Oczywiście niewielu potencjalnych kupców będzie zastanawiać się nad wyborem pomiędzy tymi samochodowymi skrajnościami

Jednak to porównywanie ma swój urok. Obrazuje coś, co jeszcze kilka lat wcześniej byłoby nie do pomyślenia. Mercedes oferuje sprawdzoną technikę Mercedes pokazuje, jakie ma możliwości na wielu płaszczyznach życia motoryzacyjnego. Przede wszystkim nad jego konstrukcją pracowali głównie inżynierowie. Księgowi liczący każdą złotówkę nie mieli decydującego wpływu, jak to ma miejsce obecnie. W140 przekonuje wysoką jakością wykonania konstrukcji karoserii, podzespołów mechanicznych aż po najmniejsze detale. Można tu liczyć na materiały z górnej półki, przestronność, wygodne siedzenia oraz ergonomię. Również jeżeli chodzi o bierne bezpieczeństwo i komfort jazdy na długich trasach, Mercedes W140 nawet dzisiaj usatysfakcjonuje ogromną rzeszę klientów.

Wszystko to ma oczywiście swoją cenę

320-konne V8 o pojemności 5,0 l w zestawie z automatyczną przekładnią przeciętnie zużywa od 15 do 17 l benzyny. Dochodzą do tego wysokie koszty przeglądów i ubezpieczenia, jak również drogie części zamienne. Są to czynniki, których właśnie w przypadku W140 nie można pominąć. Hamulce oraz układ kierowniczy cierpią z powodu dużego ciężaru auta i szybko się zużywają. Kolejne słabe punkty Mercedesa to wyciek oleju z mechanizmu różnicowego i skrzyni biegów, zużyte łożyska kół przedniej osi, defekty mechanizmu otwierania szyberdachu a także stosunkowo szybko wyładowujące się akumulatory. Przebieg - sprawdzaj, gdzie tylko się da! Przy oglądaniu W140 należy sprawdzić wszystkie funkcje "komfortowe", chociaż akurat tutaj usterki elektroniczne występują dużo rzadziej niż u następcy, który pojawił się w 1998 roku. Polecamy silniki benzynowe. "V8" są uważane za niezniszczalne. Przebiegi rzędu 300-400 tys. km pozostawiają tylko nieznaczne ślady zużycia. Niestety, wiedzą o tym także nieuczciwi sprzedawcy, którzy bardzo często manipulują przy liczniku. Dlatego zawsze przebieg powinien być udokumentowany odpowiednimi zaświadczeniami (np. w wypadku aut sprowadzanych z Niemiec oprócz książki serwisowej z ASO warto ubiegać się o zaświadczenia wydawane podczas obowiązkowych przeglądów rejestracyjnych - wpisywany jest tam m.in. przebieg).

To samo dotyczy używanych Audi A8 oraz BMW 7, które często poddawane są różnym trikom przez handlarzy

Jeżeli są wątpliwości co do stanu licznika czy wiarygodności pochodzenia, należy dać sobie spokój, tym bardziej że wybór "A8" jest dość duży, podobnie zresztą jak BMW serii 7. Ogromną zaletą Audi A8 jest materiał użyty do budowy karoserii. Stop aluminium zapewnia 100-proc. ochronę przed korozją i wpływa na zmniejszenie masy. Jedyny minus tego typu rozwiązania to fakt, że aluminiowe nadwozie jest znacznie trudniejsze w naprawie blacharskiej i wymaga specjalnej techniki. Atrakcyjność "A8" podnosi też napęd na 4 koła. Rozwiązanie to ma 70-80 proc. luksusowych pojazdów z Ingolstad (standard w wersji 4,2 l). Jest skuteczne w różnych warunkach i rzadko odmawia posłuszeństwa. Auto wykazuje inne słabostki np. w kwestii komfortu czy szybko zużywających się hamulców. Jednak naprawdę kosztownie robi się, gdy pęknie pasek rozrządu (zastosowano tu rozwiązanie z użyciem łańcucha i paska). Dochodzi wtedy do poważnego uszkodzenia silnika. Jeśli przeszłość jest niepewna, wymiana paska nie powinna być odkładana na później. Dotyczy to silników benzynowych i Diesla. Poza tym benzyniaki są trwałe, a V8 o poj. 4,2 l przyspiesza już od niskich obrotów. Słychać wówczas uwodzący szmer. Trzeba się nim delektować w każdej chwili, ponieważ na stacji benzynowej optymizm słabnie z każdym zatankowanym litrem. Średnie spalanie jest nieco niższe niż w Mercedesie - ok. 14-16 l/100 km. Podczas jazdy próbnej A8 z "automatem" trzeba być czujnym, gdyż przy większych przebiegach skrzynia nie zawsze osiąga właściwą dla swojej klasy niezawodność. Dalsze typowe usterki to: wycieki oleju z silnika, uszkodzenia wału korbowego, huczące łożyska kół, strajkujące alternatory oraz niesprawności elektroniki, które dotyczą głównie wielu komfortowych "pomocników".

A teraz limuzyna z Bawarii - BMW serii 7 (o kodzie fabrycznym E38)

Wersję 740i (po "750i", druga w hierarchii topowych odmian) można kupić już za niecałe 20 tys. zł. Trzeba przyznać, że nie będzie to zła inwestycja. Mechanicy wystawiają modelowi całkiem niezłe noty. Raczej zwracają uwagę na drobne usterki np.: nieprawidłowo działający hamulec postojowy, wyładowane akumulatory, parciejące przewody płynu chłodzącego czy usterki alternatora. BMW jest niedrogie i oferuje dobre osiągi Spotykane są błędy w oprogramowaniu silnika. Na pocieszenie pozostaje fakt, że częściej występowały one w jednostkach Diesla. Wersje benzynowe uważane są za "stabilniejsze" pod tym względem. Cechuje je także świetna dynamika oraz stosunkowo niskie spalanie. Przykładem może być porównywany motor 4.4. Co prawda dysponuje najmniejszą mocą (286 KM) na tle konkurentów, ale najszybciej przyspiesza do "setki" i odznacza się lepszą elastycznością. Zużywa również mniej paliwa niż rywale. Poza tym sprzedawany był także ze skrzynią manualną (u konkurentów dostępna tylko z silnikami o mniejszej mocy). A jeśli chodzi o mniejsze silniki, w wypadku BMW i Mercedesa można spokojnie pokusić się o 6-cylindrówkę. Da się wówczas wyraźnie ograniczyć wydatki na paliwo przy niewielkiej utracie osiągów.

Która limuzyna jest warta polecenia?

To zależy, czego oczekuje potencjalny nabywca. Każde auto ma wady i zalety. Mercedes klasy S jest najtrwalszy, BMW niedrogie i oferuje najlepsze osiągi, a Audi zapewnia świetną trakcję oraz nowoczesną technologię.