkość. I tu pojawia się kilka praktycznych problemów:
- zanim "gęsty" olej dotrze do wszystkich punktów smarowania, mija chwila pracy "na sucho"; z tego względu każdy zimny start silnika zużywa go bardziej niż kilkaset kilometrów normalnej jazdy
- Dopóki silnik wstępnie się nie rozgrzeje, układ wtryskowy podaje wzbogaconą mieszankę paliwową. Tzn. nie tylko o wiele wyższe niż normalnie zużycie paliwa, lecz także rozrzedzenie oleju silnikowego – część niespalonego paliwa spływa po ściankach cylindrów do miski olejowej; jeśli zatem zauważyłeś, że poziom oleju w silniku twojego auta jest wyższy niż powinien być, to prawdopodobnie jest to skutek częstego uruchamiania silnika "na zimno" i nie dość częste wyjazdy w dłuższe trasy. To szczególna przypadłość napędów hybrydowych i jednocześnie powód, aby częściej wymieniać olej. Nie jest rozwiązaniem odessanie nadmiaru oleju, po stwierdzeniu nadmiaru oleju, którego poziom wcześniej mieścił się w normie, należy cały olej wymienić na nowy.
Najlepiej jednak zrobisz, po prostu unikając jazd na krótkich odcinkach, zwłaszcza w mróz.
Przed nadejściem mrozu pamiętaj też...
- o odpowiednim płynie do spryskiwacza; zwykły, typowy płyn zimowy zamarza przy temperaturze ok. -20 stopni Celsjusza; rozwiązaniem jest dolanie do zbiorniczka koncentratu, dzięki temu unikniemy uszkodzeń układu spryskiwania szyb i reflektorów.
- upewnij się, że w chłodnicy jest płyn o odpowiedniej odporności na zamarzanie; typowy płyn chłodniczy wytrzymuje bez problemu mróz rzędu minus 30 stopni Celsjusza, jednak jeśli ubytki uzupełnialiśmy wodą, stężenie glikolu w płynie może być za niskie
- jeśli masz wątpliwości, czy akumulator jest naładowany, doładuj go ładowarką lub przejedź samochodem dłuższy odcinek – najlepiej ok. godziny jazdy lub dłużej.