Gdy policjanci dali rowerzyście sygnał do zatrzymania, ten tylko przyspieszył. Gdy 33-latek zobaczył, że za nim jadą, skręcił w boczną uliczkę, porzucił rower i zaczął uciekać na piechotę. Pościg nie trwał długo, a potem były: "gleba", kajdanki i wszystko, co się z tym wiąże.
Co ciekawe, mężczyzna nie był poszukiwany i w sumie tylko nieznacznie przekroczył dozwolony limit alkoholu we krwi — miał 0,3 promila. Tłumaczył, że uciekał, bo przestraszył się kary za jazdę po alkoholu.
Warto wiedzieć: limit alkoholu w przypadku jazdy na rowerze albo na hulajnodze elektrycznej jest taki sam jak w przypadku samochodu i wynosi 0,2 promila. Kary za kierowanie po alkoholu na rowerze są jednak o wiele łagodniejsze niż w przypadku auta czy motocykla.
Co grozi za jazdę na rowerze po alkoholu?
Tak samo jak w przypadku pojazdów mechanicznych są dwa limity: 0,2 promila i 0,5 promila — po przekroczeniu tego drugiego limitu kara jest surowsza. Jednak sytuacja nietrzeźwego rowerzysty jest zupełnie inna niż kierowcy samochodu.
- Przekroczenie limitu 0,2 promila alkoholu na rowerze (stan po użyciu alkoholu, czyli gdy kierujący ma 0,2-0,5 promila): mandat wynosi 1000 zł i zazwyczaj jest to jedyna kara, jaka grozi rowerzyście; jedynie w sytuacji, gdy odmówi on przyjęcia mandatu i sprawa trafi do sądu, może dostać wyższą grzywnę i ewentualnie sądowy zakaz jazdy na rowerze.
- Przekroczenie limitu 0,5 promila (stan nietrzeźwości): mandat wynosi 2500 zł i w tym przypadku zazwyczaj także jest to jedyna kara, jaka grozi rowerzyście. Jedynie w wyjątkowych sytuacjach, gdy odmówi przyjęcia mandatu albo jest pijany do nieprzytomności i zagraża sobie i innym, sprawa trafia do sądu — wtedy grzywna może być wyższa, w grę wchodzi także sądowy zakaz jazdy na rowerze. Nie ma jednak mowy np. o sądowym zakazie kierowania pojazdami mechanicznymi.
Warto wiedzieć: inaczej niż w przypadku kierowania po alkoholu pojazdem mechanicznym (samochodem, motocyklem, motorowerem), jazda rowerem w stanie nietrzeźwości zawsze jest tylko wykroczeniem, a nie przestępstwem.
Co grozi rowerzyście za niezatrzymanie się do kontroli policyjnej i próbę ucieczki?
W przypadku niezatrzymania się do kontroli drogowej i próby ucieczki, jeśli ktoś kieruje samochodem, motocyklem albo motorowerem (choćby i elektrycznym surronem), mamy do czynienia z przestępstwem. Kodeks karny przewiduje za to przestępstwo karę więzienia od trzech miesięcy do pięciu lat. Kodeks karny wyraźnie jednak mówi o "pojeździe mechanicznym" — a więc nie dotyczy to roweru.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W przypadku rowerzysty uciekającego przed policją mamy do czynienia z wykroczeniem — np. z artykułu mówiącego o "niestosowaniu się do poleceń określonego zachowania się wydawanych na podstawie prawa przez funkcjonariusza Policji (...)", za co grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny (do 5000 zł).
Rowerzysta, który uciekał przed policją w Kętach, zwielokrotnił swoją karę
Wobec takich przepisów rowerzysta zatrzymany w Kętach, gdyby nie zdecydował się na ucieczkę, zapłaciłby mandat 1000 zł, a może nawet — z uwagi na nieduże przekroczenie limitu — dostałby pouczenie i ewentualnie wróciłby do domu pieszo, prowadząc rower.
Ponieważ jednak zdecydował się na ucieczkę, dostał 1000 zł mandatu za alkohol i 5000 zł za niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Umiarkowanie dolegliwa kara za umiarkowanie groźne wykroczenie stała się, obiektywnie rzecz biorąc, zdecydowanie bolesna.
Opłacało się?