Powiem uczciwie, że nie marzę już o sportowym prowadzeniu, szczególnie na drogach publicznych. Moje aspiracje nie idą powyżej Audi A6 Avanta z 3-litroym dieslem i napędem quattro. Nic więcej nie potrzeba, by przyjemniej pokonywać setki kilometrów tras w Polsce i Europie. Wiele osób, tych zamożnych, ma jednak większy temperament i – choć na co dzień woli wygodę – to od święta chce też poczuć siłę, która wciska ich w oparcie i stara się wypchnąć z fotela na ostrych zakrętach. Co wtedy wybrać? Sądzę, że niezłą propozycją jest właśnie Porsche Panamera Turbo. Auto kierowcy, z porządnym V8 pod maską, mocnym turbo i stadkiem 550 koni. Jednocześnie, z luksusowym i komfortowym wnętrzem. No właśnie: wilk syty i owca cała.

Porsche Panamera Turbo – konkurencja jest ostra

Kiedyś można było powiedzieć, że Porsche Panamera to jedyny model, który jest wygodną i przestronną limuzyną, ma linię nadwozia przywodzącą na myśl coupe (i to samo 911!), a jeszcze na dokładkę prowadzi się świetnie i ma odpowiednio dużo mocy. Teraz Panamera ma wielu rywali. To choćby Audi A7 Sportback, Mercedes CLS, Mercedes-AMG GT. Każdy z tych modeli jest dostępny w odpowiednio szybkiej wersji, która w niczym nie ustępuje Panamerze. Niczym, oprócz legendarnej marki.

To przecież spora wartość dla Porsche: kupując Panamerę, będę miał na masce to samo logo, które zdobi słynne 911. Wybierając zaś wersję Turbo, dodatkowo zyskam świetne V8 z mocny turbo. To ten sam silnik, który napędza sportowe GTS, to jednak ma aż 550 KM. Do tego dochodzi gigantyczny moment obrotowy równym 770 Nm. W praktyce to oznacza, że auto rozpędza się bez żadnego problemu w dowolnym momencie. Wystarczy wcisnąć gaz i już! Turbo wchodzi do gry i katapultuje auto do prędkości, jakiej sobie zażyczymy i która – oby – jest dopuszczalna w danym miejscu. Setka jest na prędkościomierzu już po 3,6 s. Łatwo się zagapić i w miejscu, gdzie jest ograniczenie do 80 km/h, pojechać grubo ponad 100 km/h. Moja rada: kierując Panamerą Turbo, lepiej uważnie obserwować prędkościomierz.

Porsche Panamera Turbo – dopieszczona mechanika

Dobrze, że za silnikiem nadąża cała reszta podzespołów. Ośmiobiegowa skrzynia dwusprzęgłowa zmienia biegi bez szarpnięć i bardzo szybko. Przypomina mi to sekwencyjne przekładnie z wyścigowych samochodów. Nie przesadzam! Oczywiście w trybie zwykłej jazdy wszystko działa w sposób bardziej majestatyczny, ale gdy wybieram tryb sportowy – auto wchodzi na wyższy poziom, na którym bardziej liczy się szybkość, mniej płynność. To da się zauważyć.

Zawieszenie też może działać tak, by dość skutecznie amortyzować nierówności, lecz gdy potrzebne jest bardziej sportowe prowadzenie – kosztem komfortu, zwiększy się stabilność na zakrętach. Niektórzy twierdzą, że przyjemniejsza w kierowaniu i zwinniejsza będzie Panamera 4S, ma lżejszy przód, ale ja bym tego nie potwierdził. Moc, dopieszczone ustawienia zawieszenia, dobrze wykalibrowany układ kierowniczy – to wszystko sprawia, że narzekać na precyzję prowadzenia mogą tylko najbardziej wyrobieni kierowcy. Być może ja do nich nie należę. Albo po prostu inni chcą się pochwalić, że niby zauważają niedostrzegalne niuanse. Trochę jak audiofile.

Porsche Panamera Turbo – warto je kupić?

Jest jeden problem. Żeby kupić nową Panamerę Turbo trzeba móc wydać 779 tys. zł, czego oczywiście nikt nie robi, bo takie wozy pozyskuje się w leasingu. Rata też będzie jednak imponująca. Bez dwóch zdań. Jeśli jednak kogoś stać na taki wydatek, nie warto się zastanawiać. Choć konkurencja jest duża, to moim zdaniem Porsche pozostaje numerem jeden. Najbliżej jest zaś Mercedes-AMG GT. Ten w 4-drzwiowej wersji.

Porsche Panamera Turbo – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 3996 cm3, V8, turbo benz.
Moc 550 KM przy 5750-6000 obr./min
Moment obrotowy 770 Nm przy 2000-4500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat PDK, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 306 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 3,8 s (3,6 s z Chrono Sport)
Średnie zużycie paliwa 12,6-13,1 l/100 km (WLTP)
Masa własna 2070 kg
Cena od 779 000 zł