Czy taki transfer jest możliwy? Korzeni nowego auta nie trzeba długo szukać. Gdy na prezentacji jeden z przedstawicieli Cadillaca zapytał, jak się jeździło, odpowiedziałem: "Gdybym zamknął oczy, to równie dobrze mógłbym siedzieć w Saabie 9-3". Na to usłyszałem dobroduszny śmiech i stwierdzenie, że poziom dopracowania, szczególnie akustycznego, jest w BLS-ie znacznie wyższy, a poza tym Saab to dobre auto. Zasugerowany informacjami postanowiłem nazajutrz lepiej nadstawić uszu. Cichy jak... Cadillac BLSWystarczyło wyłączyć zaawansowany system audio sygnowany przez Bose'a (nawiasem mówiąc, nieimponujący jakością dźwięku - basy są zbyt płytkie, a wysokie tony za bardzo natarczywe), aby w aucie zaległa cisza. Podróżując na niskich albo bardzo niskich obrotach, co ma miejsce podczas jazdy z dozwolonymi prędkościami nawet na autostradzie, silnik jest niesłyszalny. Koneserzy basowego pomruku z wydechu zapewne zauważą, że przy przyspieszaniu większość hałasu napędu dociera z tyłu - to odgłos wydechu mającego nadać topowej wersji silnikowej BLS-a drapieżną nutę. Wyciszenie szumów powietrza opływającego nadwozie jest rzeczywiście świetne. Tak dobre, że można z szumu opon odczytywać rodzaj nawierzchni drogi. Wszystkie silniki turboZ BLS-em nie ma żartów. Najsłabszy motor to 150-konny turbodiesel, a na najwyższej półce czeka 255-konne V6, którym właśnie mieliśmy okazję jeździć. Z "automatem" - a jakże, przecież to amerykański samochód. Za oceanem kierowcy już dawno doszli do słusznego wniosku, że skoro mają w domu pralkę automatyczną, to ręczne przestawianie jakiejś dźwigni w samochodzie połączone z naciskaniem dodatkowego pedału jest niczym ręczne pranie albo czarno-biały telewizor. "Automat" BLS-a ma 6 biegów i wyśmienicie pasuje do silnika, kryjąc wszelkie jego "humory" charakterystyczne dla jednostek turbodoładowanych. Turbodziura? Nic z tego. "Automat" dba, by motor nie musiał pracować poniżej 2 tys. obrotów, gdzie turbina jeszcze nie działa jak należy. BLS prowadzi się pewnie, ale to bardzo twardy samochód jak na luksusowe auto i na naszych zniszczonych drogach będzie w nim mocno trzęsło. Najtańszy BLS ze 150-konnym dieslem (w standardzie 6-biegowa ręczna skrzynia) ma w Polsce kosztować 119 250 zł.