Wystarczy zapoznać się z ofertą na rynku wtórnym, by zauważyć, że cieszące się uznaniem vany to rzadkość, a jeśli już znajdziemy budzące nadzieję ogłoszenie, to albo cena jest z kosmosu albo chodzi o egzemplarz w wątpliwym stanie. I nie chodzi tu tylko o wspomnianego Transportera, bo przecież na rynku jest mnóstwo podobnych samochodów, z których wymienić wypada Forda Transita, Mercedesa Vito, czy choć Renault Trafica. Ten ostatni w aktualnej odsłonie to naprawdę niezły samochód, który na dodatek w odpowiedniej wersji nie dość że kosztuje akceptowalne pieniądze, to ma jeszcze całkiem niezłe wyposażenie.

Renault Trafic SpaceClass – alternatywa dla dużego SUV-a?

W wersji SpaceClass testowany Renault Trafic to wóz, który może służyć jako firmowa salonka, choć nie jest typowym vanem dla biznesu. Raczej klasyfikowałbym go jako dobrze wyposażone auto dla rodziny. Oczywiście nie kosztuje mało. Podstawowa wersja to koszt 150 tys. zł, a za auto ze 145-konnym silnikiem 1.6 dCi należy zapłacić ponad 160 tys. zł. Tyle że warto sobie uświadomić, że nawet Skoda Octavia w bogatej specyfikacji kosztuje grubo ponad 150 tys. zł, nie mówiąc już o bardziej modnych samochodach w rodzaju – gdy już jesteśmy przy czeskiej marce – Kodiaqa. Opisywany Trafic, z opcjonalną konfiguracją siedzeń (to pakiet Signature), to tymczasem samochód dla siedmiu osób, które chcą podróżować na wygodnych siedzeniach. Wraz z bagażami i nie tłocząc się na bardzo ciasnych miejscach uzyskanych kosztem bagażnika, jak w dużych SUV-ach.

Dodajmy, że standardowo Trafic SpaceClass jest nawet 8-osobowy, bo zamiast dwóch obracanych foteli w drugim rzędzie oraz poręcznego stolika, mamy po prostu trzyosobową kanapę. Owszem, to rozwiązanie mniej uniwersalne, ale zyskując na funkcjonalności, tracimy jedno miejsce. Trzeba wybierać. W standardzie są jednak niezłe fotele dla osób jadących z przodu, które mają podłokietniki i dają możliwość regulacji wysokości siedziska oraz ustawienia podparcia lędźwiowego. Jedyny problem jest taki, że jakby się nie ustawiło fotela kierowcy, to i tak – siłą rzeczy – siedzi się jak w pojeździe dostawczym, czyli niczym na krześle.

Renault Trafic SpaceClass – nie wszystko złoto...

Pozycja za kierownicą to nie jest jednak jedyna cecha wskazująca na to, że Trafic to jednak auto użytkowe, a nie osobowe. Rozmiary to rzecz oczywista – manewrowanie takim pojazdem w mieście może być trudne, choć oczywiście pomagają w tym opcjonalne czujniki parkowania i kamera cofania. Kolejny minus w codziennej eksploatacji to dopuszczalna masa całkowita: przekracza 2,5 tony, zatem teoretycznie Trafikiem nie można parkować na chodnikach. Kolejna kwestia to wysokość: niektóre parkingi wielopoziomowe i podziemne po prostu nie zmieszczą vana Renault. W mieście może to utrudniać życie.

O rodowodzie vana świadczy też wystrój wnętrza. Owszem, bardzo dobrze wygląda środkowa konsola z ekranem multimedialnego systemu R-Link Evolution, ale już jej otoczenie może budzić zastrzeżenia. Tworzywa na kokpicie są bardzo przeciętnej jakości, a w konkurencyjnych modelach Forda, czy Volkswagena są jednak nieco lepsze. Nie za dobrze wygląda też szara podsufitka z przymocowanymi do niej pokrętłami sterującymi obiegiem powietrza. Szczerze? Użyłbym nawet przymiotnika „siermiężnie”. Niektóre detale stoją więc w sprzeczności ze skórzaną tapicerką (to też opcja) oraz detalami w „aluminiowym” kolorze. Renault powinno bardziej zwrócić uwagę na jakość.

Renault Trafic SpaceClass – miłe zaskoczenie

Wątpliwości miałem też pod adresem silnika, bo w testowym Trafiku zainstalowano jednostkę zaledwie 1,6-litrowy o skromnej mocy 145 KM. To diesel, możemy więc liczyć na wsparcie turbo i porządnego momentu obrotowego (340 Nm), ale cudów przecież nie ma – z niewielkiej pojemności nie da się wykrzesać niesamowitych osiągów. I rzeczywiście, 1,6-litrowy Trafic nie jest demonem prędkości, ale o dziwo diesel sprawuje się na tyle dobrze, że podczas jazdy nie narzekałem na brak dynamiki. W mieście, wiadomo, i tak się nie rozpędzimy, a z Trafikiem nikt nie będzie się ścigał spod świateł. Na trasie z kolei nie ma problemu z wyprzedzaniem i rozpędzaniem się do autostradowych 140 km/h. Mówię przy tym o jeździe autem obciążonym czwórką osób i bagażami.

Co więcej, przy tak dużej – jak na vana – prędkości w kabinie nie jest koszmarnie głośno. Kierowca może nawet w miarę swobodnie rozmawiać z osobami siedzącymi w drugim rzędzie. Wycieszenie kabiny jest zatem dobre. Oczywiście weźmy poprawkę na gabaryty samochodu i jego bryłę. Przy szybkiej jeździe słychać zatem powietrze opływające nadwozie i lusterka. A zużycie paliwa? Tu też nie ma cudów. Mały silnik musi niestety zmagać się ze sporą masą i oporami powietrza, więc 10 l/100 km to miejska średnia, z którą trzeba się pogodzić. Na trasie apetyt nieco spada, o ile nie chodzi o autostradę i wynosi około 8-9 l/100 km. Przy jeździe ponad 140 km/h wynik będzie jednak taki, jak z jazdy po mieście.

Renault Trafic SpaceClass – czy warto go kupić?

Przy specyficznych potrzebach vany można traktować jako alternatywę dla dużych SUV-ów i rzeczywiście robi tak coraz więcej osób, szczególnie mieszkających w wolnostojących domach i rzadko poruszających się takim pojazdem po ulicach dużego miasta. Prawda jest bowiem tka, że nie ma lepszych rodzinnych samochodów, a ceny vanów w porównaniu z imitacjami wozów 4x4 nie są wcale takie znowu wysokie. Oczywiście Trafic to nie jest najlepszy model w tej klasie, ale jego zaletami są niewygórowana cena, niezłe wyposażenie i przestronne wnętrze przy zachowaniu relatywnie niewielkich rozmiarów.

Renault Trafic SpaceClass 1.6 dCi 145 – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1598 cm3, R4, turbodiesel
Moc 145 KM przy 3500 obr./min
Moment obrotowy 340 Nm przy 1500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa ręczna, napęd na przód
Prędkość maksymalna 177 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,1 s
Średnie zużycie paliwa 6,4 l/100 km (producent)
Masa własna 2256 kg
Cena od 156 950 zł