Nowe muzeum Alfy w podmediolańskim Arese. Nastrój bardziej niż uroczysty, ale w powietrzu czuć napięcie. Zaraz zostanie zaprezentowana od dawna oczekiwana nowa Alfa Romeo Giulia – auto, na które patrzy cały motoryzacyjny świat i z którym włoska firma wiąże olbrzymie nadzieje na przyszłość. Czy debiutantka jest godna tego, żeby nosić imię swej sławnej poprzedniczki z 1962 roku?

Fanatycy marki nieustannie rozwodzili się nad chlubną przeszłością firmy i oczekiwali cudów w przyszłości, bo przecież „jutro prześcigniemy wszystkich”. Wybór daty premiery nowego modelu także nie był przypadkowy – Alfa Romeo obchodzi właśnie 105. urodziny. Nowa Giulia to manifest marki. W dziedzinach designu, techniki i osiągów to auto będzie wyznaczało nowe standardy w klasie – obiecał Harald Wester, szef włoskiej firmy w chwili, gdy z samochodu została już zdjęta czerwona płachta.

Alfa wraca do klasy średniej z tylnonapędowym autem.

Nowa limuzyna ma być konkurentką BMW serii 3 i Audi A4. Za typowym dla Alfy scudetto (wlot powietrza do silnika) ciągnie się wyraźne przetłoczenie na masce, które dodatkowo podkreśla jej długość. Do tego Giulia ma największy rozstaw osi w klasie średniej, a wyraźne „biodra” (poszerzenie poniżej tylnego słupka dachowego) akcentują tylny napęd (opcjonalnie auto będzie mogło mieć 4x4).

Z tyłu widać pewne podobieństwa do Maserati i Jaguara XE – w obu przypadkach nie są to źli ojcowie chrzestni, ale niektórzy znawcy marki tęsknili trochę za klarownością i prostotą linii znanych z Duettottanta, studyjnego projektu Pininfariny, z 2010 roku.

Tak jak w 1962 roku, w stosunku do Giulii wyrażane są wielkie oczekiwania. Kanciaste auto przyjęto początkowo z rezerwą, a dziś jest cenionym klasykiem. Tak jak poprzedniczka, dzisiejsza Giulia ma przekonywać do siebie typowymi dla marki cnotami: lekką budową, idealnym rozkładem masy, no i oczywiście – osiągami.

Nic więc dziwnego, że podczas premiery zdecydowano się wystawić Giulię w najbardziej sportowym ubraniu. Sześciocylindrowy turbodoładowany silnik w całości wykonano z aluminium. Dzięki 510 koniom wersja Quadrifoglio przyspiesza do „setki” w 3,9 s – aż dziwne, że w celu oszczędności paliwa w silniku zastosowano system odłączający cylindry przy częściowym obciążeniu. Gdy auto wejdzie do sprzedaży w przyszłym roku, paleta motorów będzie jednak bardziej dostosowana do typowych nabywców.

Cztery końcówki wydechu, tylny spoiler i... powiew Audi, gdy popatrzycie na tylne światła

Benzyniaki będą miały pojemność od 1,4 do 1,8 l (dobrze znana jednostka o pojemności 1750 ccm), a diesel – 2,2 litra. Wszystkie wersje zobaczymy podczas wrześniowego salonu samochodowego we Frankfurcie.

Podobnie jak napęd, także układ jezdny Alfy Romeo Giulii ma być wyjątkowy i zapewniać niezapomniane wrażenia z jazdy. Przy przedniej osi znalazły się podwójne wahacze poprzeczne, a z tyłu – oś wielowahaczowa (jak w Maserati Ghibli), z selektywnym rozdziałem momentu obrotowego na oba koła i elektromechanicznym systemem hamulcowym.

Technicy Alfy postawili sobie bardzo ambitne zadanie: każdy koń może unieść tylko 3 kg masy, a jej rozdział na osie ma wynosić 50:50. Żeby było to możliwe, przednią maskę, wał napędowy i dach wykonano z włókien węglowych.

Bazowa wersja auta nie będzie miała aż tak drogiego „ubrania” – spodziewamy się większego udziału blach stalowych i aluminiowych. Lekki metal znajdzie się też na drzwiach, w układzie hamulcowym i na elementach zawieszenia (przy tylnej osi będą użyte nawet domieszki tworzyw sztucznych).

Jeśli podstawowy model będzie ważył ok. 1500 kg, a pod maską znajdzie się 200-konny motor, to przelicznik masy do mocy w porównaniu z autem z 1962 roku będzie znacznie korzystniejszy. Wówczas do napędu posłużył 90-konny motor, a masa pojazdu wynosiła 1060 kg – każdy koń musiał unieść 12 kg.

Do prezentacji modelu Włosi wybrali najbardziej radykalną wersję z topowym silnikiem

Alfa Romeo zapowiada, że Giulia otrzyma najbardziej bezpośredni układ kierowniczy w klasie. W kabinie znajdzie się także dobrze znany z innych Alf przełącznik D.N.A., z dodatkowym ustawieniem Racing, w którym zmieniają się m.in. wrażliwość działania pedału gazu, nastawy ESP i układu kierowniczego oraz moment zmiany biegów. W wersji Quadrifoglio auto ma nawet elektrycznie regulowany spoiler.

Alfa Romeo Giulia - nasza opinia

Włosi pokładają Duże nadziejew nowej Giulii i pewni siebie atakują klasę średnią premium także pod względem cen: topowa odmiana ma kosztować ok. 75 000 euro, a podstawowe benzyniaki i diesle – 35 000 euro. A my cieszymy się, że Alfa wraca do gry!