"Twoje wymarzone auto nawet o połowę taniej niż w Polsce. Z dostawą pod dom. Załatwimy za ciebie wszystkie formalności. Pomożemy sprowadzić każde auto" — kiedy zaczynamy szukać w sieci samochodu, prędzej czy później wyświetlą nam się takie reklamy i ogłoszenia, a często nawet filmy na youtube, pokazujące jak tanio da się kupić i sprowadzić z zagranicy "auta marzeń". Dotychczas najczęściej chodziło o samochody z USA, teraz coraz częściej ten sam mechanizm stosowany jest przy imporcie samochodów z Chin.Część z nich to oferty uczciwych importerów, ale nie wszystkie! Niektóre z takich ogłoszeń to prawdziwe pułapki, chociaż o tym, że tak było, niektórzy nabywcy przekonają się dopiero za kilka lat. Na czym może w tym przypadku polegać przekręt i co powinno zapalić u nas czerwoną lampkę?
Poznaj kontekst z AI
Jakie konsekwencje ponoszą nabywcy oszukanych samochodów?
Dlaczego niskie ceny samochodów mogą być niebezpieczne?
Na co zwrócić uwagę przy wybieraniu pośrednika do sprowadzenia auta?
Co się stanie, jeśli udzielimy pełnomocnictwa nieuczciwemu pośrednikowi?
Uważaj komu udzielasz pełnomocnictwa
Na pierwszy rzut oka wszystko może wyglądać poważnie i uczciwie. Prosimy o ofertę, a pośrednik przesyła linki do zagranicznych ofert czy aukcji: jest korzystna cena, są zdjęcia, raporty o przeszłości wypadkowej, dokumenty. Kiedy zaczynamy się poważnie konkretnym samochodem, z reguły natychmiast pojawia się kwestia wpłaty zadatku lub zaliczki (to nie to samo — zaliczka jest zwrotna, niezależnie od przyczyny niewykonania umowy, przez co w teorii jest bezpieczniejsza dla kupującego. Zadatek jest bezzwrotny w przypadku winy kupującego, a w razie winy sprzedającego, powinien być zwrócony w podwójnej wysokości. Zaliczka to rodzaj częściowej przedpłaty, a zadatek to forma zabezpieczenia). To nic nadzwyczajnego — importer musi ponieść koszty sprowadzenia pojazdu, więc to naturalne, że chce się zabezpieczyć przed niepoważnym klientem. Na tym etapie trzeba jednak dokładnie sprawdzać dokumenty — czy podpisujemy umowę z działającą legalnie firmą, której zlecamy sprowadzenie samochodu, czy może udzielamy komuś pełnomocnictwa, żeby sprowadził samochód w naszym imieniu i w naszym imieniu załatwiał wszelkie formalności. Ten drugi przypadek wiąże się ze znacznie większym ryzykiem!
Bardzo niska cena auta może wynikać z kilku powodów:
- oferta to od początku do końca "ściema", która służy tylko wyłudzeniu pieniędzy od klienta, albo tylko na zaliczkę, albo na cały samochód
- stan techniczny samochodu jest inny od obiecanego — np. samochód jest powypadkowy, popowodziowy lub po prostu zepsuty
- samochód ma wady prawne
- auto ma zostać sprowadzone przy wykorzystanie nielegalnych "trików", np. z zaniżoną wartością celną, jako używane, choć w rzeczywistości jest nowe
Niesamowite okazje zdarzają się sporadycznie, w przypadku firm, które oferują okazję za okazją lepiej być bardzo ostrożnym.
Jeśli to firma sprowadza dla nas auto, to jeżeli okaże się, że coś z tym samochodem jest nie w porządku (jest niezgodny z umową), to możemy odstąpić od umowy, zażądać zwrotu poniesionych nakładów, również już po jego nabyciu, jeśli się okaże, że samochód miał wady ukryte.
Pośrednik zawinił, ty poniesiesz konsekwencje
Prawdziwe problemy grożą nam wtedy, jeśli udzielimy komuś nieuczciwemu pełnomocnictwa do sprowadzenia auta i załatwiania formalności w naszym imieniu. W takiej sytuacji nieuczciwy pośrednik nie jest stroną tej transakcji. Nie podoba nam się sprowadzony samochód? To nie problem pośrednika — taki chcieliśmy! Jeśli po jakimś czasie okaże się, że np. część dokumentów auta była "lewa", albo przy odprawie celnej przedstawione zostały dokumenty z zaniżoną wartością lub samochód został sprowadzony jako używany, choć formalnie był nowy (według przepisów auto używane musi być co najmniej 6 miesięcy zarejestrowane w innym kraju i mieć nie mniej niż 6 tys. km przebiegu — pazernym pośrednikom nie chce się tak długo czekać), to nabywca, a nie ktoś, kto w jego imieniu załatwiał formalności, poniesie wszystkie konsekwencje karno-skarbowe. Nawet jeśli nieuczciwego pośrednika uda się namierzyć (to nie jest takie oczywiste, bo często są to osoby na stałe mieszkające za granicą), to będzie się on bronił, że wszystko, co robił, wykonywał na polecenie swojego mocodawcy.