• DS7 Crossback pokazuje, jak z wypróbowanych podzespołów poskładać bardzo dobre auto o nietuzinkowym wyglądzie
  • Mocny diesel sprawuje się w DS7 wręcz rewelacyjnie, ale niestety winduje cenę auta
  • Bardzo bogate wyposażenie oznacza też bardzo wysoką cenę, a DS7 nie powinien jednak kosztować więcej niż jego rywale z Niemiec

Gdy zajrzymy do broszur marketingowych, przeczytamy w nich, że DS7 Crossback to zmiana filozofii marki DS. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jaka to była filozofia kilka lat temu, gdy produkowano jeszcze Citroeny DS, jak zmieniła się, gdy ucięto człon „Citroen” i jaka jest teraz. Nie widzę różnicy, bo DS7, jak jego poprzednicy, to auto o ciekawej stylizacji, z nietypowym wnętrzem i o sporych możliwościach indywidualizacji. I tak jak poprzednie DS-y czerpie pełnymi garściami z półek z gotowymi komponentami, które znajdziemy w wielu innych modelach koncernu PSA.

DS7 Crossback – trochę odkrywcze, a trochę nie

Przedstawiciele marki DS twierdzą, że po pierwsze nawiązują do tradycji, którą ostatnio kultywował Citroen w modelu C5 z zawieszeniem hydropneumatycznym, po drugie zaś ośmielają się przywołać wielkie tradycje Citroena, a konkretnie model DS z 1955 roku. To właśnie w nim po raz pierwszy pojawił się sztandarowy, francuski produkt, czyli wspomniane superkomfortowe zawieszenie. To właśnie wtedy Citroen stał się synonimem wygody. Technologiczną maestrię rozwiązania stosowanego przez francuską markę dobitnie udowodniła zresztą trójka Clarkson, Hammond i May jeszcze w czasach Top Gear, gdy ścigali się Citroenem C6 w bardzo niesprzyjających warunkach drogowych. I byli zachwyceni.

Kłopot w tym, że DS7 Crossback nie ma zawieszenia hydropneumatycznego, które dokonało swojego żywota wraz z C5. Koncern PSA stwierdził, że stosowanie go jest nieopłacalne. Teraz mamy w DS-ie zwykłe podwozie EMP2, takie samo jak w 3008 i 5008. Zresztą DS7 powstaje w tej samej fabryce, co 3008. Co jest więc w nim innowacyjnego? To aktywne amortyzatory, czyli w gruncie rzeczy nic nowego, które jednak współpracują z kamerą analizującą drogę przed autem, dzięki czemu stopień tłumienia amortyzatorów dostosowuje się np. do stanu nawierzchni albo przygotowuje się do pokonania progu zwalniającego. To w sumie dość proste rozwiązanie, lecz okazuje się całkiem skuteczne. DS7 rzeczywiście dobrze tłumi nierówności i daje sporo wygody, lecz nie jest to oczywiście ten poziom komfortu, jaki przed laty dawał Citroen C6.

Za to DS7 prowadzi się lepiej niż C5, czy C6. Mimo że to wóz bardzo wygodny, a nie o sportowym zacięciu to jednak zawieszenie ustawione jest tak, że nie buntuje się na zakrętach, nadwozie nie przechyla się przesadnie i nie ma też co narzekać na precyzję działania układu kierowniczego. Mogę uczciwie powiedzieć, że to jeden z najlepszych modeli koncernu PSA pod względem prowadzenia. To cenne w SUV-ie, szczególnie że dopóki w 2019 roku na rynek nie trafi wersja hybrydowa, nie ma mowy o wariancie 4x4 – zresztą tak samo, jak w 3008 i 5008.

Do tak dobrze ustawionego samochodu znakomicie pasuje 180-konny diesel, który nie dość, że pali relatywnie mało (na trasie nawet mniej niż 7 l/100 km), to na dodatek jest cichy (choć to zasługa dobrze wyciszonego wnętrza DS-a) i bardzo chętnie wchodzi na obroty, i to niemal od ruszenia. Dobrze współgra z nim 8-biegowy automat Aisina, który zmienia biegi szybko, bez szarpnięć i w dobrze dobranych momentach. Trudno się do czegokolwiek przyczepić.

DS7 Crossback – trochę awangardowy

Muszę przyznać, że podoba mi się też awangardowa stylizacja DS7, którą jako pierwszy – w celach marketingowych – docenił prezydent Francji Emmanuel Macron. Oczywiście podczas swojego zaprzysiężenia podróżował specjalnie przygotowaną wersją DS7, ale to jednak nadal ten sam model. Śladem ciekawie narysowanego nadwozia, idzie też wnętrze, co należy docenić, bo taka konsekwencja zdecydowanie nie jest regułą w branży motoryzacyjnej. DS7 zdecydowanie nie można więc odmówić stylu.

Wnętrze to jeden z wyróżników DS7, ale paradoksalnie dla niektórych osób może być też wadą. Przyznaję, że tam gdzie się starano, wszystko jest znakomite: dekoracyjne przełączniki na środkowej konsoli, efektowne przeszycia skórzanej tapicerki, a nawet 12,3-calowy ekran systemu multimedialnego. Z drugiej strony jest też sporo typowych i mniej finezyjnych rozwiązań tam, gdzie zaglądamy rzadziej, jak choćby sztampowy zestaw przycisków po lewej stronie kierownicy, czy też przeciętnej tworzywa w dolnej części drzwi i środowej konsoli.

Czasem też styl okazał się ważniejszy niż ergonomia. I tak, efektownie tapicerowane siedzenia są wprawdzie piękne, ale nie trzymają rewelacyjnie. Ozdobne przyciski wyglądają dobrze, lecz sterowanie szybami na środku to nie jest wygodne rozwiązanie. Znamy je z Pandy. Ekran o przekątnej ośmiu cali zamiast wskaźników i ten drugi na środkowej konsoli to dobre i nowoczesne rozwiązania, ale w DS-ie brak intuicyjności w sterowaniu poszczególnymi funkcjami samochodu. Zaraz pewnie zostanę zmieszany z błotem przez entuzjastów francuskiej motoryzacji, ale teraz jak wsiadam do BMW lub Mercedesa, to po chwili wiem, jak zmienić stację radiową, ustawić brzmienie lub wybrać cel nawigacji, tymczasem Citroenowi, Peugeotowi i DS-owi jakoś nie wychodzi przygotowanie łatwego w obsłudze oprogramowania pokładowego. Dobrze jednak, że w DS7 są skróty do najważniejszych funkcji, czego np. nie ma w nielubianym przeze mnie kokpicie 308.

DS7 Crossback – technologie bez fajerwerków

Kolejna sprawa to zastosowane w DS7 technologie wspomagające kierowcę, które jednak pojawiają się w coraz większej liczbie samochodów, szczególnie w SUV-ach klasy premium. Wiele z nich jest też łatwiejszych w użytkowaniu w konkurencyjnych modelach. Przykładowo, asystent pasa ruchu w DS7 działa raczej słabo, auto często wyjeżdża na bok, a na drodze ekspresowej jedzie od linii do linii, a jazda metr obok ciężarówki to jednak spory stres. Tym bardziej że nie mam pewności, czy auto odbije w stosownym momencie. Z kolei w tempomacie z radarem brakuje mi opcji ustawienia dostosowania prędkości do tej pokazywanej na znakach drogowych, a przecież mamy kamery na pokładzie. Kolejny drobiazg to niska rozdzielczość kamer wspomagających parkowanie oraz tej działającej na podczerwień. Modele z Niemiec poszły już o krok dalej.

Nie zmienia to jednak faktu, że moim zdaniem nie ma w tej chwili lepszego francuskiego samochodu niż DS7 Crosbback. Jego plusy to dopracowane zawieszenie, pomysłowe materiały, ciekawa stylizacja oraz przestronna kabina i spory, 555-litrowy bagażnik. Tylko że teraz na rynku jest mnóstwo SUV-ów klasy premium, także z bogatym wyposażeniem i również niepochodzących z Niemiec. Są przecież Range Rover Evoque i Volvo XC40, a także Jaguar E-Pace. Ceny, o dziwo, są zbliżone. A czy ktoś da się przekonać, by na DS7 Crossbacka wydać tyle, co na Range Rovera Evoque’a?

DS 7 Crossback – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1997 cm3, R4, turbodiesel
Moc 177 KM przy 3750 obr./min
Moment obrotowy 400 Nm
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat, napęd na przód
Prędkość maksymalna 215 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,5 s
Średnie zużycie paliwa 4,9 l/100 km (producent)
Masa własna 1610 kg
Cena od 163,4 tys. zł