• Mercedes klasy V nie jest może najbardziej przestronnym vanem na rynku, ale na pewno najbardziej stylowym
  • Nowy w tym modelu silnik wysokoprężny o mocy 239 KM zapewnia doskonałe osiągi, ale nie jest mistrzem w dziedzinie oszczędzania
  • Wygodne fotele w drugim i trzecim rzędzie można przesuwać, a nawet wymontować, ale nie jest to wcale łatwe, bo są bardzo ciężkie

Aktualna generacja Mercedesa klasy V jest na rynku od 2014 roku, wiosną 2019 roku doczekała się jednak liftingu, zapewne po to, żeby lepiej konkurować z kultowymi busami Volkswagena. O ile jednak volkswagenowskie busy to auta „ponadklasowe”, tu widać wyraźnie, że producent aspiruje do klasy wyższej – w gamie Mercedesa rolę użytkowego vana odgrywa model Vito, klasa V to wyższa półka.

Nie ukrywam, że do testu tego modelu zabrałem się z naprawdę dużymi oczekiwaniami. Bo w teorii to samochód, który powinien spełnić wszystkie moje oczekiwania. Podróżuję dużo, często z kilkoma pasażerami i sporymi bagażami na pokładzie, oczekuję przyzwoitych osiągów w warunkach autostradowych, ale też gabarytów pozwalających na bezproblemową jazdę i parkowanie w mieście. Napęd 4x4 też jest dla mnie ważny, szczególnie pod kątem jazdy zimą. Komfort? Przy długich trasach nabiera większego znaczenia, niż przy krótkich wyjazdach – im wyższy, tym lepiej. Styl i prestiż? Nie każdy bus wygląda dobrze przed elegancką restauracją czy hotelem – Mercedes klasy V prezentuje się doskonale.

Mercedes klasy V – kluczyk jak w starym okularniku

Pierwsze zdziwienie? Kluczyk typu „rybka”, z nadajnikiem podczerwieni, znany jeszcze z wymierającego rdzawą śmiercią Mercedesa „okularnika”. Do tego stacyjka zamiast przycisku. To ma być nowy model? Na pocieszenie pięknie zaprojektowana deska rozdzielcza z mnóstwem stylowych akcentów, krągłości i szlachetnych materiałów, a przy tym przyjazna i ergonomiczna, szczególnie dla kogoś, kto często ma do czynienia z Mercedesami. Pozycja za kierownicą też jest zbliżona do tej z aut osobowych. Boczne, przesuwne drzwi otwierane elektrycznie (standardowe wyposażenie w wyższych wersjach modelu), do tego siedem naprawdę wygodnych miejsc na pięknie wykonanych, wyposażonych w podłokietniki i regulowanych fotelach. Nie brakuje uchwytów na napoje, a pasażerowie ostatniego rzędu mogą sterować elektrycznie uchylnymi okienkami bocznymi. Do tego konsola środkowa z lodówką i podgrzewanymi/schładzanymi uchwytami na napoje. W takich warunkach można podróżować!

W bagażniku praktyczna, solidna półka z wyjmowanymi koszami na zakupy – dzięki temu nie trzeba z domu zabierać toreb, ani kupować jednorazówek. Sprytne i ekologiczne! Mercedes klasy V dostępny jest w trzech odmianach nadwoziowych różniących się rozstawem osi, a co za tym idzie, również długością (489,5, 514, 537 cm). Wraz z długością zmienia się oczywiście też pojemność bagażnika, odpowiednio: 610, 1030 lub 1410 litrów. Na zdjęciach widać odmianę średnią – niezły kompromis między poręcznością, a przestronnością wnętrza.

Mercedes klasy V po liftingu – multimedia po staremu

Drugie, obok kluczyka „rybki” rozczarowanie we wnętrzu auta, to system multimedialny. Jeśli myślicie, że luksusowym busie, po niedawnym liftingu spotkacie aktualny, reklamowany przez Mercedesa system MBUX ze sterowaniem głosowym, to jesteście w błędzie – nie ma go nawet za dopłatą. Możecie do woli wołać „hej Mercedes”, auto wam nie odpowie. Co ciekawe, w bardziej roboczym Sprinterze system jest dostępny! Tu mamy trącący już nieco myszką system Command Online, który niestety nadal jest na bakier ze współpracą ze smartfonami. Android Auto? Apple Car Play? Brak! Pozostaje standardowa łączność przez Bluetooth.

Kolejne rozczarowanie – mimo perfekcyjnego „na oko” wykonania, Mercedes klasy V potwornie skrzypi na nierównościach – tak przynajmniej działo się w testowanym egzemplarzu.

Mercedes V 300d – świetne osiągi, wysokie koszty

Znaczek V 300d na tylnej klapie staremu „mercedesiarzowi” sugeruje solidne 3 litry pojemności i 6 cylindrów. Błąd! Te czasy już dawno minęły, tu pracuje tylko 4-cylindrowa dwulitrówka, tyle, że osiągająca niespełna 240 KM mocy. Do tego 9-biegowy automat i napęd 4x4 – jak na busa bardzo atrakcyjna konfiguracja. Osiągi są absolutnie bez zarzutu – mniej niż 9 sekund do 100 km/h i ok. 215 km/h prędkości maksymalnej w 7 osobowym, przestronnym aucie to doskonałe wyniki. Żeby jednak nie było zbyt pięknie – przy dynamicznej jeździe wersja z napędem 4x4 raczej nie zmieści się w 10 l/100km. Z drugiej jednak strony, akurat ten model raczej nie jest traktowany jako ekonomiczne auto rodzinne, a jeśli kogoś stać na wydanie co najmniej 240 tys. zł (za „golasa”) czy co najmniej 375 tys. zł za wersję Exclusive z bogatszym wyposażeniem (bez obaw, nawet tu da się dokupić kilka opcji, gdyby ktoś uznał, że nadal jest zbyt tanio), to z powodu rachunków ze stacji płakać raczej nie będzie.

Mercedes V 300d – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1950 cm3, turbodiesel R4
Moc 239 KM przy 4200 obr./min
Moment obrotowy 500 Nm przy 1350-2400 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 9-biegowa automatyczna, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 214 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,5 s
Średnie zużycie paliwa 7,1 l/100 km (producent), 10,8l/100 km (w teście)
Masa własna/dmc od 2220 kg/3100 kg
Cena (wersja Exclusive 300d 4Matic 9G-Tronic) od 375 667 zł