Wprawdzie mnóstwo ludzi mówi teraz o bezpieczeństwie na drogach i chce stawiać ograniczenia prędkości wszędzie, gdzie to tylko możliwe, to jednak producenci samochodów – choć jakoś wpisują się w ten trend – pozostawiają w ofercie modele o sportowym charakterze. Co więcej, bynajmniej nie ustała wojna na konie mechaniczne – trwa nadal, a moc silników montowanych w hot hatchach różnych segmentów rośnie z roku na rok. Volkswagen Polo GTi i Ford Fiesta ST mają teraz pod maską 200 KM, Seat Leon może mieć grubo ponad 300 KM, a nowy Mercedes-AMG A45 ma mieć 420 KM. To szaleństwo, ale widać nie brakuje chętnych do zakupu takich wozów. Corsa GSi, nawiązująca nazwą do sportowych Opli sprzed wielu lat, pozostaje jakby z boku tej rywalizacji, bo pod maską tego modelu jest silnik zaledwie 150-konny. Mało, lecz z drugiej strony jeszcze kilkanaście lat temu tyle właśnie miała sportowa Astra GSi.

Opel Corsa GSi – przyciąga wzrok

Sportowa Corsa nie jest ostentacyjna, ale projektanci Opla zadbali o efektowne detale. Jest tu dyskretny spoiler na pokrywie bagażnika, mamy też powiększone progi i dodany z przodu efektowny wlot powietrza. Mało tego, koła mają średnicę 18 cali. Tak, tak! Właśnie taki rozmiar w miejskim samochodzie (w standardzie są jednak 17-tki). Oczywiście Corsa GSi to samochód trzydrzwiowy. Tak, żeby wyglądał trochę jak coupe. Z drugiej strony, ta cecha na pewno sprawia, że nie będzie towarem zbyt chodliwym, bo klienci bardzo rzadko wybierają auta bez drugiej pary drzwi, i to nawet gdy mowa o modelach do miasta.

A jaka jest Corsa GSi w środku? Kokpit nieco rozczarowuje. Jest zbyt ciemny, sztampowy. Wstawki z czarnego, błyszczącego tworzywa nie sprawiają, że wnętrze staje się mniej ponure. Może to takie eleganckie oblicze sportu? Jeśli nawet, to takie podejście może pasować do Panamery Turbo, a nie do żółtej Corsy. Na miejscu projektantów, zadbałbym jednak o jakieś detale w kolorze lakieru, o żółte pasy bezpieczeństwa i kolorystyczne akcenty na fotelach. Te ostatnie, firmowane przez Recaro, są zresztą dedykowane wersji GSi – imitują prawdziwe kubełki, choć są dość miękkie, pokryte skórą i... mają za wysoko umieszczone siedzisko. Wyglądają jednak świetnie i siedzi się na nich wygodne. To oczywiście płatna opcja (9500 zł). Poza tym, ich kształt utrudnia zajmowanie miejsca z tyłu. Corsa GSi na pewno nie stanie się więc dynamiczną alternatywą dla rodzinnego wozu.

Opel Corsa GSi – dynamika na cztery z plusem

Zresztą, w ogóle nie jest specjalnie dynamiczna, jeśli porównać ją z żwawszymi rywalami, jak choćby Volkswagen Polo GTi albo Ford Fiesta ST. Opel ma pod maską silnik o mocy zaledwie 150 KM, a to nie jest wielkie osiągnięcie, jeśli wziąć pod uwagę ofertę innych marek. Szczerze mówiąc, niektórzy oferują zwykłe miejskie wozy z silnikami o lepszych osiągach. Jakie auta mogą być rywalami Corsy? Jeśli weźmiemy pod uwagę moc silnika to tylko Suzuki Swift Sport, które ma pod maską 140-konną jednostkę. Polo GTi i Fiesta ST są zdecydowanie mocniejsze – oba mają po 200 KM. Silnik Corsy ma 1,4 litra pojemności skokowej i turbodoładowanie. Dzięki niemu daje do dyspozycji 150 KM. Szału nie ma. Moc jednak oddawana jest na tyle liniowo, na ile to możliwe w przypadku małej jednostki z doładowaniem. Rozpędzanie zaczyna się około 2000 obr./min, a trwa przez kolejne 2000 obr./min i potem jeszcze trochę. Przyspieszanie Corsą GSi, choć nie wciska w fotel, daje jednak poczucie prowadzenia dynamicznego auta. Co bym poprawił? Na pewno zmianę biegów. Dźwignia nie porusza się precyzyjnie, jak np. w Civicu. Opel powinien to zmienić, szczególnie w samochodzie o sportowym charakterze.

Jeśli miałbym oceniać zawieszenie, to muszę Corsie wystawić co najmniej dobrą ocenę. Zaznaczam, że to model, który nie jest kompromisowy. Jeszcze raz podkreślam, że nie sprawdzi się w roli szybkiego samochodu dla rodziny. Zawieszenie Opla z logo GSi jest sztywne, skalibrowane pod szybką jazdę krętą drogą. Czuć, że sprężyny i amortyzatory ciężko pracują, by zapewnić możliwie najlepszy kontakt opon z nawierzchnią. Niestety, czuć też dokładnie, jak ta nawierzchnia jest ukształtowana. I jeśli nie jest równa, to dokładnie się o tym dowiemy. Bez taryfy ulgowej. W zamian Corsa GSi pozwala naprawę dynamicznie pokonywać zakręty, bez szemrania wypełniając polecenia biegnące z precyzyjnego układu kierowniczego. Pewnie z letnimi oponami Michelin Pilot Sport 4 byłoby jeszcze lepiej, ale w trakcie testu zima trwała w najlepsze, a to oznaczało, że na 18-calowych felgach miałem „gumy” WinterSportContact.

Opel Corsa GSi – czy warto ją kupić

Trudna sprawa. W Polsce miejskie samochody często kupuje się po to, były namiastką samochodu rodzinnego, jednocześnie sprawdzając się w mieście. Corsa GSi nie sprawdzi się w tej roli. To model z charakterem, który zadowoli fanów dynamicznej jazdy. Dynamicznej nie oznacza przy tym szybkiej na prostej, bo Opel nie jest szczególnie żwawy w porównaniu z mocniejszymi rywalami. Tu chodzi raczej o zakręty i prowadzenie. Jeśli taki układ nam odpowiada, warto sięgnąć po Corsę GSi. Sam jednak zdecydowałbym się na Polo lub Fiestę.

Opel Corsa GSi – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1364 cm3, R4, turbo benz.
Moc 150 KM przy 5000 obr./min
Moment obrotowy 220 Nm przy 3000-4500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa ręczna, napęd na przód
Prędkość maksymalna 207 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,9 s
Średnie zużycie paliwa 6,4 l/100 km (producent)
Masa własna 1278 kg
Cena 83 300 zł