W segmencie SUV-ów klasy premium jest bardzo tłoczno. Mamy tu nie tylko BMW i Audi, lecz także Lexusa RX o ciekawej sylwetce, choć nieco przestarzałego, świetne Porsche Cayenne, czy też Land Rovera Discovery albo Volvo XC90, które jednak można mieć tylko z 4-cylindrowymi silnikami o pojemności dwóch litrów. Mercedes, przynajmniej moim zdaniem, w tej chwili trafił do ścisłej czołówki segmentu. Nie dość, że wygląda bardzo dobrze, to jeszcze wreszcie jeździ, jak przystało na współczesnego SUV-a, który prawie w ogóle nie zapuszcza się poza utwardzone drogi. GLE nie musi się obawiać nawet konfrontacji z doskonałym pod tym względem Audi Q7.

Mercedes GLE 450 – silnik, którego nie da się nie lubić

Najbardziej w SUV-ie Mercedesa podobał mi się silnik. Chodzi mi o sześciocylindrową, rzędową jednostkę, która pracuje cicho, harmonijnie i – jeśli jeździmy spokojnie – potrafi zużyć bardzo mało paliwa. To dość skomplikowana konstrukcja, którą można nazwać „miękką” hybrydą, ponieważ motor spalinowy, 3-litrowy, wspomagany jest przez przerośnięty alternator, który pełni funkcję dodatkowego napędu. Zasila go prąd o napięciu 48 V. Oczywiście w normalnych warunkach auto napędzane jest przez silnik spalinowy o mocy 367 KM i o momencie obrotowym równym 500 Nm. Jak na moje potrzeby, to parametry więcej niż wystarczające do codziennego poruszania się 2-tonowym samochodem.

Milo jednak mieć świadomość, że oprócz zwykłego turbo, mamy jeszcze do dyspozycji tzw. EQ Boost, czyli dodatkowy dopalacz, który zawdzięczamy silnikowi elektrycznemu. Gdy bateria zgromadzi odpowiednią ilość energii, a ja wcisnę gaz do oporu, nagle mam zdecydowanie szybsze auto: wprawdzie dostaję tylko 22 dodatkowe konie, ale za to moment obrotowy błyskawicznie rośnie o 250 Nm! Dzięki temu GLE dostaje niezłego „kopa” i bez problemu zwiększa prędkość, na przykład na czas wyprzedzania. Na dodatek, dzieje się to bez lecącego w kosmos zużycia paliwa. W konsekwencji na trasie, nawet częste wyprzedanie nie powoduje znacznego wzrostu apetytu na benzynę. Uzyskanie wyniku z okolic 9 l/100 km jest całkiem realne przy autostradowej jeździe.

Mercedes GLE 450 – technologia zwiększa komfort

Wspomniane zużycie paliwa jest naprawdę niewielkie, bo przecież pod maską pracuje 6-cylindrowa 3-litrówka, a przecież wiele podobnej wielkości modeli z silnikami o objętości dwóch litrów jakoś nie może zadowolić się nawet dziesięcioma litrami na 100 km. Downsizing najwyraźniej nie zawsze oznacza realne korzyści. Wróćmy jednak do GLE. Wartym odnotowania rozwiązaniem jest opcjonalne zawieszenie pneumatyczne nazwane Airmatic. Dzięki niemu SUV Mercedesa w zasadzie płynie po drodze, bardzo skuteczne eliminując wszelkie niedoskonałości nawierzchni. Nie trzeba nawet włączać komfortowego trybu jazdy, by cieszyć się komfortem, jakiego kilka lat temu można było oczekiwać chyba tylko po Citroenach z hydropneumatycznym zawieszeniem.

Tyle że Mercedesa da się łatwo zmienić w mniej potulne auto. Tryb sportowy sprawia bowiem, że ten masywny SUV prowadzi się niemal jak kompakt i naprawdę świetnie radzi sobie na krętych drogach. Owszem, robi się mniej wygodny, ale za to jego zachowanie ciut lepiej pasuje do silnika, który pozwala rozpędzać się do setki w mniej niż sześć sekund i kończyć przyspieszanie, niewiele później, na 250 km/h. Oczywiście sprawnie rozpędzać się można w każdych warunkach, bo napęd – poprzez 9-biegowy automat – przenoszony jest na cztery koła. W terenie, w standardowej konfiguracji, nie liczmy jednak na zbyt wiele, wyjąwszy zwiększany na życzenie prześwit. Nie uświadczymy żadnych blokad mechanizmu różnicowego, wyjąwszy te realizowane hamulcami.

Mercedes GLE 450 – wnętrze bez zarzutu

Choć nie jestem wielkim entuzjastą aut napakowanych pod korek technologiami, to jednak kokpit Mercedesa podoba mi się. Dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala to najważniejszy element otoczenia kierowcy: jeden zastępuje wskaźniki, drugi zaś – dotykowy – to centrum sterowania prawie wszystkimi urządzeniami w aucie. To tu możemy zmienić kolor ambientowego podświetlenia (64 do wyboru), tu ustawiamy parametry jazdy według zdefiniowanych schematów lub na życzenie – zgodnie z własnym gustem. Ponadto, przynajmniej teoretycznie, GLE potrafi z nami swobodnie pogadać. System MBUX podobno zrozumie język potoczny, ale to nieprawda, przynajmniej na razie. Testując tę funkcję świetnie się bawiłem, lecz zabawę tę muszę nazwać komedią pomyłek. Mercedes naprawdę się stara, ale rozpoznawanie poleceń jakoś mu nie wychodzi. Przedstawiciele marki twierdzą jednak, że system szybko się uczy. Możliwe, ale w tej chwili nie należy liczyć na to, że swobodnie pogadamy sobie z autem.

Za to jeśli chodzi o funkcjonalność, to Mercedes GLE jest w ścisłej czołówce. Miejsca w kabinie auta mierzącego niemal pięć metrów jest mnóstwo i z przodu, i z tyłu, a bagażnik ma objętość 630 litrów, którą da się powiększyć do 2055 litrów, gdy złożymy tylną kanapę, albo do 825 litrów, jeśli ją tylko przesuniemy do przodu. To imponujący wynik, na pewno godny rodzinnego SUV-a na długie wojaże.

Oczywiście GLE to także auto luksusowe z potężną listą opcji, na której znajdziemy świetny sprzęt audio firmy Burmester, nawigację korzystającą z rozszerzonej rzeczywistości, podgrzewane i chłodzone uchwyty na napoje, czy też fotele o wszechstronnej regulacji, wyposażone w funkcję masażu. Liczba opcji jest ogromna, a ich ceny bywają wysokie, zatem cenę samego GLE 450, i tak niemałą, można bez większych problemów wywindować w okolice pół miliona złotych.

Mercedes GLE 450 – czy warto go kupić

Jeśli ktoś poszukuje SUV-a premium, to moim zdaniem w tej chwili jest to najciekawsza propozycja. Trudno znaleźć wady w tym samochodzie. I tak, pewnie prawie każdy powie, że w takim samochodzie koniecznie trzeba mieć silnik Diesla, ale to nieprawda. Przecież kupując samochód za ponad 300 tys. zł raczej nie myślimy o tym, by zaoszczędzić później na paliwie. Tym bardziej, że olej napędowy nie jest teraz wcale taki tani. Z kolei frajda z jazdy autem z mocnym benzyniakiem jest naprawdę nie do przeceniania. Ja, gdybym mógł sobie pozwolić na GLE, sięgnął bym zatem po 450-tkę, a nie po jedną z dostępnych wersji dieslowskich. Naprawdę warto!

Mercedes GLE 450 – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2999, R6, turbo benz.
Moc 367 KM przy 5500-6100 obr./min + 22 KM (EQ)
Moment obrotowy 500 Nm przy 1600-4500 obr./min + 250 Nm (EQ)
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat PDK, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 5,7 s
Średnie zużycie paliwa 8,3 l/100 km (producent)
Masa własna 2220 kg
Cena od 326 000 zł