Najtańsza Dacia Duster według cennika to w tej chwili wersja TCe 90 Expression za 77 tys. zł. To świetne auto, ale ma tylko napęd na przednie koła, trzycylindrowy silnik, a na pokładzie jedynie manualną klimatyzację i regulację fotela kierowcy na wysokość! Żeby mieć Dacię Duster ze 130-konnym silnikiem trzeba zapłacić już 86 600 zł, a to wciąż będzie dość uboga wersja Expression. Takie mniej więcej widełki cenowe przyjęliśmy dla naszego Top 5 używanych SUV-ów, ale z ich wielkością postanowiliśmy nieco poszaleć. Zobaczcie, na co Was stać, gdy zrezygnujecie z zakupu nowej Dacii Duster!

Nie trzymaliśmy się kurczowo segmentów oraz rodzajów SUV-ów, ale staraliśmy się, żeby było wybrane auto, było duże i mocne.

Audi Q5 I – lata produkcji 2008-16

Foto: Producent

Za kwotę do 90 tys. zł wybierać możecie wśród egzemplarzy do 2016 roku. To już auta z samego końca produkcji, co przekłada się na ich niezłą jakość i wiele poprawionych elementów. Audi Q5 lifting miało w 2011 roku, ale np. silniki 2.0 TSI poprawiono w nim dopiero w połowie 2012 r. Nie zmienia to faktu, że macie w zasięgu dobre egzemplarze, po zmianach.

Niestety czujność warto wzmóc z innego powodu – Audi Q5 to bardzo pożądane auto i co za tym idzie, nie brakuje aut po przejściach, z cofniętymi licznikami itd. Co istotne, oparty na Audi A4 B8 model jest dość skomplikowany pod względem elektroniki i z zaniedbanym lub naprawionym byle jak egzemplarzem, możecie mieć niekończące się i bardzo kosztowne problemy. Ciekawostką modelu jest fakt, że silnik ustawiono w nim wzdłużnie, a napęd 4x4 rozdziela Torsen, ale… niektóre diesle 2.0 TDI mogą mieć napędzaną tylko przednią oś.

To oczywiście nieco obniża użyteczność auta podczas wyjazdów na narty, ale realnie tylko wtedy – jeśli więc nie korzystacie często z dobrodziejstw napędu 4x4, spokojnie możecie kupić podstawowe wersje wysokoprężne. Tym bardziej że motor 2.0 TDI (143-190 KM) to bardzo dobra propozycja, oczywiście z zastrzeżeniem, że zużyty osprzęt silnika może być drogi w naprawach. Audi ma też odmiany z dieslami V6 (wersje z pojedynczym turbo: 240-258 KM; oraz SQ5 biturbo: 313-340 KM; ale one są poza zasięgiem naszego budżetu), które są udane, ale mogą generować spore koszty napraw (np. ich rozrząd).

Silniki benzynowe to przede wszystkim motor 2.0 TSI (180-230 KM), który nie jest pozbawiony wad, ale w wersji po 2012 roku już nie pobiera aż tak dużych ilości oleju. Wersje V6 to dość kosztowna, ale bardzo rasowa alternatywa, ale podobnie jak w przypadku diesli, trzeba pamiętać, że naprawy bywają dużo bardziej kosztowne niż w odmianach R4. Warto uważać też na skrzynie DSG, które po 200 tys. km mogą wymagać wymiany sprzęgieł, czy też reanimacji mechatroniki – a to sporo kosztuje.

BMW X5 II – lata produkcji 2006-13

Foto: archiwum / Auto Świat

Za naszą bazową kwotę wybierać możecie wśród samochodów z samego końca produkcji i to w wielu ciekawych i mocnych wersjach silnikowych. Warto jednak nieco poskromić swoje oczekiwania i wydać pieniądze na sprawdzone wersje silnikowe, a do tego skupić się na samochodach pochodzących z polskich salonów z udokumentowanym niskim przebiegiem i historią napraw.

BMW X5 nie będzie nigdy tak tanim w utrzymaniu autem jak Dacia Duster, ale warto minimalizować ryzyko potencjalnych wydatków. Tym bardziej że to już mocno skomplikowany model, który daje dużo frajdy z jazdy (oczywiście jak na swoją wielkość), jest komfortowy a do tego świetnie wyposażony. Niestety w przypadku tego modelu najlepsze są silniki, które oferowano do liftingu w 2010 roku. Popularny diesel 3.0 M57 (235 lub 286 KM) sprzed liftingu ma jeszcze klasyczny rozrząd z przodu silnika. Późniejsza wersja M57 (245-381 KM) ma już rozrząd od strony skrzyni biegów, a łańcuchowi zdarza się rozciągnąć. Kupując zadbane auto z końca produkcji, ten problem może pojawić się dopiero po wielu tys. km, ale uczulamy, że to się zdarza. Sama wymiana zaś to już kilkanaście tysięcy złotych!

Nieco gorszą opinię mają nowsze silniki benzynowe, ale znowu, jeśli dobrze poszukacie, znajdziecie auto z końca produkcji z niewielkim przebiegiem, którego benzyniak sporo może jeszcze posłużyć, bez kosztownych awarii. Wersja R6 3.0 przed liftingiem nie ma jeszcze wtrysku bezpośredniego, a po nim już niestety tak i gdy trzeba wymienić tu wtryskiwacze lub pompę – rachunek wygląda fatalnie! Ale ten silnik można jeszcze od biedy polecić.

Dużo gorzej jest z wersją V8, która w wersji po liftingu to jeden z najmniej polecanych silników w tym modelu. Poza tym zdarzają się zużyte miechy pneumatyczne, a drogie w wymianach zawieszenie wymaga doinwestowania. Bywa, że problemy dotykają przedni wał napędowy. Psują się automatyczne skrzynie biegów.

Mitsubishi Pajero IV – lata produkcji 2007-21

Mitsubishi Pajero to nieco bardziej terenowa propozycja, ale w sumie Dacia Duster znana jest z tego, że dzięki dużemu prześwitowi dobrze radzi sobie w lekkim terenie, czemu więc nie zaproponować Wam czegoś, co bardziej kojarzy się z off-roadem.

Mitsubishi Pajero IV generacji to ostatni model oferowany u nas, który swoją karierę rynkową zakończył przed dwoma laty. W przedziale 80-90 tys. zł wybierać możecie wśród pojazdów wyprodukowanych między 2010 a 2014 rokiem. Jak przystało na legendarne auto off-roadowe, do wyboru są dwie wersje: 3- i 5-drzwiową. Jeśli chcecie rodzinnego SUV-a, mniejszą od razu odrzućcie.

Niestety nie jest to najpopularniejsze auto na rynku wtórnym, ale też zwiększa to szansę na auta nieoszukane. Czasem da się nawet znaleźć coś z rodzimego rynku. Oznacza to zazwyczaj, że pod maską spotkacie diesla R4 3.2 DID (160-200 KM), napęd nie idealny, ale w sumie jedyny dostępny. Problemem diesla jest m.in. nietrwały łańcuch rozrządu, ale też o filtrze cząstek stałych można usłyszeć wiele złego. Dobrze jest poszukać auta, w którym te problemy były już usunięte.

Paliwożerny benzyniak 3.8 (248 lub 250 KM) zdarza się dużo rzadziej, ale nie jest złym napędem. Mitsubishi Pajero mimo swojego off-roadowego widerunku, nie jest autem zbudowanym na ramie, a jego zawieszenie jest w pełni niezależne, co sprawia, że po asfalcie dobrze się nim jeździ. Sporo jest wersji 7-osobowych. Minusem pojazdu jest ogromna masa własna, która sprawia, że hamulce i zawieszenie nie wytrzymują tu zbyt długo, a ich wymiany są kosztowne. Zdarzają się pierwsze oznaki korozji podwozia i nadwozia.

Toyota Land Cruiser 120 – lata produkcji 2002-10

Foto: Auto Świat

Toyota Land Cruiser 120 za 80-90 tys. zł – to może być auto z końca produkcji, ale wiele zależy od stanu i tego, jak bardzo wóz został przystosowany do off-roadu. Nie koniecznie musicie szukać takich egzemplarzy, bo co by nie pisać o Toyocie Land Cruiser miewa ona problemy z korozją, a off-road nieco zwiększa ryzyko ich wystąpienia.

Do tego już w serii ten samochód bardzo dobrze radzi sobie poza utwardzonymi drogami – jest więc świetną alternatywą dla… Dustera 4x4. To oczywiście żart, bo Toyota Land Cruiser to pojazd dużo większy i dużo sprawniejszy w terenie, ale Dacia była tu jednak naszym punktem wyjścia. Podobnie jak w Pajero spotkacie tu krótszą wersję 3d i dłuższą 5d – ta ostatnia lepiej będzie pełnić funkcję rodzinnego wielozadaniowego SUV-a. W przeciwieństwie do Mitsubishi i pozostałych modeli z naszego Top 5, Toyota zbudowana została na ramie, co sprawa, że w swojej kategorii wielkości i masy, nie ma sobie równych poza utwardzonymi drogami.

Ale na asfalcie też nie jest zła, chociaż oczywiście nie jeździ tak sprawnie, jak Audi czy też BMW, nie można odmówić jej komfortu. Przed zakupem zlustrujcie jednak stan ramy, bo zdarzają się jej już przypadki korozji. Warto też posłuchać jak pracują wtryskiwacze w popularnym dieslu 3.0 D-4D (163-177 KM), jeśli grzechoczą, oznaczać to może, że leją. To ostatnie może spowodować uszkodzenie tłoków. Co ciekawe wiele samochodów ma już wymienione silniki i generalnie warto szukać właśnie takich. Czasem na rynku oferowana jest wersja benzynowa 4.0 V6/249 KM – to zdecydowanie dobry pomysł. LC trzyma cenę i jak kupicie niezajeżdżone auto, raczej na nim dużo nie stracicie!

Volvo XC90 – lata produkcji 2002-14

Foto: archiwum / Auto Świat

A może coś jeszcze bardziej komfortowego, a do tego z silnikiem R5? Volvo XC90 za 80-90 tys. zł to egzemplarz z samego końca produkcji. Oznacza to, że nie tylko jest on dopracowany, ale ma także jeszcze pięciocylindrowy, kultowy silnik Diesla szwedzkiej produkcji. To jedna z lepiej ocenianych jednostek tego typu, ale oczywiście po większych przebiegach może wymagać sporego doinwestowania.

Turbodoładowany motor 2.4 D ma pięć cylindrów i różne wersje mocy – auta w Waszym zasięgu będą miały prawdopodobnie 200 KM, bo od 2010 do zakończenia produkcji była to jedyna odmiana tego diesla z napędem na obie osie! Tak, to nie pomyłka – oprócz wersji D5 oferowano też odmianę D3/4, która z tego samego silnika wyciągała 163 konie i… miała jedynie napęd na przednią oś. Na szczęście na rynku to margines, bo 4x4 dużo lepiej pasuje do tego ogromnego, komfortowego SUV-a.

Obydwie odmiany współpracowały z sześciobiegowym automatem, który niestety miewa kosztowne awarie i jest to najbardziej newralgiczny element wozu. Pamiętajcie jednak, że w naszym przedziale cenowym, jest spora szansa, na zadbane auto z polskiego salonu i dużo mniejsze ryzyko awarii. Benzyniaki zaprzestano stosować w tym modelu w 2010 – wersja V8 i 2012 odmiana R6 3.2, ale to też może być dobry pomysł, o ile oczywiście nie boicie się zwiększonego spalania (zwłaszcza topowego 4.4 V8 o mocy 313 KM; jest to już wersja poprawiona tego napędu).

Volvo nie ma już też tak drogich części, jak jeszcze przed kilkoma laty, ale raz na jakiś czas trzeba zostawić tu kilka tysięcy w serwisie nieautoryzowanym.

Podsumowanie

Jasne, że ktoś, kto zamierza kupić w salonie nową Dacię Duster, nie poleci do komisu po używane Volvo z silnikiem V8 pod maską – zdajemy sobie sprawę. Punkt wyjścia tego porównania to jednak 80-90 tys. zł, czyli suma, za którą bez większego problemu da się kupić coś dużego i prestiżowego, z dużym dieslem, a nawet benzyniakiem. Do wyboru są SUV-y na asfalt BMW X5, a z drugiej strony komfortowe i duże terenówki takie jak Toyota Land Cruiser. Kwota, za którą każdy znajdzie coś dla siebie. Może warto zastanowić się nad naszymi propozycjami?