• Suzuki pokazuje, że da się zrobić pełnokrwistą terenówkę, która wygląda jak modny SUV
  • Ceny nowego Suzuki Jimny zaczynają się od 67 900 zł – w tej kwocie mamy już napęd na cztery koła z reduktorem
  • Nowy Jimny będzie oferowany tylko z jednym silnikiem – wolnossącym benzyniakiem o pojemności 1,5 litra i mocy 102 KM

Już takich nie robią! Takie słowa zwykle słyszało się podczas rozmów na temat Suzuki Jimny. Faktycznie, na tle wyrastających jak grzyby po deszczu SUV-ów i crossoverów, które coraz rzadziej mają napęd na cztery koła, Jimny wydawał się wręcz dinozaurem. Wiele osób wyrokowało, że następcy nie będzie albo że stanie się cukierkowym crossoverem. W końcu w erze SUV-ów robienie prawdziwych terenówek to para puszczona w gwizdek. Producenci samochodów przekonują nas, że dziś mało kto zawraca sobie głowę rodzajem napędu, a ludzie od pseudo-terenowych crossoverów oczekują głównie bojowego wyglądu i dobrego prowadzenia na... autostradzie.

Suzuki najwyraźniej widzi jeszcze potencjał w swojej małej terenówce, bo kolejna generacja Jimny'ego nadal jest stuprocentowym „offroadowcem”. Co więcej inżynierowie nie tylko nie uczynili z tego modelu SUV-a – i chwała im za to – ale poprawili jeszcze jego możliwości terenowe – zwiększono kąty natarcia względem poprzednika oraz prześwit.

Nowy Suzuki Jimny – dużo sprytnych patentów

Nowy Jimny nadal jest budowany na ramie, ma w standardzie reduktor, ślimakową przekładnię kierowniczą i rozpędza się tylko do 145 km/h! Co więcej, ten mikrus stracił niewinne obłości poprzednika i wrócił do klasycznych kantów. Jimny upodobnił się teraz do Jeepa Wranglera i słynnej „Gelendy” (Mercedesa klasy G). To właśnie do tej drugiej często jest porównywany. Co więcej, firmy tuningowe wypuściły już zestawy, które pomagają jeszcze bardziej go upodobnić do legendarnej terenówki Mercedesa.

Jednak według wersji oficjalnej, powrót do „kantów” to nawiązanie do pierwszej generacji Jimny’ego z lat 70. Podobnie jak w protoplaście, także przednia szyba została umieszczona tu niemal całkowicie pionowo – ma to zapobiegać powstawaniu odblasków, podobnie zresztą jak zastosowanie w górnej części deski matowych plastików rozpraszających promienie słońca. Także kanciasta maska ma tu swoje wytłumaczenie. W tym przypadku chodzi nie tylko o design, ale również o względy praktyczne – ma to pomóc, m.in. w lepszym wyczuciu odległości podczas precyzyjnej jazdy w terenie.

Podobne funkcje spełniają wcięcia w linii okien drzwi. Z kolei potężne kwadratowe nadkola, choć w pierwszej chwili wydają się za duże, jak na 15-calowe koła (tylko taki rozmiar jest przewidziany przez producenta), to zamierzony zabieg, który ma ułatwić wymianę koła podczas off-roadowych wypraw. Jak widać, nie ma tu przypadkowych rozwiązań – wszystko jest skrupulatnie przemyślane. Tym bardziej wielkie braw, że przy okazji wszystkie te rozwiązania tworzą tak efektowny finał.

To wszystko jednak są drobne detale. Fanów modelu z pewnością bardziej zainteresuje to, że zwiększono rozstaw kół (4 cm), co czuć we wnętrzu i w bagażniku. Jest szerzej na wysokości ramion.

Nowy Suzuki Jimny – najmniejszy kamper na świecie?

Niestety, kieszonkowe rozmiary Jimny'ego sprawiają, że rolę bagażnika spełnia tu tylna kanapa, bo tuż za nią zaczyna się tylna szyba auta. W szparę pomiędzy oparcie a boczne drzwi można upchnąć co najwyżej brudne kalosze. Co ciekawe, nowy Jimny jest o 5 cm krótszy od poprzednika – podobno to kwestia wyłącznie mocniejszego ścięcia zderzaków. Mimo braku bagażnika, Jimny’ego dość łatwo można przeobrazić w mikro dostawczaka. Po złożeniu foteli, mamy całkowicie płaską podłogę o solidnym dnie z wyłożonych „pancernym” tworzywem „pleców” oparć tylnego rzędu. Po złożeniu oparć uzyskujemy przyzwoite 377 litrów.

Co ciekawe Inżynierowie pomyśleli, także o biwakowaniu. Jakkolwiek abstrakcyjnie to nie zabrzmi, nowego Jimny'ego można przekształcić w mini kampera. Fotele przednie zostały tak zaprojektowane, że po zdjęciu zagłówków, można je złożyć w ten sposób, żeby stworzyły płaską powierzchnię wraz z tylną kanapą. Tyle że długość powstałej w ten sposób powierzchni sypialnej jest raczej przystosowana do potrzeb Azjatów. To awaryjnie rozwiązanie, bo tylko podkulając nogi, da się tam zmieścić. Mimo, tego wielkie brawa za pomysłowość. Czego chcieć więcej? Może jedynie regulacji kolumny kierownicy w płaszczyźnie poziomej. Zdrowy rozsądek podpowiada jednak, że w takim mikrusie trzeba się cieszyć choćby z regulacji pionowej.

Nowy Suzuki Jimny – nowy silnik benzynowy 1.5

Kolejne brawa należą się za nowy silnik benzynowy o pojemności 1,5 litra i mocy 102 KM – to jedyna jednostka dostępna w nowym Jimnym. To silnik wolnossący, który w przeciwieństwie do starego silnika 1.3 z poprzednika, spisuje się znakomicie. Producent twierdzi, że wybór padł na jednostkę bez turbiny ze względu na łagodniejszą krzywą przyrostu momentu obrotowego, co jest dość istotne podczas jazdy off-roadowej w trudnym terenie. Co ciekawe nowy silnik, mimo że ma większą pojemność skokową niż „benzyniak” z trzeciej generacji, jest od niego o 15 kg lżejszy.

Kolejna zmiana na plus to poprawa wyciszenia wnętrze. W nowym Jimnym podróżuje się zdecydowanie bardziej komfortowo. To auto, które warunkowo można już byłoby użytkować nie tylko poza utwardzonymi szlakami, ale także w mieście. Takiej uniwersalności brakowało poprzednikowi. Oczywiście trzeba pamiętać, że mamy tu ślimakowy układ kierowniczy, który zapewnia niską precyzję prowadzenia i niestety wymaga odkręcania ręcznie koła kierownicy po wyjściu ze skrętu 90 stopni. Dla kogo typowo terenowe właściwości układu kierowniczego nie są przeszkodą, Jimny może stać się autem dość uniwersalnym.

Tym bardziej, jeśli wybierze się wersję z klasycznym 4-biegowym automatem (to jedyna możliwość w najbogatszej wersji wyposażenia Elegance), zamiast 5-biegowej skrzyni ręcznej. To zdecydowanie najlepsza konfiguracja Jimny’ego. Co ciekawe, Suzuki wróciło tu do mechanicznego lewarka zmiany rodzajów napędów – w poprzedniku operowało się tym elementem za pomocą przycisków. Tryby pracy to nadal: napęd wyłącznie na tył, stały napęd na cztery koła, oraz tryb do jazdy w terenie (4L).

Nowy Suzuki Jimny – Ceny

Nowy Jimny będzie oferowany w trzech wersjach wyposażenia: Comfort, Premium oraz XLED (Elegance) z przednimi światŁami wykonanymi w technologii LED, wszystkie z napędem na 4 koła ALLGRIP PRO, które będą występowały z manualną 5-biegową skrzynią biegów. Cennik będzie otwierać wersja Comfort za 67 900 zł, Premium została wyceniona na 71 900 zł, a najwyższa specyfikacja XLED - na 79 900 zł. Wersja XLED będzie również oferowana z 4-biegową automatyczną skrzynią biegów w cenie 84 900 zł. Koszt lakieru metalicznego jednokolorowego to wydatek rzędu 2 090 zł, podczas gdy lakiery dwukolorowe oferowane są w cenie 3 090 zł.

Problem w tym, że pierwsza partia zamówiona przez polskiego importera rozeszła się w przedsprzedaży, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość przy jego zamawianiu. Z jednej strony to zmartwienie dla Suzuki, z drugiej dobra wróżba na przyszłość.

Suzuki Jimny – dane techniczne

Silnik benz. R4/16
Pojemność 1462 cm3
Zasilanie wtrysk wielopunktowy
Moc 102 KM przy 6000 obr./min
Moment 130 Nm przy 4000 obr./min
Napęd tylny lub 4x4/man. 5b
Hamulce (przód/tył) tarczowe wentylowane/bębnowe
Opony testowanego egzemplarza 195/80 R15
Długość/szerokość/wysokość 3645/1645/1720 mm
Rozstaw osi 2250 mm
Pojemność bagażnika 85-830 l
Pojemność zbiornika paliwa 40 l
Średnie spalanie fabryczne 6,6 l/100 km
V maks. 170 km/h