Poprawiać doskonałość to trudne zadanie. Dotychczasowe Audi A5 zyskałomiano estetycznego ideału, ale czas nie stoi w miejscu i przyszła pora na zmiany.

Designerzy wykazali się dużym wyczuciem – zmodyfikowali jedynie to, co pozwala wszystkim wersjom nadwoziowym „A5-ki” bez kompleksów prezentować się wśród większych braci.

Gdy patrzymy na odświeżony model, od razu rzucają się w oczy nowe, opcjonalne ksenonowe reflektory z charakterystycznym paskiem LED. Baczni obserwatorzy zauważą też, że inaczej ukształtowano zderzak. We wnętrzu zmiany są jeszcze bardziej subtelne – wbrew oczekiwaniom kokpit nie zyskał wysuwanego ekranu, jak w A6 czy A7, ale za to dostępne jest znane z tych modeli wykończenie z jasnego drewna.

Więcej nowości znajdziemy pod maską. Wszystkie silniki zostały zmodyfikowane i występują teraz seryjnie z układem odzyskiwania energii podczas hamowania oraz systemem start-stop. Największe zmiany objęły podstawowe, 170-konne 1.8 TFSI, które spala tylko 5,7 l/100 km i emituje 134 g CO2/km.

Silnik zaskakuje płynnym rozwijaniem mocy i elastycznością. Może nie gwarantuje ekstremalnych doznań, ale dobrze pasuje do komfortowego coupé. Szkoda tylko, że nie współpracuje z quattro (4x4).

Ciekawy napęd stanowi teżtopowy, 245-konny diesel w połączeniu z 7-stopniową przekładnią S-tronic. Seryjne quattro doskonale radzi sobie z momentem obrotowym 500 Nm. To idealny kompromis pomiędzy sportowymi osiągami a spalaniem – przy szybkiej jeździe wskazówka poziomu paliwa porusza się leniwie. Nie należy się obawiać dieslowskiego klekotu.

V6 nawet na wolnych obrotach pracuje dystyngowanie, choć brakuje akustycznych „sztuczek” polepszających brzmienie, jak w 3.0 TDI biturbo.

PODSUMOWANIE - A5 to jedno z najładniejszych aut Audi. Przy okazji face liftingu udało się tego nie zepsuć. Niezależnie od napędu takim samochodem chciałoby się jeździć codziennie.