• Trudno o piękniejszą limuzynę niż Bentley Flying Spur – to prawdziwie arystokratyczny samochód z tradycjami
  • Napędzany 550-konnym V8 2,3-tonowy pojazd mknie ochoczo po prostych i rzuca się w zakręty z werwą, o którą byśmy go nie podejrzewali
  • Cudowny mariaż tradycyjnego luksusu z nowoczesną technologią kosztuje małą fortunę – to jeden z najdroższych samochodów na naszym rynku
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Książę Fryderyk Franciszek I pewnie by się ucieszył na widok tego Bentleya Flying Spura V8. Nie, to nie jest ten siwowłosy pan na zdjęciach w ciemnym płaszczu – to jest redaktor. Chodzi o właściciela zamku w Ludwiglust, w niemieckiej Meklemburgii. Posiadłość odziedziczył po swoim wujku i dokończył jego budowy w dobrym stylu, jak widać.

Klasycystyczna fasada wydała nam się scenerią pasującą do Bentleya Flying Spura, bo to prawdziwie arystokratyczny automobil. Potężne gabaryty, wyważone proporcje i kosztowne detale. Doskonały pod względem formy i klasycznie piękny. Zastanówcie się, czy znacie lepiej prezentującą się limuzynę. No właśnie!

Oświetlona pochylona figurka – Flying B – na masce brytyjskiej limuzyny świetnie pasuje do tego obrazu. Co do figurki: nie mylcie jej ze Spirit of Ecstasy z maski Rolls-Royce’a. Poza tym: oryginalne Flying B ma zawsze zróżnicowaną liczbę piór – na skrzydle po lewej musi ich być 11, a po prawej tylko 10. Jeśli gdzieś w pobliżu parkuje Bentley, policzcie.

Bentley Flying Spur V8 ma obszerne, bogato wykończone wnętrze

Fryderyk Franciszek I wnętrze Bentleya Flying Spura uznałby pewnie za odpowiednie dla książęcego stanu. Jego komnaty były zapewne urządzone z podobnym przepychem. Miejsca jest tu w nadmiarze, w dodatku wnętrze zaaranżowano wielce wystawnie: miła w dotyku połyskująca skóra, chłodne aluminium, a wszystko to wzbogacone przepięknymi klasycznymi cytatami, jak otwory wentylacyjne w kształcie bulaja.

Specjalnością Bentleya jest także rotujący wyświetlacz. Jedną jego część stanowi zwykły 12,3-calowy ekran multimediów, druga to przeurocze okrągłe analogowe zegary (wskaźnik temperatury zewnętrznej, kompas i stoper), a jeszcze inna jest po prostu drewnianą okładziną.

W zbytkownie przestronnym tyle kabiny znajdują się nie tylko dwa nadzwyczajnie wygodne regulowane fotele, lecz także, za podłokietnikiem, mała lodówka (od -6 do +6 st. C) na 6 puszek z napojami lub dwie 0,75-litrowe butelki szampana – zależnie od tego, co lubi właściciel.

Rozrzutny luksus to tylko jedna strona Bentleya, druga – zaawansowanie techniczne – ukryta jest pod cudownie barokową powierzchownością. Konkretnie chodzi o rozwiązania, które znamy z Porsche Panamery. Czyli to, co koncern Volkswagena ma najlepszego do zaoferowania – porschowski napęd na 4 koła, tylna oś skrętna, adaptacyjne trzykomorowe zawieszenie pneumatyczne i tak dalej.

Bentley Flying Spur to nie tylko widoczny luksus

Do napędzania służy teraz również 4-litrowe V8 biturbo, rozwijające w Bentleyu moc 550 KM, a nie – jak dotychczas – tylko 6-litrowe 635-konne W12. Jego Książęca Mość uznałby zapewne także ośmiocylindrowy silnik za odpowiedni do wprawienia w ruch jego powozu. To potężna, tryskająca siłą jednostka dająca brutalny zryw, ale potrafiąca także pracować nad wyraz kulturalnie. Arystokrata nie mógłby się spodziewać od swojej orkiestry dworskiej piękniejszej muzyki niż doskonałe brzmienie grającego przy akompaniamencie turbosprężarek V8: od basowego pomruku po – na wysokich obrotach – soczyste grzmienie.

Jeśli się tego zapragnie, 550 ognistych rumaków zrywa się do szalonego galopu, przyspieszając luksusową bryczkę od startu do osiągnięcia prędkości 100 km/h w ciągu zaledwie 4,1 s i rozpędzając ją do maksymalnych 318 km/h. Niesamowite. Przy tym 8-stopniowa dwusprzegłowa skrzynia biegów działa bardziej z werwą niż jedwabistą gładkością.

Bentley Flying Spur bardzo przyjemnie się prowadzi

Napędzany ośmiocylindrowym silnikiem Bentley Flying Spur waży o 100 kg mniej od modelu z 12-cylindrową jednostką, ale nadal jest to masa nie mniejsza niż 2,3 tony. Jednak subiektywnie limuzyna wydaje się rzeczywiście bardziej dynamiczna. Potężny automobil doskonale trzyma się drogi, jeździ stabilnie. Przy tym zaskakująca jest wszechstronność działania zawieszenia – od sprężystej miękkości po jędrną sztywność.

Jednak trzeba przyznać, że nawet w trybie komfortowym Bentley Flying Spur nie przesadza z miękkością – uniemożliwiają to zresztą 22-calowe koła testowanego samochodu. Nazwijmy to tak: limuzyna neutralizuje wszelkie nierówności w zdecydowany sposób.

W sportowym trybie jazdy Bentley dosłownie napina mięśnie, a samochód mimo swojej masy i gabarytów pozwala prowadzić się poręcznie, wręcz zwinnie.

Zaopatrzony w zdumiewająco precyzyjny układ kierowniczy mknie ochoczo na prostych odcinkach drogi i rzuca się z werwą i cudowną (i lekką) skłonnością do nadsterowności w zakręt. Książę Fryderyk Franciszek I miałby z tego frajdę – nie ma co do tego wątpliwości.

O pieniądzach dżentelmeni nie rozmawiają. Jednak po znajomości zdradzimy, że nowego Bentleya Flying Spura V8 w bogatej wersji First Edition można już w Polsce dostać – za 1,61 mln zł. Kto się skusi?

Bentley Flying Spur – dane techniczne

Silnik benz. V8, biturbo
Pojemność skokowa 3996 cm3
Moc 550 KM
Maks. moment obrotowy 770 Nm przy 2000 obr./min
Napęd/skrzynia biegów 4x4, skrzynia dwusprzęgłowa 8b
Długość/szerokość/wysokość 5316/1978/1483 mm
Masa własna 2330 kg
Pojemność bagażnika 420 l
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,1 s
Prędkość  maksymalna 318 km/h
Średnie zużycie paliwa 12,7 l/100 km
Emisja CO2 288 g/km
Cena od 1 610 000 zł