Pierwszego dnia lało, lecz dziś otrzymujemy dar od losu, bowiem pogoda wyraźnie się poprawia.

Ciężkie deszczowe chmury ustępują i powoli wychodzi słońce. Dlatego możemy chyba liczyć na prawdziwe wyczyny i emocjonującą walkę na torze, powinno się też obejść bez spektakularnych poślizgów. Stary wyjadacz, czyli Porsche 911, i japońska nowość, czyli Nissan GT-R (cała produkcja wyprzedana do 2010 r.), już zapraszają nas na tor, niecierpliwie pogwizdując turbinami.

Czy kultowa dalekowschodnia wyścigówka będzie w stanie wedrzeć się do hermetycznej grupy supersportowców, zdominowanej przez auta włoskie i niemieckie? Jeśli tak, to z jakim skutkiem? Yannis Karkouris, naczelny greckiej edycji naszego tygodnika, uważa, że z dobrym. „GT-R jest wspaniały i niewiarygodnie szybki” – wyjaśnia. Grek był pod wrażeniem już podczas zajmowania miejsca w kubełkowym fotelu. Niska pozycja obiecuje naprawdę wiele wrażeń. Co ciekawe, wraz z kierownicą na wysokość można regulować również zestaw zegarów.

Menu w Nissanie GT-R jest bardzo rozbudowane i nieco przypomina wyścigowe gry komputerowe. Lecz Yannis, jak każdy profesjonalista, w mgnieniu oka kontroluje ciśnienie w układzie hamulcowym i uruchamia wskaźnik przeciążenia.

Oczywiście – to bardzo przyjemne i pożyteczne gadżety, lecz nie możemy przy tym zapominać, że pod względem pozycji za kierownicą i funkcjonalności to jednak Porsche jest górą.

A Lamborghini Gallardo? Jego wnętrze to połączenie pięknego włoskiego stylu i elementów dobrze znanych z wyższych modeli Audi (np. panelu klimatyzacji). Goran Kerim z Macedonii uważa jednak, że LP5 60-4 nie oferuje wystarczającej ilości miejsca w środku. „Świetne auto, ale ciasno tu jak w puszce z sardynkami” – tłumaczy. Na szczęście tę małą niedogodność wynagradza wspaniały dźwięk dziesięciocylindrowego silnika. W porównaniu z nim dwa doładowane sześciocylindrowce Porsche i Nissana brzmią jak skromni soliści przy orkiestrze symfonicznej.

Alessandro Pasi z Włoch chciałby tylko za to przyznać Gallardo dziesięć dodatkowych punktów. GT-R może nie zapewnia takich doznań akustycznych, ale wcale nie musi, ponieważ dzięki podwójnemu doładowaniu osiąga aż 485 KM. Nissan z niebywałą siłą wbija w fotel i bez zadyszki „ciągnie” już od samego dołu aż do odcięcia przy 8 tys. obrotów. Inteligentny układ 4x4 cały czas idealnie rozdziela moc, a dwusprzęgłowa skrzynia zmienia przełożenia rekordowo szybko. „Jeden dzień posiadania Nissana na własność i straciłbym prawo jazdy” – z uśmiechem przyznaje David Johns, szef edycji brytyjskiej naszego pisma.

Na prostych odcinkach toru GT-R bez problemu nadąża za „Lambo” i Porsche. Na zakrętach natomiast sprawia dużą niespodziankę, ponieważ jest szybszy od swego niemieckiego rywala. Nissan zrobił na naszym międzynarodowym jury naprawdę duże wrażenie: jest bardziej bezpośredni, bardziej bezkompromisowy i bardziej drapieżny niż „911-stka”.

Wygodne i dobrze nadające się do codziennej jazdy Porsche można polecić każdemu, podczas gdy Nissanem najchętniej jeździłoby się samemu i nikogo nie wpuszczało za kierownicę – nawet najlepszego przyjaciela. „Japończyk” zapewnia mocniejsze wrażenia i daje stuprocentową, niczym nietłumioną radość z jazdy.

Porsche jest również niezwykle szybkie, lecz inżynierowie z Zuffenhausen, projektując najnowszą „911-stkę”, chyba chcieli trafić w gusta nieco dojrzalszej klienteli. Obrazowo wyjaśnia to Laurent Chiapello, naczelny edycji francuskiej. „Porsche jest tak wygodne, że wsiadając, nawet nie pomarszczysz garnituru. GT-R natomiast zatroszczy się o inne zmarszczki: na twoim czole. Prowadząc go, poczujesz się młodo” – mówi Francuz.

Kompromis? W Sant’Agata Bolognese o czymś takim nikt nie słyszał. Gallardo nie pojedziesz do biura ani na zakupy, ponieważ to pełnokrwista wyścigówka, która najlepiej czuje się na torze. 560 KM i napęd na cztery koła służą tylko jednemu celowi: „Lambo” ma być najszybsze. I jest. Warto pamiętać, że za cenę Gallardo można kupić dwa Nissany: jednego na tor, drugiego na co dzień!

Podsumowanie

Nissan GT-R nie jest tak ostry, jak „Lambo” i nie nadaje się tak dobrze do jazdy na co dzień, jak Porsche. Mimo to najbardziej przypadł nam do gustu z całej trójki porównywanych aut. Przeważyło najwyższe zaawansowanie technologiczne i niesamowity sposób, w jaki „japończyk” rozwija ogromną moc.