• Zasięg Hyundaia Nexo w cyklu WLTP to 666 km
  • W wnętrzu Nexo zaskakuje futurystyczny kokpit, którego obsługa jest bardzo intuicyna
  • Żywotność stosu ogniw paliwowych określono na 10 lat klub 160 000 km

Auta elektryczne, czy to nam się podoba, czy nie, będą przyszłością motoryzacji. Zalety takiego napędu są niepodważalne, bowiem charakterystyka silnika elektrycznego wydaje się idealna do sprawnego napędzania samochodu. Wysoka moc, maksymalny moment obrotowy dostępny praktycznie od samego startu – czy można chcieć czegoś więcej? Oczywiście – akumulatorów, których ładowanie nie trwa wiele godzin. Hyundai znalazł rozwiązanie tego problemu.

Ogniwa paliwowe to nie jest wynalazek ostatnich lat, ale o dziwo, niewielu producentów decyduje się na zbudowanie auta, które właśnie w taki sposób generowałoby prąd potrzebny do napędzania silników elektrycznych. Jedną z marek, które od lat testują takie rozwiązanie, jest właśnie Hyundai. Firma ta już w 2013 roku zaczęła seryjną produkcję modelu iX35 zasilanego w ten sposób. Jednak obecnie chwalenie się technologią w starym modelu rozsądne nie jest. Tak oto powstało Nexo – samochód od początku projektowany z myślą o zasilaniu wodorowym. 

Efekt prac projektantów Hyundaia jest imponujący. Pod efektownym nadwoziem ukryto zbiorniki na wodór oraz stos ogniw paliwowych, które produkują tyle prądu, że z powodzeniem zasilają silnik elektryczny o mocy 163 KM. Tankowanie wodoru trwa 5 minut, czyli kilka chwil w porównaniu z czasem ładowania auta elektrycznego, które nawet z bateriami wypełnionymi prądem po same brzegi nie przejedzie tak, jak Nexo, 666 km do kolejnego tankowania. 

Co równie ciekawe, ponieważ auto było od początku do końca projektowane do zasilania wodorem, zbiorniki nie ograniczają w żaden sposób przestrzeni w kabinie, która jest wystarczająco przestronna, żeby w komfortowych warunkach mogło podróżować w niej 5 osób, a bagażnik mógł pomieścić 461 l.  

Jazda? Jak typowym autem elektrycznym. Silniki ciągną od samego dołu, co pozwala na osiągnięcie 100 km/h w 9,2 s. W futurystycznym wnętrzu panuje miła cisza, zakłócana jedynie przez szum powietrza opływającego nadwozie oraz odgłos toczących się opon. 

Szkoda tylko, że przez najbliższe kilka lat takie auta będą na naszych drogach ciekawostką, bo najbliższa ogólnodostępna stacja tankowania wodoru jest w Berlinie.

Hyundai Nexo - naszym zdaniem

Hyundai Nexo jeździ jak każdy inny SUV. Ale to jego napęd zrobił na mnie największe wrażenie. To auto elektryczne pozbawione największej wady elektryków, czyli baterii, których ładowanie może trwać wieczność. Jedyną wadą tego modelu może być cena – na rynkach, na których auto jest oferowane, zaczyna się od 70 000 euro.