• Boczne lusterka zawsze służyły do tego samego, czyli do obserwacji, co dzieje się z tyłu pojazdu po bokach. Na przestrzeni lat dostały jednak funkcje, dzięki którym robią to jeszcze skuteczniej
  • Nowe funkcje potrafią pokazać to, czego jeszcze nie widać i uchronić przed uszkodzeniem felg
  • Funkcje te są już coraz bardziej popularne i nie są czymś wyjątkowym
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Jeszcze 40 lat temu lusterko nie było oczywistym elementem wyposażenia samochodu. Wówczas nowe auta musiały je mieć tylko z lewej strony, od kierowcy. Prawe można było dokupić, a i tak było mniejsze. Co więcej, jeszcze na początku XXI w. niektórzy producenci traktowali prawe lusterko po macoszemu i były one mniejsze niż te od kierowcy. Dziś już nikt się w to nie bawi, a nawet dodaje dodatkowe funkcje do tych, wydawałoby się, prostych elementów samochodu.

Lustro pomoże podczas parkowania

Jedną z dodatkowych funkcji jest obniżanie lusterek podczas jazdy do tyłu. Stworzona została, by kierowca podczas parkowania widział na przykład linię graniczącą miejsce parkingowe lub krawężnik, przez który moglibyśmy uszkodzić felgi.

Jest to opcja, która jest przez wielu ukochana, a przez innych znienawidzona. Dlaczego? Jednocześnie może ona pomagać i przeszkadzać, bo jeśli na przykład parkujemy blisko ściany, czy filara, w lusterku widzimy koła i ziemię, a nie obrys samochodu i przeszkodę, czego skutkiem jest brak pewności czy nie uderzymy w coś bokiem.

Da się ją oczywiście wyłączyć i dostosować do swoich upodobań. Sposoby jak to zrobić różnią się w zależności od producenta, ale z pewnością jest to opisane w instrukcji obsługi. Funkcja działa oczywiście tylko, jeśli mamy elektryczne lusterka i z reguły w lepiej wyposażonych egzemplarzach.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

Uchroni przed niekontrolowanym uszkodzeniem

Kolejną rzeczą jest czujnik martwego pola. W zdecydowanej większości aut jest to lampka znajdująca się na skraju wkładu lusterka. Czujnik ten służy do sygnalizowania pojazdu obok, który może znajdować się w tzw. martwym polu, czyli obok nas, ale nie widać go w lusterku. Funkcja ta nie jest denerwująca, nie rozprasza uwagi i może uratować przed wieloma stłuczkami.

Ponadto w autach Hyundaia i Kii jest jeszcze kamera na lusterku, z której obraz pokazuje się, gdy kierowca włączy kierunkowskaz. Jej rolą jest przedstawianie martwego pola, ale dzięki niej możemy też uchronić felgi przed zahaczeniem o krawężnik. Koreańczycy wymyślili naprawdę fajną opcję, która jest bardzo chwalona, bowiem nie ingeruje w obraz z lustra, a pokazuje więcej.

Nie utrudniają jazdy

Kolejną funkcją jest ich automatyczne składanie. Rzecz niby oczywista, a jakże pomocna w wąskich miejscach. Czas, gdy trzeba było ręcznie złożyć lusterka, już mija. Teraz wystarczy wcisnąć jeden przycisk i same się składają. Przydaje się w najmniej spodziewanych momentach, czyli na bardzo wąskich miejscach parkingowych i uliczkach.

Lusterka boczne w coraz większej ilości aut potrafią się też przyciemniać. W nocy, gdy stoi za nami pojazd, potrafią odbijać światło idealnie w oczy kierowcy. Na szczęście, podobnie jak środkowe, mogą ograniczyć ten proces dzięki czujnikom, które dbają o to, by odbijane światło nie było tak ostre.