Logo

Jeep Compass – zrywa z przeszłością | TEST

Jarosław Horodecki
Jarosław Horodecki
Trzeba przyznać, że marka Jeep pod skrzydłami Fiata prowadzona jest bardzo dobrze. Owszem, entuzjaści narzekają, że Grand Cherokee nie jest taki jak kiedyś i to akurat prawda – jest bliższy realnym potrzebom klientów i lepiej zrobiony niż przed laty. Jeep wprowadza też kolejne modele, które odnoszą rynkowy sukces. Takie jak Renegade. Następny na liście jest nowy Compass, który oficjalnie zostanie pokazany podczas salonu samochodowego w Genewie. My jednak już teraz mieliśmy możliwość przetestować jego amerykańską wersję – na słonecznych drogach stanu Teksas.

Jeep Compass – na początek równe drogi

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
To idealne miejsce na prezentację nowego Compassa. Można go tu sprawdzić na autostradach, na których gdzieniegdzie można się nawet rozpędzić do 75 mil na godzinę (czyli 120 km/h) – w USA to bardzo szybko. Mamy też węższe drogi lokalne otoczone szczelnie ogrodzonymi farmami i w końcu wąskie wstążki asfaltu biegnące między płotami okalającymi gigantyczne rancza. Płotów, nawet tych niskich, lepiej nie przechodzić. Nie powinno się też ignorować tabliczek z napisem „własność prywatna”. W Teksasie mnóstwo ludzi nosi broń i nie waha się jej użyć...
Na razie pozostańmy więc na równych drogach, po których jeździłem zwykłym Compassem w wersji 4x4 z 2,4-litrowym, benzynowym silnikiem o mocy 180 KM. Taki wariant nie pojawi się w Europie, ale daje możliwość zebrania pierwszych wrażeń z jazdy nowym modelem. I wiecie co? To naprawdę dobre auto. O silniku nie ma co się rozpisywać, bo wolnossącego benzyniaka u nas nie będzie. Intuicja podpowiada mi, że w europejskiej wersji pojawią się zapewne jednostki przeniesione z Renegade’a, czyli 1,4-litrowe z turbo o mocach 140 i 170 KM oraz diesle z rodziny Multijet: 1,6- oraz 2-litrowy. Czy mam rację? Okaże się podczas salonu samochodowego w Genewie, gdy informacje te zostaną oficjalnie ujawnione.
Jeep Compass
Materiały prasowe
Jeep Compass
Wróćmy jednak do tego, jak Compass jeździ. Na amerykańskich asfaltach jego zawieszenie pracuje bez zarzutu, a na wyznaczonej, testowej trasie była zarówno autostrada (niezbyt równa), jak i droga lokalna z maltretującymi zawieszenie przepustami, źle wyprofilowanymi zakrętami i licznymi nierównościami. Jeep radzi sobie w tych warunkach bardzo dobrze: pozwala śmiało przejeżdżać zakręty, na „hopach” nie dobija, a nierówności amortyzuje z dużą skutecznością. W europejskim wariancie jego ustawienia mają być niemal niezmienione. A do czego można mieć zastrzeżenia? Otóż do wspomagania kierownicy. Jest trochę za mocne, mogłoby skuteczniej wracać do pozycji na wprost i dawać choć trochę wyczucia tego, co dzieje się z kołami. Mam zapewnienie inżyniera odpowiadającego za Compassa, że europejska wersja będzie zmodyfikowana pod kątem naszych gustów. To dobrze.

Jeep Compass – kilka słów o stylu

Po mniej-więcej trzech godzinach jazdy w końcu znalazłem – w porze lunchu – czas, by dokładniej przyjrzeć się nowemu dziełu dizajnerów Jeepa. Pierwsza myśl nie jest specjalnie odkrywcza: oto stoję przed zminiaturyzowanym Grand Cherokee. Fakt, Compass bardzo go przypomina. Czy to dobrze? Moim zdaniem, jak najbardziej. „Grand”, jak sama nazwa wskazuje, jest wielki. W mieście nieporęczny i paliwożerny, a ileż razy do roku wybieramy się na dalekie wycieczki? Compass w miejskiej dżungli sprawdzi się o wiele lepiej, a wygląda odpowiednio muskularnie. Dla porządku wypada jeszcze dodać garść liczb: długość – 439,4 cm, szerokość – 187,4 cm, wysokość – 164,7 cm, rozstaw osi – 263,6 cm.
Jeep Compass
Materiały prasowe
Jeep Compass
Oczywiście w sylwetce Compassa nie mogło zabraknąć stylizacyjnych smaczków. Takich, o których można z dumą opowiedzieć podczas konferencji prasowej. To motyw płetwy rekina w mniejszej skali umieszczony na kokpicie u podstawy słupka A, w większej – wpisany w słupek D. Ten ostatni jest tak masywny, że wystarczyło miejsca tylko na symboliczne tylne, boczne okna. W konsekwencji kabina z tyłu jest dość ciemna. Wydaje się, że w przypadku tego auta przeszklony dach jest dobrym pomysłem.
I jeszcze jedno: zwróćmy uwagę na całkiem spore różnice między Compassem „cywilnym”, a tym dumnie prezentującym emblemat Trailhawk, informujący o terenowej kompetencji noszącego go właściciela. Compass Trailhawk ma ścięte u dołu zderzaki przedni i tylny, zwiększony prześwit i zamontowane na stałe zaczepy do haków. Dzięki temu nie tylko wygląda bardziej mocarnie, ale też sporo potrafi na bezdrożach. Przykładowo, jego kąt natarcia to aż 30 stopni, a zejścia – 34 stopnie.

Jeep Compass – ruszamy w teren

Zwykła wersja Compassa ma zdecydowanie mniejsze możliwości, choć z gracją porusza się po szutrowych drogach, nawet jeśli leży na nich pełno kamieni, a co jakiś czas pojawiają się garby albo dziury. Do jazdy w prawdziwie trudnym terenie otrzymałem jednak Compassa Trailhawk, w którym natychmiast musiałem włączyć reduktor oraz ustawienie „kamienie”. Do wyboru są też tryby jazdy na śnieg, błoto i piasek. Trailhawk z 2,4-litrowym benzyniakiem i włączonym reduktorem początkowo sprawiał wrażenie dręczonego, bo silnik po wciśnięciu gazu pracował na dość wysokich obrotach. Gdy jednak wjedziemy w trudny teren zaczynamy pełzać, a silnik robi co do niego należy: płynnie dostarcza potrzebnego momentu obrotowego.
Jeep Compass
Materiały prasowe
Jeep Compass
Co potrafi Compass Trailhawk w terenie? O wiele więcej niż dowolny inny SUV tej klasy. Bez oporu unosi się w powietrze jednym kołem, dzielnie pokonuje zbocze, które z punktu widzenia mało wprawnego offroadowca wygląda na niemal pionowe, sprawnie radzi sobie z kamienną rynną i bez oporów przejeżdża przez błoto i głęboką wodę. Choć zdaję sobie sprawę, że terenowy tor przeszkód zbudowano z myślą o możliwościach Compassa to i tak pozostaję pod wrażeniem jego możliwości.

Jeep Compass – nowe technologie

Ze świata terenowych uniesień wróćmy jednak na ziemię, do zwykłej wersji Compassa. W drodze powrotnej przesiadam się na fotel pasażera, mam zatem okazję staranniej przyjrzeć się wnętrzu, pobawić się elektroniką. I tu mam garść uwag o nieco mniej entuzjastycznym zabarwieniu. Po pierwsze, przedstawiciele Jeepa z zachwytem opowiadają o niesamowitej jakości wykończenia kabiny. OK, jak na USA – jest niesamowita, ale w jak na Europę – po prostu dobra. Na górze kokpitu są przyjemne w dotyku tworzywa, na dole – te zdecydowanie tańsze. Cóż, Compass to nie Mercedes klasy S.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ważniejsza jest jednak ergonomia, a w tym względzie nie mam większych uwag. Na szczęście w Jeepie nie ulegli jeszcze pogoni za cyfryzacją wszystkiego, co się da, więc np. temperaturę w kabinie, głośność muzyki, czy też stację radiową ustawimy za pomocą poręcznych pokręteł i przycisków, a nie opcji w rozgałęzionym menu. Oczywiście i tych w Compassie nie zabrakło. W udostępnionym aucie miałem system UConnect z 8,4-calowym, dotykowym ekranem odczytującym gesty, co ułatwia np. manipulowanie przy mapie – robimy to jak na smartfonie lub tablecie. Szkoda tylko, że grafika systemu multimedialnego zaczyna trącić myszką. I tu znowu muszę nie zgodzić się z przedstawicielami Jeepa – to na pewno nie jest system na najwyższym światowym poziomie. To solidna przeciętna. Dobrze jednak, że w tej rozbudowanej wersji pokładowych multimediów możemy skorzystać z Android Auto lub Apple CarPlay. To pozwala skorzystać np. z lepszej niż pokładowa nawigacji Google’a. Aha, w prostszych wariantach będziemy mieć ekran 5- lub 7-calowy. I tylko w dwóch wyższych wersjach dostępny będzie interfejs dla smartfonowych aplikacji.

Jeep Compass – czy warto go kupić?

Wszystko zależy od ceny. Na pewno musi to być wartość pomiędzy Renegadem a Cherokee, czyli coś w okolicach 100 tys. zł za podstawową wersję. To niemało, zważywszy że większa Skoda Kodiaq dostępna jest w cenie od 89 900 zł. Owszem, pewnie nikt takiego golasa nie kupi, ale w cenniku tak niska wartość robi wrażenie. Czy podobnie będzie z Compassem? Zobaczymy. Europejskie ceny, wyrażone w Euro, poznamy podczas salonu samochodowego w Genewie w czasie premiery europejskiego wariantu nowego Jeepa.

Dane techniczne (wersja amerykańska):

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2360 cm3, R4, benz.
Moc 180 KM przy 6400 obr./min
Moment obrotowy 237 Nm przy 3900 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 9-biegowy automat, napęd 4x4
Data utworzenia:
Autor Jarosław Horodecki
Jarosław Horodecki

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!