Topowa odmiana oferuje niemal luksusowe wyposażenie i napęd 4x4. Krótkie spojrzenie na ofertę krajowych salonów i okazuje się, że Koreańczycy zostawili w tyle niemal całą konkurencję. Napęd 4x4 oferują VW Sharan i Seat Alhambra, a tak imponujące gabaryty zapewnić mogą Chrysler Voyager (w odmianie Grand) i przedłużony Mercedes Viano. Sprawdzamy, czy wielkość jest główną zaletą Rodiusa, czy też auto oferuje rozwiązania techniczne i funkcjonalne na miarę znacznie bardziej utytułowanych konkurentów. Wygląd zewnętrzny budzi dużo kontrowersjiPotężna bryła samochodu zaprojektowana jest odważnie. Może to dobrze, bo dzięki temu ma swój styl i wyróżnia się na ulicy. Ale wiele osób krytykuje stylistykę jako zbyt agresywną, a tył auta wygląda tak, jakby "na siłę" z hatchbacka zrobiono kombi. Na szczęście to, czy samochód się podoba czy nie, kupujący może bardzo łatwo ocenić w salonie. Projektanci zdecydowali się na układ siedzeń 2+2+3. Zapewnia to nieskrępowaną wygodę w dwóch pierwszych rzędach. Nie można też powiedzieć, żeby podróżujący na kanapie mieli problemy z miejscem. Ona również przygotowana została dla dwóch osób, bo wyraźne wyprofilowanie sprawia, że nikt nie chciałby podróżować na środku dłużej niż pół godziny. Jadący na samym końcu będą mieli mniej ciekawą podróż - żeby coś zobaczyć przez szybę, muszą się schylić, ponieważ na wysokości oczu biegnie ukośny tylny słupek. Kąt pochylenia oparcia kanapy tylnej można regulować w szerokim zakresie (daje się je również położyć, tworząc miejsce do spania).Przednie fotele zamontowane są na stałe w kierunku jazdy, środkowy rząd można bez problemów obrócić i dzięki dodatkowym pasom biodrowym pozostawić tak na czas podróży.Elegancko wykończony van rzadko służy do przewozu ładunków, ale i do tego został doskonale przygotowany. Kanapę i fotele z drugiego rzędu da się przesuwać w szerokim zakresie, a kanapę łatwo wyjąć. Nawet przy standardowym układzie siedzeń do wykorzystania pozostaje bardzo duża przestrzeń.Pora na kilka słów krytyki. Kierowca może trochę narzekać na słabą widoczność. Do przodu ograniczają ją szerokie zakończenia przednich słupków, do tyłu - przebiegająca w poprzek linia w ostatnim rzędzie szyb. Dlatego czujniki parkowania dołączane w standardzie nawet podstawowej wersji to niemal konieczność. Drugą istotną wadą są poduszki powietrzne, a raczej ich brak. Tylko dwa airbagi w luksusowym samochodzie za ponad 150 tys. zł to wynik dobry, ale dla konstrukcji sprzed 10 lat!Poza tym czepiać się można głównie drobiazgów. Umieszczone na środku deski rozdzielczej zegary w trakcie jazdy nie pozwalają na szybki odczyt prędkości (us-tawione są prostopadle do deski, a warto by pochylić je minimalnie ku kierowcy). Obsługa systemu multimedialnego (radio, DVD, MP3 z ekranem dotykowym) wymaga długiego treningu. Kanapa mogłaby przesuwać się nieco płynniej. To właściwie wszystko. Z każdą z tych wad bez problemu da się żyć.Korzenie Mercedesa i napęd wszystkich kółWiele pochwał zbiera Rodius za zespół napędowy. Dostępny jest co prawda tylko jeden silnik - nowoczesny turbodiesel z bezpośrednim wtryskiem typu Common Rail, zbudowany w oparciu o jednostki Mercedesa - ale spełni on wymagania większości nabywców. Mniej może się za to podobać zestawienie skrzyń biegów. Manualna występuje tylko w modelach z najuboższym wyposażeniem, natomiast napęd 4x4 można wybrać wyłącznie w typowej odmianie Premium i tylko z automatyczną skrzynią (która również powstała we współpracy z Mercedesem). Czasem takie zestawy mogą nie trafić w potrzeby klientów.O działaniu silnika wypowiadać się można tylko pozytywnie. Motor w ogóle zdaje się nie odczuwać ciężaru auta - prawie 2,5 tony! Przyspiesza ochoczo w całym zakresie obrotów, a spala średnio 10 l/100 km (wciskając głęboko pedał gazu 15 l). Również skrzynia biegów zasługuje na pochwały, zmiany przełożeń wyczuwalne są właściwie tylko przy agresywnym przyspieszaniu. Mieliśmy okazję testować topową wersję z napędem 4x4. To system przejęty z Rextona, dlatego może dziwić, ale do dyspozycji jest reduktor! Mało kto będzie próbował udać się tym autem w niedostępne miejsca (choćby z powodu gabarytów), ale skoro już jest, może kiedyś się przyda?Cena odstrasza, jeśli jednak weźmiemy pod uwagę wielkość samochodu oraz wyposażenie standardowe, to okaże się, że nie jest taka wysoka. Grand Voyager kosztuje nawet 200 tys. zł.