Aby zainteresować wybrednych nabywców pojazdów segmentu D Skoda zawsze musiała oferować w modelu Superb coś więcej niż rywale. Już od pierwszej generacji, debiutującej w 2001 roku, tym wyróżnikiem stała się obszerność wnętrza, która z modelu na model tylko wzrastała. Na przełomie 2008/2009 roku, wraz z debiutem Superba II, pojawiła się bardzo praktyczna wersja kombi, która mocno rozkręciła sprzedaż tego modelu na świecie. Jeśli Superb I w wersji sedan cieszył się umiarkowanym zainteresowaniem (nabywców znalazło ok. 130 tys. szt.) tak Superb II w wersjach liftback i kombi trafił na ulice w liczbie ok. 570 tys. egzemplarzy. W Polsce wariant kombi stanowił ok. 60 proc. sprzedaży modelu Superb II. Trzecia generacja ma wszelkie szanse by ten wynik nie tylko powtórzyć, ale i poprawić.

Nowy model Skody powstał w oparciu o platformę MQB, czyli tą samą na której zbudowano już np. Volkswagena Golfa VII czy Passata B8, a także mniejszą Octavię III. W zestawieniu z poprzednim Superbem udało się skrócić zwisy pojazdu i wyraźnie obniżyć linię maski. Dzięki zastosowaniu nowej platformy udało się np. obniżyć masę własną pojazdu, która, zależnie od wersji, może być mniejsza nawet o 75 kg.

Superb III zyskał na wyrazistości i charakterze dzięki ostrym liniom na nadwoziu. Stylistom udało się pogodzić efektowny wygląd tyłu nadwozia z obszernością ładowni, co wcale nie jest regułą w przypadku samochodów w wersji kombi. Najciekawszymi elementami stylistycznymi nowego modelu są reflektory bi-ksenonowe ze zintegrowanymi elementami wykonanymi w technologii LED oraz tylne lampy LED. Premierowe kombi czeskiej marki jest zaledwie 2,3 cm dłuższe od poprzednika (485,6 cm), ale za to wyraźnie zwiększył się rozstaw osi nowego modelu - o 8 cm (do 284 cm). Samochód ten jest zatem dłuższy od niemałego przecież Passata Variant o 9 cm i ma o 5 cm większy rozstaw osi. Superb III jest również szerszy od starszego brata o 4 cm (186,4 cm).

W efekcie oferuje imponującą przestrzeń w kabinie. Na pochwałę zasługują również wygodne i dobrze wyprofilowane fotele oraz jakość materiałów jakich użyto do wykończenia wnętrza. Do tego uporządkowana i nieprzeładowana przełącznikami deska rozdzielcza umożliwia łatwy i intuicyjny dostęp do większości funkcji. Do lamusa, wraz z modelem Superb II, przeszedł tradycyjny hamulec ręczny, który w nowym modelu zastąpiony został elektrycznym hamulcem postojowym. Ciekawym i praktycznym rozwiązaniem jest uchwyt na tablet lub smartfon, który można zamontować zarówno na tyle przednich foteli jak i w podłokietniku tylnej kanapy. Praktycznych rozwiązań jest w Superbie więcej. W deszczowy dzień mogą nam się przydać dedykowane parasolki montowane w schowkach przednich drzwi, a zimową porą skrobaczka do szyb umieszczona pod klapką wlewu paliwa. W najdroższych wariantach Superba możemy korzystać m.in. z internetu LTE, trzystrefowej klimatyzacji, a wnętrze rozjaśni światło padające poprzez elektrycznie sterowane panoramiczne okno dachowe.

Jedną z najważniejszych zalet Superba jest monstrualnej wielkości bagażnik, który w dodatku pełen jest rozwiązań zwiększających jego funkcjonalność. Pięciu pasażerów ma do dyspozycji ładownię o kubaturze 660 litrów, czyli 27 litrów więcej niż w kombi poprzedniej generacji. Po złożeniu oparć tylnej kanapy ładownia powiększa się do 1950 litrów. To wynik aż o 85 litrów lepszy niż w Superbie II. Na tle czeskiego samochodu ładownie Volkswagena Passata Variant oraz Forda Mondeo wypadają skromnie oferując odpowiednio 1780 litrów i 1605 litrów. Ale to nie koniec. W czeskim kombi możemy przewieźć przedmioty o długości nawet 3,1 metra, a to dzięki możliwości składania na płasko fotela pasażera obok kierowcy (opcja). Na boku ładowni Superba znajdziemy haczyki służące np. do zawieszenia toreb z zakupami, oraz dźwignie, dzięki którym łatwo złożymy oparcia tylnej kanapy. Niezwykle przydatna może się okazać wyjmowana latarka LED umieszczona na boku bagażnika. Dzięki zamontowanemu w niej magnesowi możemy ją swobodnie przyczepić na nadwoziu i doświetlić np. miejsce zmiany koła. Wreszcie w progu ładowni umieszczono dźwigienkę, po której pociągnięciu wysunie się nam spod zderzaka odchylany hak holowniczy (opcja). Z kolei wygodę załadunku może podnieść system bezdotykowego otwierania bagażnika. Wystarczy poruszyć stopą pod tylnym zderzakiem.

Nowe Superby są napędzane jedynie silnikami czterocylindrowymi - jedną z pięciu jednostek benzynowych TSI o mocach od 125 KM do 280 KM lub jednym z trzech silników diesla TDI o mocach od 120 KM do 190 KM. Zniknął więc z gamy 3,6-litrowy silnik V6. Standardowo będą one sprzężone z 6-biegowymi skrzyniami manualnymi, ale producent daje możliwość zamówienia dwusprzęgłowej skrzyni DSG (poza wersją 1.4 TSI/125 KM). Dwa najmocniejsze warianty z zapłonem samoczynnym oraz iskrowym mogą również posiadać napęd na cztery koła na bazie sprzęgła Haldex-5.

W zakresie wyposażenia nowość Skody w niczym nie odbiega od czołówki europejskiej. Superb oferuje seryjnie lub w opcji cały zestaw asystentów wspomagających jazdę i podnoszących poziom bezpieczeństwa. We flagowcu Škody dostępny jest zatem aktywny tempomat i system Front Assist z funkcją wspomagania jazdy w korku oraz funkcja hamowania antykolizyjnego. Oczywistymi już rozwiązaniami są systemy ostrzegające o niezamierzonej zmianie pasa ruchu i obiektach w martwym polu. Po raz pierwszy w Škodzie zastosowano opcjonalną adaptacyjną regulację zawieszenia DCC, kamerę cofania czy też system wspomagający wyjazd tyłem z miejsca parkowania. Bardzo przydatnym systemem podczas jazdy w nocy będzie Smart Light Assist, dzięki któremu możemy podróżować na światłach drogowych bez oślepiania kierowców nadjeżdżających z przeciwka.

Za najtańszego Superba Active z motorem 1.4 TSI/125 KM zapłacimy 84 800 zł, czyli 5300 zł więcej niż za liftbacka. Volkswagen Passat Variant z tym samym silnikiem to już wydatek 96 190 zl.

Optymalnym rozwiązaniem dla kierowców pokonujących długie trasy wydaje się Superb z silnikiem 2.0 TDI o mocy 150 KM. Ten jednak wymaga wyłożenia co najmniej 103 300 zł (za Passata Variant 2.0 TDI zapłacimy 116 190 zł). Topowy w ofercie Škody wariant Laurin&Klement 4x4 napędzany 190-konnym dieslem ma już cenę 150 400 zł. Sporo, ale bezpośredni rywale, oferujący mniejszą funkcjonalność, są drożsi.