Mitsubishi przyzwyczaiło nas już do swoich licznych liftingów – nie ma chyba na rynku drugiej takiej marki, która dłużej odgrzewałaby swoje modele. Jednak w tym przypadku nie jest to zwykłe pudrowanie nie najświeższej technologicznie konstrukcji. Trzeba uczciwie przyznać, że druga modernizacja Space Stara jest wręcz małą rewolucją. Co prawda mniej technologiczną, a bardziej wizerunkową, ale jednak rewolucją.

Dzięki mocno przeprojektowanej przedniej części auta i atrakcyjnym dodatkom Space Star nabrał w końcu wyrazistości. Z mdłego wózka na zakupy stał się naprawdę ciekawym autem miejskim.

Mitsubishi Space Star – co się właściwie zmieniło?

Przede wszystkim zmienił się cały przód auta. Jak twierdzą Japończycy, całkowicie przeprojektowano wszystkie elementy od przedniej szyby samochodu, tzn. maskę, wloty powietrza, zderzak, atrapa chłodnicy, reflektory oraz LED-y do jazdy dziennej. Z kolei z tyłu pojawił się szerszy zderzak, a bardziej wypukłe lampy zyskały LED-ową linie w kształcie litery „L”. W każdym razie auto nabrało zdecydowanie lepszych proporcji. Nie wiem tylko do końca, czy to zasługa głównie modernizacji, czy jednak po części pakietu Insport, jaki miał testowany egzemplarz (za dopłata 4000 zł dostajemy: dolną nakładkę zderzaka przedniego w kolorze czarnym z czerwonym wykończeniem, nakładki na narożniki zderzaka przedniego i tylnego, nakładki progowe z wykończeniem w kolorze czarnym i chromowaną końcówkę wydechu). W każdym razie wygląda to całkiem nieźle.

W środku mamy nową tapicerkę i podobno lepszej jakości materiały wykończeniowe. Jeśli mieliście styczność z poprzednim Space Starem, to nie spodziewajcie się zbyt wiele po jego odmłodzonej wersji. Co prawda pojawiło się tu trochę fortepianowego wykończenie wokół radia i na kierownicy oraz materiał na boczku drzwi, ale i tak na tle konkurentów nie wygląda to dobrze. Szkoda, że czarne i smutne wnętrze odstaje od ciekawego nadwozia.

Jednak kabina nadrabia przestronnością, oczywiście jak na tę klasę aut. Mi udało się upchnąć w nim 3 osoby dorosłe oraz dziecko w foteliku, i nikt nie narzekał. Miejsca na nogi jest zaskakująco dużo, nie brakuje go też nad głową (ale tylko z przodu). Problem może pojawić się na wysokości ramion, ale to dotyczy dokładnie wszystkich aut miejskich. Z tyłu niestety nie zamieszczą się wyższe osoby, jest po prostu za nisko. Za to miłą niespodzianką są fotele, i nie chodzi tu o nowy wzór tapicerki, ale o ich wygodę. Da się tu wysiedzieć bez bólu pleców nawet podczas dalszej wyprawy poza miasto.

Bagażnik jak to bagażnik w tym segmencie aut. W samochodzie o długości nieco ponad 3,8 m i całkiem przestronnej kabinie nie można spodziewać się cudów. Jednak w 235-litrowym kufrze udało mi się zmieścić dziecięcy wózek i dwie mniejsze torby. Niestety, jego wykończenie woła o pomstę do nieba – kawałek materiału, dość niechlujnie docięty, położony jest na równie nieprecyzyjnie dociętej płycie ze sklejki. Problem w tym, że jest ona na tyle cienka, że łatwo ją połamać cięższymi przedmiotami. Tu na pewno warto zainwestować w sztywną, gumową matę, którą znajdziecie na liście opcji.

Mitsubishi Space Star – silnik i spalanie

W ofercie Space Stara są tylko dwa benzyniaki, oba trzycylindrowe: 1.0 i 1.2 l pojemności. Do naszej redakcji trafił ten mocniejszy wariant (81 KM). Silnik, jak to w tak małych jednostkach bez doładowania, dość ospale reaguje na wciskanie „gazu”. Jednak gdy wkręcimy go na 4000 obr/min, nabiera wigoru – to tu pojawi się jego maksymalny moment obrotowy (106 Nm). To w połączeniu z bardzo lekkim nadwoziem (masa własna z kierowcą to zaledwie 875 kg), sprawia, że Space Star staje się naprawdę zaskakująco żwawy. Aż trudno uwierzyć, że ten maluch potrzebuje blisko 13 s na rozpędzenie się do „setki”.

Niestety, wrażliwe ucho może mieć problem z przyzwyczajeniem się do warkotu trzech. cylindrów na wyższych obrotach, choć dla mnie silnik Mitsubishi nie wydaje się odbiegać pod tym względem od konkurencyjnych jednostek.

Potencjalnych nabywców pewnie bardziej interesuje spalanie, szczególnie w mieście. Okazuje się, że Mitsubishi nie przesadza, wychwalając swojego Space Stara za oszczędność. Faktycznie, jest nieźle – w trasie udało się zejść poniżej 5,5 l/100 km, natomiast w mieście wskazania komputera pokładowego przekraczały nieznacznie 6 l/100 km. Jednak prawdziwym hitem w Space Starze jest zwrotność – średnica zawracania tego samochodu to zaledwie 4,6 m.

Mitsubishi Space Star – czy warto?

Nie sądziłem że kiedyś to powiem o Space Starze, ale po modernizacji ten model stał się naprawdę ciekawą alternatywą dla Yarisa i europejskiej konkurencji. Dla mnie nawet wygląda ciekawiej od niektórych z nich. Pod maską ma proste, oszczędne silniki, które nie powinny przysparzać kłopotów nawet po kilku latach intensywnej eksploatacji. Jeśli to was jeszcze nie przekonało, to może zrobi to cena. Bazowa wersja Space Stara z silnikiem 1.0 kosztuje aktualnie 40 990 zł (plus 1900 zł dopłaty za lakier). Niestety, mocniejszy Insport z 5-biegowym manualem (w ofercie jest też skrzynia CVT) to wydatek co najmniej 54 990 zł (plus 1900 zł dopłaty do lakier).

Mitsubishi Space Star 1.2 – dane techniczne

Silnik: typ/cylindry benzynowy/R3
Pojemność skokowa (cm3) 1193
Moc maks. (KM/obr./min) 80/6000
Maks. mom. (Nm/obr./min) 106/4000
Skrzynia biegów manualna 5-biegowa
Napęd przedni
0-100 km/h (s) 12,6
V maks. (km/h) 180
Średnie spalanie wg WLTP (l/100 km) 5,3
Pojemność bagażnika (l) 235
Pojemność zbiornika paliwa (l) 35