• BMW M140i ma pod maską 6-cylindrowy, rzędowy silnik o pojemności trzech litrów i mocy 340 KM. Jak na auto kompaktowe, to naprawdę unikalna kombinacja!
  • Nadwozie nie ma ani rzucających się w oczy poszerzeń ani wyjątkowo wydatnych spojlerów. To prawdziwy „sleeper”
  • Wersja xDrive, dzięki doskonałemu napędowi 4x4, prowadzi się jak po szynach i mimo wysokiej mocy ma genialną trakcję nawet na śliskich nawierzchniach
  • Tym autem da się jeździć grzecznie, spokojnie, ale po wybraniu odpowiedniego trybu zmienia się ono w rasowego i skutecznego sportowca

Po co kupuje się nowe BMW? Fani bawarskiej marki na tak postawione pytanie zapewne zaczną mówić o radości z jazdy, ale w przypadku większości modeli prawda jest zgoła inna. Nie oszukujmy się – większości nabywców chodzi przede wszystkim o „lans”, w którym oczywiście „sportowo-dynamiczny” image nie przeszkadza. Od tej reguły są jednak wyjątki. Spójrzcie na model M140i. Furory pod modną knajpką nią raczej nie zrobicie, no chyba, że wśród prawdziwych fachowców.

BMW M140i xDrive – skromna z wyglądu

Biała M140-tka na standardowych felgach na pierwszy rzut oka wygląda niemal jak skromny kompakt z wypożyczalni. Znaczki „M” na błotnikach? Można takie (a nawet większe) kupić w każdym sklepie z tuningowymi emblematami. Pozory jednak mylą, to naprawdę wyjątkowy samochód, ostatni w swoim rodzaju. Co w nim takiego wyjątkowego? To jedyne auto kompaktowe z rzędowym sześciocylindrowym silnikiem i to o imponującej jak na dzisiejsze czasy pojemności aż 3 litrów. Co ciekawe, silnik ten jest doładowany! Moc? 340 KM – inne sportowe kompakty potrafią wykrzesać takie parametry z czterocylindrowych, doładowanych dwulitrówek.

Tyle że moc na papierze czy osiągi z danych technicznych, a wrażenia z jazdy to zupełnie inne kwestie. Uwierzcie na słowo – silnik BMW zachowuje się absolutnie wyjątkowo. Na co dzień nie jestem fanem sportowych, narowistych aut. Owszem, podczas krótkich przejażdżek dają one mnóstwo radości, ale kiedy zmęczony wracam z pracy, jadę do sklepu, albo wiozę dzieci do szkoły, nie zawsze mam ochotę na walkę z narowistą maszyną (i z pokusą, żeby na publicznej drodze zrobić coś głupiego). I właśnie dlatego tak bardzo spodobało mi się BMW M140i.

BMW M140i xDrive – potrafi być nudne. I dobrze!

Wsiadłem do niego w mroźny, śnieżny dzień. Siadając za kierownicą pomyślałem „BMW, 340 KM, oblodzona droga... Zapowiada się ciekawie”. Po czym wybrałem tryb komfortowy i zupełnie spokojnie pokonałem trasę po naprawdę śliskich drogach, patrząc ze politowaniem, jakie problemy z ruszaniem i utrzymaniem toru jazdy na lukach mają kierowcy innych aut. BMW jechało jak po szynach, a moc potężnego silnika mogłem precyzyjnie dawkować. To ma być „emka”. Przecież tu wieje nudą! Silnik? Ledwie go słychać, a brzmi nieciekawie.

Kolejnego dnia pogoda i warunki drogowe były już lepsze, postanowiłem więc sprawdzić jak kompaktowe, rzekomo tak mocne BMW spisuje się w trybach bardziej sportowych. I wiecie co? Nuda znika natychmiast. Tym autem da się jeździć naprawdę niesamowicie dynamicznie. Szybka jazda po autostradzie? A może wypad na tor czy kręte boczne drogi? W takich warunkach BMW M140i xDrive okazuje się wyjątkowo skutecznym narzędziem, żeby nie powiedzieć bronią. Przyspieszenie do „setki” zajmuje zaledwie 4,4 sekundy. I to nie tylko według danych technicznych, takie wartości da się naprawdę uzyskać na zwykłej nawierzchni! Najbardziej niesamowite jest jednak to, jak to auto przyspiesza nawet na śliskim podłożu.

Oczywiście malkontenci zaraz powiedzą, że prawdziwe BMW powinno mieć napęd na tył i przy ostrzejszej jeździe po drodze zamiatać tym tyłem na boki. Tyle, że taka jazda może i jest widowiskowa i sprawdza się przy popisach przed publiką, ale trudno ją uznać za skuteczną i rzeczywiście szybką.

BMW M140i xDrive – silnik bez turbodziury

Wróćmy jednak do silnika – mimo że jest to jednostka doładowana (turbosprężarką TwinScroll), to zachowuje się ona jak jednostka wolnossąca. Nie ma żadnej turbodziury, moc rozwija płynnie, a maksymalny moment obrotowy (aż 500 Nm!) osiągany jest w zakresie od 1520 do 4500 obr. /min.. Wystarczy musnąć gaz, żeby po mniej niż dwóch sekundach w terenie zabudowanym prosić się już o mandat, a po niecałych 5 sekundach od ruszenia stracić prawo jazdy. Co ciekawe, trudno temu autu zarzucić jakąś przesadną paliwożerność – jeżdżąc na co dzień w miarę rozsądnie można się zmieścić w 10 l/100 km. Czego silnikowi brakuje? Nawet w trybie sportowym nie brzmi on tak rasowo i agresywnie, jak choćby silnik Hyundaia I30 N.

Komplementów ciąg dalszy: 8-biegowa przekładnia zmienia biegi szybko i dobiera je właściwie, a zawieszenie zapewnia zarówno doskonałe prowadzenie, jak i więcej niż akceptowalny – jak na tę klasę auta – komfort jazdy. Dalsze trasy, ani codzienna jazda w korkach nie są w tym przypadku nadmiernie męczące.

BMW M140i xDrive – osiągi w rozsądnej cenie?

To, że z tyłu trzydrzwiowego kompaktu jest ciasno, potraktujmy ulgowo – tym, którzy jadą z przodu jest wygodnie, a jadący z tyłu niech się cieszą, że w ogóle znalazło się dla nich miejsce, bo w rasowych autach sportowych o takich osiągach nie jest to wcale takie oczywiste. Bagażnik wystarczy w zupełności na codzienne zakupy i na urlop we dwoje. Czego chcieć więcej?

Przyjemność posiadania BMW M140i xDrive kosztuje co najmniej 216 900 zł. Można to potraktować jako okazję, bo przecież za małą „prawdziwą emkę”, czyli model M2 z silnikiem o mocy 410 KM, z napędem na tył, agresywną stylizacją i... w praktyce bardzo zbliżonymi osiągami, trzeba zapłacić prawie 300 tys. zł. Tyle, że model BMW 2 M2 na co dzień bywa męczące, a M140-tka, cudownie potrafi dopasować się do nastroju kierowcy.  

BMW M140i xDrive – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2998 cm3, R6, turbo benz.
Moc 340 KM
Moment obrotowy 500 Nm
Skrzynia biegów i napęd aut. 8b.
Prędkość maksymalna 250 km/h (elektr. ogr.)
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,4 s
Średnie zużycie paliwa 7,4 l/100 km (według danych producenta, tryb NEDC)
Masa własna 1540 kg
Cena 215 100 zł