Ranger Rover Sport SVR – masa nie ma tu znaczenia

S UV-om ze sportowym zacięciem (Mercedes ML 63 AMG, BMW X5 M i Porsche Cayenne Turbo S) przybył niedawno nowy konkurent. Ma arystokratyczne brytyjskie pochodzenie (Range Rover to ekskluzywna linia aut w LR) oraz megawysoką cenę (od 600 000 zł). Jest ona jednak w pełni uzasadniona, bowiem pod maską tego 2,4-tonowego SUV-a pracuje benzynowe V8 Supercharge, które pozwala rozpędzić auto od zera do „setki” w czasie krótszym niż 5 s. Pięciolitrowy motor szokuje nie tylko osiągami, lecz także rasowym dźwiękiem.

Ranger Rover Sport SVR – pokochasz go za dźwięki

Mocniejszemu naciskowi na pedał gazu towarzyszą wspaniały gang silnika i brutalny ryk wydechu. Z kolei po cofnięciu nogi do uszu dociera rasowy „popierd”. Jeśli komuś mało, może go dodatkowo spotęgować, naciskając odpowiedni przycisk w kabinie.

Przełączniki na tunelu pozwalają zmienić też prześwit auta lub wybrać jeden z wielu trybów jazdy systemu Terrain Response 2 (od sportowego po offroadowy). Dzięki temu SVR sprawdzi się zarówno na bulwarze, jak i na torze lub w trudnym terenie. Poruszaliśmy się nim wyłącznie na utwardzonych drogach, zwłaszcza krętych, gdyż właśnie tam topowa wersja Range Rovera pokazała swe możliwości. Duże gabaryty i wysoko położony środek ciężkości nie odbierały przyjemności ze sportowej jazdy.

Silnik-typ/cylindry/zawory benz.+kompr. V8/32
Pojemność 4999
Moc. maks. 550/2500-5500 KM/obr./min
Moment 680/3500-4000 Nm/obr./min
Masa własna 2387
Poj. bagażnika 780-1760 l
Wymiary (dł./szer./wys.) 4856/1985/1780 mm
Przysp. 0-100 km/h fabr. 4,7 s
Napęd aut. 8/4x4
Prędkość maks. 260 km/h
Średnie spalanie fabr. 13,8 l/100 km
Cena (RR Sport SVR) od 600 000 zł

Plusy: Mimo dużej masy świetne prowadzenie, znakomite osiągi i brzmienie silnika, duża dzielność w terenie.

Minusy: Wysoka cena, duże spalanie, mało wygodne siedzisko kierowcy, przeciętna jakość dźwięku (system Meridian).

Ranger Rover Sport SVR – nasza opinia:

100 proc. frajdy!

Chęć sprawdzenia możliwości SVR jest tak duża, że podczas testu nie robiłem nic innego, tylko szukałem odcinka, na którym mógłbym choć na chwilę wcisnąć gaz do dechy, by delektować się osiągami i dźwiękiem z wydechu.