Opel Karl wziął swoją nazwę od imienia Carla Opla – najstarszego z pięciu synów Adama Opla, który był założycielem firmy i dawcą imienia dla Opla Adama, jednak zapewne na tym się zakończy i pozostali synowie raczej nie doczekają się nazwania kolejnych modeli swoimi imionami. Opel Wilhelm czy Opel Heinrich nie brzmią za dobrze…

Karl nie rzuca na kolana swoim wyglądem. Raczej nie rzuca się w oczy, a wyróżnić go mogą w zasadzie wyłącznie żywe kolory, jak choćby limonkowy widoczny na zdjęciach egzemplarza, którym podróżowałem po Holandii. Przód jest charakterystyczny dla Opla, a tył kształtem lamp przypomina nieco Kię Picanto. Nieźle prezentuje się profil auta, który jest zwarty, a przetłoczenia karoserii nadają dynamicznego charakteru. Ogólnie rzecz biorąc – nie jest źle.

Mały z zewnątrz, duży w środku

Opel Karl ma wymiary zewnętrzne podobne do konkurencyjnych aut, jakimi w jego przypadku są Skoda Citigo, Volkswagen Up, Kia Picanto czy Toyota Aygo. Długość wynosi 3,68 metra, szerokość (z lusterkami) to 1,88 metra, a wysokość sięga 1,48 metra. Mimo niedużego nadwozia oferuje jednak wiele miejsca w kabinie. Kierowca i pasażer nie będą narzekać na brak miejsca. Podróżujący na tylnej kanapie również znajdą dla siebie przestrzeń, o ile kierowca nie mierzy więcej niż 1,80 m.

Opel chwali się, że Karl z tyłu zmieści trzy dorosłe osoby. Może i tak, ale raczej bardzo szczupłe, najlepiej niewysokie, i to na krótkich dystansach. Dla dwóch przeciętnego wzrostu osób miejsca natomiast wystarczy w zupełności.

Na plus zaliczam dużą liczbę schowków i półek, dostępnych dla przedniego rzędu. Kieszenie w drzwiach zmieszczą 1-litrowe butelki, pomiędzy fotelami i przed dźwignią zmiany biegów są łącznie trzy uchwyty na kubki i dwie półki. Dodatkowo pasażer ma do dyspozycji zamykany schowek na rękawiczki oraz półeczkę na telefon lub inne drobiazgi pomiędzy schowkiem a poduszką powietrzną. Pasażerów z tyłu ucieszy możliwość niemal całkowitego opuszczenia szyb, co w tej klasie aut nie jest takie oczywiste. Wiele modeli (m.in. Citigo, Up) ma tylne szyby wyłącznie z możliwością uchylenia.

Na minus należałoby z kolei zaliczyć bardzo twarde plastiki. O ile te na desce rozdzielczej nie przeszkadzają na co dzień, bo przecież nie dotyka się ich niemal wcale, to obicie boczków drzwiowych mogłoby być ciut bardziej miękkie. Nie ma też lampki oświetlającej tylną kanapę, przez co jest tam ciemno. Przednia lampka nad lusterkiem nie wystarcza.

Bagażnik ma 215 litrów pojemności, co jest średnim wynikiem w klasie. Są i lepsi, jak Skoda Citigo/Volkswagen Up, ale i gorsi. Po złożeniu foteli (dzielone oparcie i siedzisko dostępne od drugiego poziomu wyposażenia Enjoy) uzyskuje się niemal płaską podłogę. Po zapakowaniu auta po dach Karl zmieści wówczas ponad 1000 litrów bagażu.

Co mnie pozytywnie zaskoczyło, poza sporą ilością miejsca w środku, to bardzo komfortowe, jak na tę klasę aut, zawieszenie. Bardzo skutecznie wybiera ono nierówności, nie hałasując przy pokonywaniu brukowanej drogi czy przejazdów kolejowych. W ogóle wyciszenie kabiny jest w tym modelu ponadprzeciętnie skuteczne i nawet prędkości autostradowe nie zmuszają do silnego podnoszenia głosu.

Łączność na miarę XXI wieku

Opel Karl może być wyposażony w szereg nowoczesnych rozwiązań zarezerwowanych dla wyższych klas jak choćby asystenta ostrzegającego przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu. Od 2016 roku dostępny będzie też m.in. system IntelliLink z możliwością podłączenia smartfona z interfejsem Apple CarPlay lub AndroidAuto. Pierwsze testy, bo auto, którym jeździłem, było wyposażone we wspomniany system, dają pozytywne odczucia. Parowanie następuje natychmiast po podłączeniu smartfona. IntelliLink umożliwia dostęp do dodatkowych aplikacji, takich jak nawigacja, Stitcher, Podcast, Spotify czy Umano poprzez siedmiocalowy ekran w desce rozdzielczej.

W tym samym czasie do oferty wprowadzony zostanie „osobisty asystent łączności i usług” Opel OnStar. Z jego pomocą można będzie korzystać z pomocy drogowej i wzywać służby ratunkowe (w razie otwarcia poduszek powietrznych system sam wezwie pomoc) oraz zdalnie sterować wybranymi funkcjami samochodu za pomocą smartfona. Uzyskać można będzie dostęp do istotnych danych dotyczących samochodu, takich jak termin najbliższej wymiany oleju czy kontrola ciśnienia w oponach, ale można będzie też zdalnie zablokować lub odblokować drzwi oraz (na przykład w przypadku kradzieży) zlokalizować pojazd oraz zablokować zapłon.

Ponadto możliwe będzie udostępnienie sieci Wi-Fi jednocześnie dla nawet 7 urządzeń (początkowo transmisja 4G/LTE nie będzie dostępna w Polsce). To przydatne choćby podczas podróżowania z dziećmi, które będą mogły w czasie jazdy grać, oglądać filmy czy słuchać muzyki online.

75 KM z 1 litra żwawo i oszczędnie

Jeszcze kilka słów o napędzie. Pod maską Opla Karla pracuje opracowany od nowa 1-litrowy silnik o trzech cylindrach, mocy 75 KM (przy 6500 obr./min) oraz 95 Nm momentu obrotowego (przy 4500 obr./min). Jest to w pełni aluminiowa konstrukcja z dwoma wałkami rozrządu, napędzanymi łańcuchem. Silnik został zaprojektowany do eksploatacji z obniżającym tarcie olejem o klasie lepkości 5W 20.

Pierwszych 200 kilometrów pokazuje, że jest to dobrze zrównoważona jednostka o wysokiej kulturze pracy, a do tego żwawo wkręcająca się na obroty i dająca wystarczającą dynamikę. Przypomina mi charakterystyką pracy i osiągami silnik 1.0 z Volkswagena Up/Skody Citigo. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 13,9 sekundy, choć subiektywne odczucie jest lepsze, niż wygląda to na papierze. Maksymalna prędkość określona została przez producenta na 170 km/h.

Zużycie paliwa w cyklu mieszanym – autostrady, drogi boczne, miasto, korki, postoje – wyniosło po pierwszym dniu jazd 5,8 l/100 km. Przyzwoicie, choć producent obiecuje o 1,3 l/100 km mniej. Na drugi dzień udało mi się jednak bez problemów zejść do poziomu 4,7 l/100 km w cyklu mieszanym – miasto, trochę korków, postoje na światłach, autostrada, boczna droga. To już wygląda znacznie lepiej.

Dziurawe drogi mu niestraszne

Wspomniane wyżej komfortowe zawieszenie dobrze sprawdza się podczas jazdy po autostradzie. Przy wysokich prędkościach auto prowadzi się stabilnie. Również ciasne zakręty nie robią na zawieszeniu większego wrażenia i świetnie radzi sobie ono z utrzymywaniem auta w torze jazdy. Oczywiście w granicach rozsądku i przepisowej prędkości.

Nie jest to auto o sportowym zacięciu. Świadczy o tym silnie, a nawet rzekłbym zbyt silnie wspomagany układ kierowniczy. Odbiera to nieco radości z jazdy, bo przez tak dobrane parametry wspomagania zupełnie traci się wyczucie zachowania kół przedniej osi. Tymczasem w wyższych niż podstawowy poziomach wyposażenia dostępna jest jeszcze funkcja City, która… dodatkowo zwiększa siłę wspomagania. Szczerze mówiąc, nie wiem, po co, bo i bez tego kierownicą można kręcić dosłownie małym palcem.

Cena i wyposażenie

Ile ma kosztować nowy Opel Karl? Nie ma jeszcze oficjalnego polskiego cennika, przez co nie znamy też dokładnej specyfikacji poziomów wyposażenia. Producent zapowiada jednak, że w serii dostaniemy m.in. sześć poduszek powietrznych (czołowe i boczne oraz kurtyny), ABS, ESP, TC, Hill Holder, dwa mocowania Isofix z tyłu, dezaktywację poduszki powietrznej pasażera, system składania pedałów w razie wypadku, monitor ciśnienia powietrza w oponach i inne. Szczegóły poznamy niebawem.

Co do ceny. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że cena wynieść ma około 36 tys. złotych. Czy to drogo? Porównywalnie do najgroźniejszych konkurentów, jak Volkswagen Up czy Skoda Citigo, które są w podobnych lub nieco wyższych cenach. Nieco tańsza jest Toyota Aygo (34 tys. zł), z kolei Fiat Panda startuje od 32 tys. za "gołą" wersję wyposażenia Fresh i od 36 tys. (po upuście 3 tys. zł) za wersję Easy. Ta czwórka w pięć pierwszych miesięcy 2015 roku sprzedała po około 1000 egzemplarzy swoich aut, czyli średnio 200 na miesiąc. Ci tańsi, jak Kia Picanto choćby (od 33 tys. zł), udowadniają z kolei wynikami sprzedaży (ok. 500 egzemplarzy od stycznia do maja), że niższa cena niekoniecznie oznacza większy sukces.

Na naszym rynku znacznie większa i stosunkowo niewiele droższa Corsa (od 42 tys. za wersję 5-drzwiową) z pewnością wciąż będzie bestsellerem Opla w segmencie aut miejskich. Patrząc na sentyment, jakim Polacy darzą produkty Opla, w połączeniu z naprawdę udanym i dobrze dopracowanym produktem, jakim jest Opel Karl, można wróżyć sukces co najmniej na miarę głównych konkurentów, czyli sprzedaż w Polsce średnio około 200 sztuk miesięcznie. Jak będzie, zobaczymy już w najbliższych miesiącach.