Niedawno czytałem w niemieckiej prasie, że niektórzy tamtejsi politycy z partii Zielonych oraz z lewicowego SPD stwierdzili, że SUV-y są bez sensu. Zgadzam się z nimi. Jeden z liderów, chyba nawet piastujący posadę w niemieckim rządzie, stwierdził, że to absurd, by do przewiezienia 80 kg człowieka używać dwutonowego pojazdu. To nie jest ekologiczne. Ten gość ma rację! Tym bardziej, że na rynku są przecież 1,5-tonowe samochody kombi, takie jak Golf Variant. Co więcej, pod maską model ten może mieć nowy silnik 1.5 TSI, czyli benzynowy z turbo. W nowym samochodzie to naprawdę doskonała jednostka napędowa.

Volkswagen Golf Variant 1.5 TSI – przewidywalny do bólu

Mógłbym teraz pisać wszystko po kolei o tym, jaki jest Golf Variant, ale to chyba nie ma sensu. Ten model testowaliśmy pewnie kilkanaście razy i to w przeróżnych wariantach: od tego z litrowym silnikiem o mocy 115 KM aż po cudownie odjechaną „erkę” z trzystoma końmi pod maską. Testowany wariant należy do tych umiarkowanych. Do jego napędu służy 150-konny silnik 1.5 TSI, z którego korzystają już wszystkie popularne marki koncernu z Wolfsburga: od Audi, przez Seata aż po Skodę. To niezły napęd. Ma odpowiednio dużą moc, nawet do sporych SUV-ów, a co dopiero to niezbyt ciężkiego kompaktu, nawet w wersji kombi.

Fakt, że Golf Variant jest wyraźnie większy od kompaktowej wersji. Weźmy choćby długość: kompakt mierzy 425,8 cm, a kombi – 456,7 cm. Te przeszło 30 cm wykorzystano jak najbardziej prawidłowo, bo niemal wszystko poszło w bagażnik. W kombi mamy do dyspozycji 605 litrów objętości zamiast 380 litrów, które daje do dyspozycji kompaktowy Golf. To gigantyczna różnica. Co więcej, w kombi, po złożeniu tylnej kanapy, mamy 1620-litrową przestrzeń ładunkową z w miarę równą podłogą. Cóż, to idealne auto na wakacje, które – co kolejny raz podkreślam – pokazuje, jak bardzo bez sensu są SUV-y.

Volkswagen Golf Variant 1.5 TSI – w zasadzie jak hatchback

Pomijając zmiany, jakich dokonano od okolic tylnych drzwi aż do pokrywy bagażnika, Golf Variant jest dokładnie tym samym samochodem, co kompakt. Jego pudełkowata sylwetka na pewno nie powoduje efektu „wow”, lecz raczej „OK” – akceptujemy go takim, jakim jest. W środku mamy zaś uporządkowany i dobrze zrobiony kokpit, którego centralną część w testowej, bardzo bogato wyposażonej wersji, wypełnia duży ekran systemu multimedialnego Discovery Media. System ten działa szybko i intuicyjnie. Bez trudu też podłączymy do niego smartfona, by korzystać z porządnej nawigacji Google’a. Ta z Golfa też jest w porządku, ale mapy mogłyby być nowsze, a informacja o korkach nie umywa się do tej z Androida.

Co jeszcze? Siedzenia są wygodne, systemy wspomagania kierowcy działają sprawnie i nie są irytujące, a diodowe reflektory LED Top działają doskonale, w odróżnieniu od tych seryjnych, które kiepsko oświetlają drogę (niektórzy twierdzą, że gorzej niż zwykłe żarówki H7). Jak na moje potrzeby, dobrze też sprawuje się system audio, ale nie jestem wielkim znawcą brzmienia, porównuję jedynie z tym, czego słucham w innych autach. W testowanym Golfie zainstalowano system Dynaudio Excite, który jest opcją za 2280 zł. Jeśli ktoś lubi muzykę, warto wydać te pieniądze. Sam pewnie dorzuciłbym też opcję „Active Info Display” za 2210 zł, dzięki której zestaw wskaźników to 12,3-calowy ekran. Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam to rozwiązanie, szczególnie, gdy w miejscu „zegarów” włączam mapę nawigacji. Szkoda tylko, że Golf nie potrafi tam pokazać map Google’a.

Volkswagen Golf Variant 1.5 TSI – słowo o silniku

Na koniec wypadałoby jeszcze wspomnieć dwa słowa o silniku. To naprawdę dobry napęd, choć na razie niewiele jeszcze wiadomo o jego niezawodności. W nowym samochodzie sprawuje się jednak świetnie. Te 150 koni to wystarczająca moc, tym bardziej że mamy pod ręką 250 Nm momentu obrotowego, i to już od 1500 obr./min, czyli praktycznie od ruszenia. Dzięki temu mogę sprawnie wyprzedzać i bez problemu zwiększać prędkość w każdym momencie.

A ile ten silnik pali? W całym teście – 8,3 l/100 km, ale były to jazdy przeważnie po mieście. Na trasie można zejść do 6,5 l/100 km, a jeśli mowa o drodze szybkiego ruchu – realne jest uzyskane przeze mnie 7,8 l/100 km („ekspresówka” i drogi lokalne). Jak na 150-konny silnik na benzynę, to naprawdę świetne rezultaty. Wypada jeszcze dodać, że 7-biegowe DSG dobrze współpracuje z 1.5 TSI – zmienia biegi szybko i bez szarpnięć. Czasem tylko zastanawia się nad wrzuceniem jedynki, co bywa irytujące, gdy ciągle trafiamy na czerwone światło.

Volkswagen Golf Variant 1.5 TSI – czy warto go kupić?

Pewnie, że tak, i to zamiast każdego SUV-a, który kosztuje więcej, a jeździ gorzej, wcale nie jest bardziej przestronny i z racji gabarytów na pewno spali więcej paliwa. Co dostajemy kupując SUV-a? Świadomość posiadania modnego wozu, w którym siedzimy wyżej niż inni. Kłopot w tym, że tych „innych” jest teraz mnóstwo, więc tak naprawdę, żeby siedzieć wyżej, trzeba by kupić Craftera albo lepiej Unimoga. Ja jednak wolę pozostać przy zwykłym kombi.

Volkswagen Golf Variant 1.5 TSI DSG – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1498 cm3,R4, turbo benz.
Moc 150 KM przy 5000 obr./min
Moment obrotowy 250 Nm przy 1500-3500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 7-biegowy automat DSG, napęd na przód
Prędkość maksymalna 218 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,7 s
Średnie zużycie paliwa 6,4 l/100 km (WLTP)
Masa własna 1384 kg
Cena od 100 790 zł