Włoski klimat i styl życia można przenieść w dowolne miejsce świata. Do Warszawy czy Dzierzążni (miejscowość o pięknej nazwie przy drodze krajowej nr 10). Współczesna interpretacja kultowego poprzednika z lat 50. ubiegłego wieku wszędzie wygląda tak samo dobrze, i to pomimo szybko biegnącego czasu. Powiedzielibyście, że nowy Fiat 500 powstał w 2007 roku? No właśnie, ten produkowany w Tychach model jest trochę jak wino (w 2015 roku przeprowadzono delikatny lifting).

Charakterystyczna sylwetka „pięćsetki” i wiele eleganckich detali tworzą świetną i spójną całość, która może podobać się nie tylko kobietom. Wersja specjalna „Dolcevita” ma lakier „Gelato White”, wzdłuż karoserii biegnie biało-czerwona linia, a koła ozdabiają eleganckie, wieloramienne obręcze. Wykończenie miękkiego dachu w modelu 500C również nie jest zwyczajne. Granatowego koloru materiału z poziomymi białymi pasami i wyszytym czerwonym napisem „500” nie spotkacie w żadnej innej wersji. Producent podkreśla, że motyw ten kojarzony jest z leżakami plażowymi i parasolami z włoskiej riwiery lat 60. Brzmi i wygląda zacnie.

Wystarczy przytrzymać przycisk, by miękki dach elektrycznie zrolował się i idealnie złożony spoczął nad tylną klapą. W ten sposób w ciągu kilku sekund otrzymujemy stylowy, miejski półkabriolet (słupki zostają na swoim miejscu), w którym można poczuć wiatr we włosach. Wnętrze samochodu jest równie oryginalne jak nadwozie. Duża kierownica i fotele z czerwonymi lamówkami są białego koloru. Przez całą szerokość deski rozdzielczej biegnie ozdobny panel wykończony drewnem jachtowym. Nie pomyśl jednak, że Fiat 500 to włoski skansen. Pod „budką” kryje się cyfrowy zestaw wskaźników, a w centralnym miejscu kokpitu znajduje się dotykowy ekran do obsługi multimediów. Tym autem aż się chce specjalnie podjechać pod modną kawiarnię, by wypić espresso (lub prosecco w przypadku pasażera) i zerkać, jak zaparkowany włoski maluch ozdabia okolicę i wywołuje uśmiechy u przechodniów.

Fiat 500C 1.2 Dolcevita – serce czy rozum?

Gdy już jednak minie początkowe zauroczenie, nagle zauważysz, że nie ma ideałów, a pod stylową. uwodzicielską otoczką kryje się po prostu przeciętny samochód. Eleganckie wnętrze okazuje się być słabo wykonane. Wszechobecne plastiki są po prostu twarde. System pokładowy możemy sparować ze smartfonem, ale telefonu już nie ma gdzie wygodnie i bezpiecznie odłożyć (miejsca na napoje są płytkie). Do tego zła pozycja za kierownicą, na którą narzeka wielu użytkowników Fiata 500. W tym aucie siedzi się trochę jak na stołku barowym - ani wygodnie, ani odpowiednio. Nic na to nie poradzisz z powodu braku regulacji wysokości fotela i kierownicy w poziomie.

Pod maską testowanej „pięćsetki” zamontowano dobrze znany silnik 1.2 o mocy 69 KM. Wolnossący benzyniak w zupełności wystarcza do przeznaczenia samochodu. Nie zapewnia wbijającego w fotel przyspieszenia (13,0 s do 100 km/h), ale moim zdaniem nie ma powodu, by decydować się na jednostkę 0.9 TwinAir (dwa cylindry z turbo). Osiągi znacznie się nie poprawią, a będzie ona pracować z wyraźnie słyszalnym warkotem i zużywać więcej paliwa (od nowego roku modelowego do oferty trafił nowy silnik 1.0 z układem mild hybrid). Klasyczny czterocylindrowiec zadowala się średnio ok. 6 litrami w trasie. 7,5 w zakorkowanym mieście.

Nie popełnijcie jednak błędu, który zrobiła osoba konfigurująca ten konkretny egzemplarz. Skrzynia automatyczna wygląda kusząco na liście opcji. Świetna sprawa w aucie typowo miejskim, prawda? W tym przypadku nie ma jednak nic bardziej mylnego, ponieważ w Fiacie 500 to skrzynia zautomatyzowana, która tylko udaje prawdziwy „automat”. Nie wdając się w szczegóły techniczne, objawia się to tym, że skrzynia bardzo, ale to bardzo źle zmienia biegi. Z zewnątrz może to wyglądać, jakby auto prowadził nowicjusz, który jeszcze do końca nie opanował operowania sprzęgłem i gazem. Silnik się dławi, szarpie, a zmiana biegów trwa zdecydowanie za dłuuugo. Działanie systemu stop/start również jest dalekie od ideału. Zapamiętaj: skrzynia Dualogic Selespeed. Nie warto do niej dopłacać, chyba że nie potrafisz samodzielnie zmieniać biegów.

Co można pochwalić? Opcjonalny zestaw audio Beats by DRE, który gra naprawdę przyzwoicie. Tryb „City” przyda się drobnym kobietom podczas parkowania. Po jego aktywacji kierownicą można dosłownie kręcić małym palcem. Szybko też naładujesz telefon po kablu. Dla równowagi mam jeszcze kilka minusów. Powyżej 90 km/h w środku robi się głośno, ale to w końcu mały kabriolet bez superwygłuszonego dachu. W wersji 500C korzystanie z bagażnika jest mniej wygodne ze względu na specyficznie otwierającą się klapę i niewielki otwór. Zapomniałbym o zawieszeniu, które nie raczej lubi dziurawych dróg.

Fiat 500C 1.2 Dolcevita – moim zdaniem

Jeśli to wszystko cię nie zniechęciło, to znaczy, że wpadłeś(-aś) i kierujesz się sercem. Wtedy nawet wysoka cena – znacznie ponad 80 tys. zł za prezentowaną „pięćsetkę” – nie będzie stanowić zbyt dużej przeszkody, by stać się właścicielem tego samochodu. Fiat 500 pomimo swoich niedoskonałości potrafi wprowadzić w dobry nastrój. To motoryzacyjny element włoskiej mody, po prostu wyjątkowy model w segmencie najmniejszych aut.

Fiat 500C 1.2 Dolcevita - dane techniczne

Pojemność i rodzaj silnika 1242 cm3, benzynowy, R4
Moc 69 KM/5500 obr./min
Moment obrotowy 102 Nm/3000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd zautomatyzowana 5b./na przednie koła
Prędkość maksymalna 163 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 13,0 s
Średnie zużycie paliwa 5,5 l/100 km (dane producenta: 6,8)
Poj. zbiornika paliwa 35 l
Masa własna 940 kg
Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi 3571/1627/1488/2300 mm
Pojemność bagażnika 182-520 l
Cena od 83 700 zł