- Nowa California ma drzwi przesuwne z obu stron nadwozia, co wymusiło delikatne przeprojektowanie wewnętrznej zabudowy
- California jest samochodem tysiąca pomysłów na zagospodarowanie przestrzeni
- W wersji Ocean mamy dwa 2-osobowe łóżka, kuchenkę, zlewozmywak, lodówkę, wiele szafek i schowków, a nawet miniaturowy prysznic
- Wszystko to zmieszczono na bardzo ograniczonej przestrzeni i ten niedobór przestrzeni w pewnych sytuacjach daje o sobie znać
- Volkswagen California Ocean – pakujemy się i jedziemy
- Volkswagen California Ocean – jedziemy
- Volkswagen California Ocean – pierwsza noc na kempingu
- Wyposażenie Californi pod względem mechanicznym jest wręcz wzorowe
- Volkswagen California Ocean na kempingu – jest tylko jeden problem
- Volkswagen California Ocean znów w drodze. Godzinka i akumulatory pełne
- Volkswagen California Ocean: reasumując...
- Volkswagen California Ocean: dane techniczne
Jak na kompletnego kampera California jest niedużym samochodem, niemniej wersja Ocean to już o wiele więcej niż tylko camper-van zbudowany na bazie minibusa. Bo na dobrą sprawę – poza toaletą – mamy tu wszystko, co powinno być w kamperze: łóżko, które w dwie minuty rozkłada się na dole po uprzednim złożeniu na płasko dwóch tylnych (środkowych) foteli, łóżko na górze, które rozkładamy w parę chwil, podnosząc elektrohydrauliczny dach; dopóki nikogo nie ma na "piętrze", podłogę górnej kondygnacji można podnieść, dzięki czemu na dole można normalnie wyprostować się. Gdy łóżek nie używamy, na dole można stworzyć czteroosobowy salonik, obracając przednie fotele i stawiając na środku składany stół przewożony w bagażniku albo mały stolik doczepiany do ścianki kuchennej. Jest jednopalnikowa kuchenka gazowa i mini zlew, ale na kempingu, gdy jesteśmy podłączeni do prądu, jest do czego podłączyć dodatkową małą kuchenkę elektryczną. Są szafki z przesuwnymi drzwiczkami, szuflada kuchenna, osłony wszystkich szyb, w tylnej klapie mieszczą się dwa wygodne składane fotele kempingowe. Ma się rozumieć jest i markiza tworząca na kempingu praktyczne zadaszenie. No po prostu wszystko jest – a dopiero zaczynamy odkrywać ten samochód.
Volkswagen California Ocean – pakujemy się i jedziemy
Jeśli ktoś jeździł wcześniej kamperem, to wie, że właściwie nie ma tu miejsca na duże torby turystyczne. Najlepiej, jeśli wszystkie rzeczy osobiste upakujemy w licznych szafkach i schowkach – a jest ich naprawdę dużo. Ważne, żeby każdy wiedział, gdzie jest jego przestrzeń. W kamperze pokroju Californi Ocean na duże przedmioty niewiele jest miejsca: górną część tylnego, bagażowego przedziału zajmują materace z usztywnionym spodem służące do stworzenia łóżka. Pod nimi jest jeszcze przestrzeń, ale raczej tylko na rzeczy wspólne i "kamperowe": na skrzynkę z garnkami i talerzami, apteczkę, podjazdy (niezbędne, aby przed postojem na kempingu wypoziomować auto), kabel elektryczny... także z tyłu mieści się zbiornik na wodę czystą i szarą oraz na butlę gazową.
Jeśli chcemy przewieźć jakiś większy sprzęt sportowy, przyda się dodatkowy bagażnik. Pragnąc zabrać w drogę dwa sup-y, zdecydowałem się na kuferek montowany na haku holowniczym, za którym poza bagażem mieści się jeden rower. Do kuferka trafiło jeszcze parę rzeczy, które nie zmieściły się w środku. Tak to jest, jeśli jedziemy małym kamperem w czwórkę...
Volkswagen California Ocean – jedziemy
To, co zwróciło od razu moją uwagę, to to, że aktualna wersja jest o wiele cichsza od starszych Californi – cichsza, czyli nie skrzypi i nie trzeszczy. To wcale nie jest oczywiste w kamperze wyposażonym w taką liczbę szafek i schowków. California wyróżnia się też na tle innych kamperów tym, jak jeździ – a jeździ niewiele gorzej niż samochód osobowy. California jest stabilna, nie ma najmniejszych problemów, by jechać autostradą 140 km na godz. Można jechać szybko i wcale nie oznacza to, że samochód pali przesadnie dużo. Spalanie wykraczające wyraźnie poza 10 l na setkę zdarza się tylko na krótszych odcinkach, gdy włączymy szybkie ładowanie akumulatorów pomocniczych. W trasie, która jest miksem autostrady, bocznych dróg i miasta spalanie łatwo zamyka się w przedziale 7,5-8,5 l na 100 km.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoW podróży docenimy świetną widoczność do przodu i na boki. Kierowca może jedynie narzekać na widok w lusterku, który w górnej, tej ważniejszej części jest przysłonięty szafką sufitową zamontowaną blisko tylnej szyby. Ta szafka jest chyba jedyną opcją "kamperową", która w Californi Ocean pogarsza komfort kierowcy podczas jazdy.
Na tle innych kamperów zbudowanych na bazie minibusów (m.in. Renaulta, Forda) California pod względem komfortu prowadzenia jest najbliższa samochodom osobowym. Owszem, można narzekać, że nie ma wersji z napędem na cztery koła, ale wkrótce doszedłem do wniosku, że jeśli ktoś potrzebuje tej opcji, to chyba jednak powinien celować w inny rodzaj samochodu wyprawowego.
Volkswagen California Ocean – pierwsza noc na kempingu
Doceniam, że w aktualnej Californi wyposażenie działa łatwo i płynnie, a jeszcze kierowca może liczyć na pomoc elektroniki, które w pewnych sytuacjach znakomicie ułatwia zadanie. zaczynamy od tego, że każdy kamper (a także samochód z namiotem na dachu) przed nocnym postojem należy wypoziomować – jeśli teren jest pochyły, pod wybrane koła trzeba podstawić podjazdy. Bardzo pomocna jest w tym aplikacja dostępna w systemie, która pokazuje aktualny przechył nadwozia wzdłuż i na boki, dzięki temu pierwsze ustawienie podjazdów jest tym prawidłowym i docelowym.
Sterowanie wyposażeniem kamperowym (m.in. lodówką) odbywa się przez środkowy ekran auta albo przez malutki wyświetlacz dotykowy na słupku. Ustawiamy m.in. intensywność chłodzenia chłodziarki, która na postoju jest bodaj największym pożeraczem prądu. Ja przyjąłem zasadę, że w czasie jazdy lodówka pracuje na 100 proc. mocy, na kempingu na trzecim stopniu z pięciu dostępnych – i w takim układzie, zatrzymując się na jedną noc, nie jestem uzależniony od zewnętrznego źródła prądu. Akumulator pomocniczy w Californi w takim układzie wystarcza na ok. dobę, wliczając zasilanie oświetlenia, pompę wody i inne gadżety.
Wyposażenie Californi pod względem mechanicznym jest wręcz wzorowe
Fajne w Californii jest to, że wszystko działa łatwo i lekko – zarówno obracanie jak i przesuwanie foteli, przygotowywanie miejsc do spania, itp. Dobrze robią przesuwane drzwi z lewej strony, bo dzięki temu mamy dostęp do kuchni i lodówki z zewnątrz auta – nawet jeśli te drzwi wymuszają zmniejszenie mebli.
Tylne drzwi wyposażone są w roletę, podobnie jak boczne. Do szyb przednich drzwi mamy zasłonki mocowane magnesami i mamy coś jeszcze: składane wywietrzniki mocowane pomiędzy opuszczonymi częściowo szybami a ramkami drzwi – te wywietrzniki mają moskitiery, co jest bardzo cenne. To drobiazg, ale bez tego w ciepły dzień, śpiąc w dość małym kamperze w cztery osoby, można by się poddusić. Z kolei otwarcie okien niezabezpieczonych moskitierami oznaczałoby masowy atak komarów – a tak mamy zapewniony dopływ świeżego powietrza i ochronę przed insektami.
Volkswagen California Ocean na kempingu – jest tylko jeden problem
Problemem nowej Californi jest to, że na postoju w tym kamperze cztery osoby mają po prostu ciasno. Rozłożone łóżko na dole zajmuje większość przestrzeni, więc od począ†ku trzeba tak kombinować, aby na dole spał ten, kto wstaje wcześniej. Ja, aby od rana nie budzić dzieci, zabrałem dodatkową kuchenkę benzynową – dzięki czemu pierwszą kawę mogłem zrobić na zewnątrz, siedząc pod markizą na wygodnym składanym krześle przy sensownym składanym stoliku. To się sprawdza przynajmniej przy dobrej pogodzie.
Pewnego przyzwyczajenia i organizacji wymaga to, że do niektórych szafek wygodny dostęp zależy od tego, czy łóżko jest rozłożone czy złożone.
Tych wszystkich dylematów nie mają ci, którzy śpią w rozkładanym namiocie na górze. Ci na górze docenią i to, że nie są pozbawieni możliwości ładowania telefonów. W całym aucie jest pełno portów USB-C – także na pięterku.
Optymalna opcja korzystania z Californi? Gdy jedziemy w podróż w dwie, góra w trzy osoby. Jeśli śpimy na górze, a na dole mamy salonik, możemy cieszyć się pełnym komfortem. Cztery dorosłe osoby podróżujące Californią muszą się naprawdę lubić...
Plus: dolne łóżko składa się w dwie minuty. Górę składa się elektrycznie, czyli też ekspresowo – wystarczy zabrać swoje graty i przytrzymać przycisk na desce rozdzielczej. Markiza zrobiona przez Thule też zwija się błyskawicznie.
Volkswagen California Ocean znów w drodze. Godzinka i akumulatory pełne
Jeśli chodzi o zapasy (nie mówimy o żywności), to w Californi jest miejsce na niecałe 29 litrów wody czystej, nieco mniejszy jest zbiornik na wodę szarą (słusznie, bo przecież część wody zużywana jest do gotowania) no i akumulator pomocniczy, który jednak nie jest zwykłym akumulatorem kwasowo-ołowiowym. Nowoczesna technologia ma tę zaletę, że jeśli uruchomimy funkcję szybkiego ładowania akumulatora pomocniczego, w ciągu kilkudziesięciu minut jazdy będzie on naładowany do pełna lub prawie do pełna.
Volkswagen California Ocean: reasumując...
To świetnie zaprojektowany, przemyślany w najdrobniejszych szczegółach kamper. Właściwie... mini kamper. Świetnie wykorzystano w nim przestrzeń, autem jeździ się niemal tak dobrze i łatwo jak osobówką. Tyle że jest tu ciasno – także na tle podobnych kamperów bezpośredniej konkurencji jak Renault czy Ford. Kamper to jednak ten rodzaj pojazdu, w którym rozmiar naprawdę ma znaczenie.
Volkswagen California Ocean: dane techniczne
Pojemność skokowa i rodzaj silnika | Silnik wysokoprężny 1958 ccm, 4-cyl, rzędowy |
Moc silnika spalinowego | 110 kW/150 KM |
Moment obrotowy silnika spalinowego | 360 Nm/1600-2750 |
Skrzynia biegów i napęd | Przekładnia DSG, napęd na przód |
Prędkość maksymalna | 188 km/h |
Wymiary (dł./szer./wys.) | 5173/1941 /1972 mm |
Masa własna/dmc | 2378/2850 kg |
Zużycie paliwa wg danych fabrycznych | 6,9 l/100 km |
Rozmiar opon | 235/50 R18 |
Cena bazowa wersji Ocean/cena egzemplarza testowego (brutto) | 357 tys. 900 zł/433 tys. 200 zł |