• Większość producentów do poprzedników nawiązuje głównie stylem, ale są też tacy, którzy kultywują założenia techniczne – np. umieszczenie silnika z tyłu
  • Po bardziej egzotyczne modele, jak Alpine A110 czy BMW Z8, warto udać się np. do Niemiec
  • Mini, Fiata 500, VW Beetla czy PT Cruisera bez problemów kupicie również na naszym rynku 
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Miłośnicy starych samochodów to przede wszystkim osoby pasjonujące się oraz jeżdżące old- bądź youngtimerami. Ale to również spora grupa kierowców, którym podobają się dawne kształty, jednak niekoniecznie chcą bawić się w restaurację starych aut, bądź rezygnować ze współczesnego wyposażenia. To na tyle duża grupa klientów, że już od dawna wielu producentów ma dla nich ciekawą ofertę – współczesną technikę przykrytą nadwoziem nawiązującym stylistyką do dawnych modeli. Czy takie auto będzie dobrym wyborem? Zdecydowanie tak! Czy trzeba mieć gruby portfel? Zdecydowanie nie! Oferta jest szeroka (nie tylko w salonach, lecz także na rynku wtórnym) i choć nie każdy model nada się dla każdego kierowcy, to i tak jest w czym wybierać.

Nie brakuje tanich, niedużych aut – New Beetle, Mini, Fiat 500 to propozycje niemal na każdą kieszeń. Są też sportowe – Mustang czy Alpine nie są tanie, ale to po prostu cena modeli tej klasy. Wyrzeczenia? Można kupić auta o tych samych gabarytach, ale znacznie bardziej funkcjonalne (dowodem mogą być pary: Fiat 500 i Panda czy Beetle i Golf). Większość pokazanych aut jest na tyle licznie reprezentowana na rynku wtórnym, że poszukiwania „swojego” egzemplarza nie różnią się zasadniczo od poszukiwań Volkswagena Golfa czy Renault Clio. Mini, Fiat 500 czy VW Beetle oferowane były na polskim rynku, chętnie importowali je również handlarze. Oznacza to, że spotkacie zarówno zaniedbane egzemplarze w kiepskim stanie (często niewarte swojej ceny), jak i perełki – tych może być więcej niż wśród popularnych modeli, bo znacznie łatwiej o użytkownika zakochanego w swoim Beetle’u niż w Golfie… Nie ma jednak co liczyć na to, że taki model będzie lokatą kapitału – może prędzej za kolekcjonerski zostanie uznany New Beetle niż Golf, ale może to dotyczyć tylko wzorowo zachowanych egzemplarzy i to ciągle jeszcze nie te lata. Nieco inaczej sprawa ma się z Porsche 911. Po latach niedoceniania 5. generacji zainteresowanie nią rośnie, co wobec malejącej liczby egzemplarzy może przełożyć się na wzrost cen.

Część prezentowanych modeli praktycznie nie występuje na rynku wtórnym. Ford GT to prawdziwy rodzynek, podobnie jak jego protoplasta, wyceniany na – bagatela – 2 mln euro w stanie „2” (czyli bardzo dobrym, ale nie idealnym). Toyota FJ Cruiser powoli znika z rynku – starszych aut nie opłaca się importować z USA. Alpine A110, choć model ten jest dostępny od kilku lat, występuje z kolei zbyt rzadko, żeby mówić o realnych ofertach – pasjonaci powinni szukać np. za zachodnią granicą lub – jeszcze lepiej – we Francji, gdzie sprzedawanych jest zdecydowanie najwięcej nowych egzemplarzy.

Posiadanie „starego-nowego” modelu nie musi oznaczać problemów w serwisie – w znakomitej większości korzystają z techniki spotykanej w innych autach. Są też na tyle popularne, że zaopatrzenie w zamienniki jest niemal na takim samym poziomie, jak w typowych modelach danego segmentu.

Naszym zdaniem

Prezentowane auta nie są propozycją dla każdego – to raczej ukłon w stronę miłośników motoryzacji ceniących niebanalne kształty i nawiązanie do tradycji. W znakomitej większości eksploatacja nie wiąże się z istotnymi ograniczeniami, producenci wykorzystali w budowie podzespoły z innych modeli (jak np. w Fiacie 500 czy VW Beetle’u). Samochody „retro” zazwyczaj są mniej przestronne niż te budowane z myślą o zapewnieniu maksimum funkcjonalności.