Stateczni, ceniący prestiż kierowcy wybierają zazwyczaj Mercedesa klasy C. Ci, którzy lubią naprawdę ostrą jazdę, znacznie lepiej będą się czuli w BMW serii 3, zwłaszcza jeśli pod jego maską znajduje się 3-litrowy benzyniak z podwójnym doładowaniem o mocy 306 KM.

Nadwozie

Szlachetne towrzywa, skóra zszyta czerwonymi nićmi, delikatne wstawki z aluminium – tak wygląda dobrze pojęta sportowa elegancja. W odmianie Sport Line znajdziemy także matowe czerwone listwy na desce rozdzielczej. Przednie fotele są raczej wąskie, choć w żadnym razie nie można powiedzieć, że niewygodne. Z tyłu ciasnawo, ale wiadomo – nie lubimy „trójki” za przestronność, lecz za zupełnie inne cechy opisane poniżej.

Układ napędowy

Dwie turbiny powodują, że napęd „trójki” natychmiast reaguje na gaz, niezależnie od tego, czy na obrotomierzu mamy akurat 1, czy 4 tys. obrotów. Gdy tylko mocniej wciśniemy pedał, 8-stopniowy „automat” szybko dokona stosownej redukcji przełożenia i samochód wystrzeli do przodu z taką siłą i rykiem, że kierowca dostanie gęsiej skórki. W mieście 335i zmienia się w spokojnego towarzysza korkowej niedoli – skrzynia dostosowuje się do warunków jazdy, a silnik cicho mruczy pod maską. Do tego spalanie – w naszym teście ponad 300-konne auto zużyło zaledwie 9,6 l/100 km!

Układ Jezdny

Nerwowe ściskanie kierownicy w tym aucie nam nie grozi – doskonały rozkład mas i trakcja powodują, że nawet na mokrej nawierzchni samochód grzecznie słucha poleceń. Aktywne zawieszenie w trybie sportowym pozwala nieco pofolgować.

Koszty

Konkurencja chce za podobne pojazdy więcej, a napęd 335i jest pod każdym względem po prostu perfekcyjny, więc jeśli nas stać – warto!