Dlaczego stare samochody miały tak ogromne kierownice? Wymuszała to fizyka i technika

Dodaj w Google
W erze kompaktowych, ergonomicznych kierownic, które czasem nie są już okrągłe i które można obracać jednym palcem, rozwiązania ze starych samochodów wydają się nie tylko przestarzałe, ale wręcz kuriozalne i dziś wyglądają po prostu śmiesznie. Koła kierownicy w starych samochodach mają cienkie ramiona, za to ich średnica jest większa niż niejedna patelnia. Jeśli myślicie, że tak się wtedy robiło, bo taka była moda, to jesteście w ogromnym błędzie.
Konstruktorzy i styliści zapewne chcieli wówczas małych, filigranowych kierownic, ale nie było takiej możliwości — na przeszkodzie stała technologia i fizyka. Problem wynikał z braku wspomagania. Z tego powodu przez dekady wiele pojazdów, szczególnie w Polsce, miało ogromne i nieładne kierownice.

Dlaczego kiedyś kierownice były duże?

Bez hydraulicznego wspomagania kierowca musiał polegać wyłącznie na sile własnych rąk. Z pomocą przychodziła zasada dźwigni: im większa średnica koła kierownicy, tym dłuższe ramię i tym mniej siły potrzeba, by pokonać opór kół. Kierowcy "tracili" na liczbie obrotów, ale zyskiwali niezbędną przewagę w sile. To rozwiązanie było nie tyle wyborem, co koniecznością — zwłaszcza w ciężkich pojazdach.
W ciężarówkach i autobusach, zarówno tych polskich, radzieckich, jak i zachodnich, brak wspomagania sprawiał, że skręcanie kół na postoju lub w błocie załadowanego pojazdu o masie kilkunastu, lub kilkudziesięciu ton było testem wytrzymałości. Kierowcy, mówiąc wprost, musieli zapierać się całym ciałem o kierownicę, wręcz się na niej kładli, wykorzystując własny ciężar jako wsparcie, a i tak skręcanie nie było to proste.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Kiedy wspomaganie pojawiło się w samochodach?

Dopiero w latach 60. i 70. pojawiły się pojazdy ze wspomaganiem, choć w USA było to nieco wcześniej. Mimo to kierownice pozostawały duże — na wypadek awarii hydrauliki, która mogła pozbawić kierowcę kontroli nad ważącą kilka ton maszyną. Zmiana nastąpiła w latach 90., gdy technologia była już na tyle opanowana, że kierownice mogły zostać zmniejszone, szczególnie w pojazdach ciężarowych i autobusach.
W osobówkach zmiana nastąpiła wcześniej, jednak i w Dużych Fiatach oraz Polonezach kierownice były duże, a komfort skręcania był nieporównywalnie gorszy niż w dzisiejszych samochodach. To z tego powodu do dziś nasi dziadkowie mówią, żeby nie kręcić kierownicą na postoju — to kiedyś było bardzo trudne i lepiej było przynajmniej delikatnie ruszyć, by kręcenie kierownicą stało się znacznie prostsze. Duże koło kierownicy pozwalało nieco zrekompensować ten wysiłek.
Gigantyczne kierownice w starych ciężarówkach i autobusach były obowiązkiem. Bez tego nie dałoby się nimi sterować
Adam Mikuła / Auto Świat
Gigantyczne kierownice w starych ciężarówkach i autobusach były obowiązkiem. Bez tego nie dałoby się nimi sterować

Czy każdy stary samochód miał dużą kierownicę?

Jednym z wyjątków od tej reguły był Fiat 126p i inne małe samochody. Ich masa była na tyle niewielka, a przednia oś odciążona, że wspomaganie kierownicy nie było bardzo potrzebne, a kierownica mogła pozostać relatywnie niewielka. Zresztą brak wspomagania w niektórych małych samochodach był standardem jeszcze do końca lat 90.

Duże kierownice kamuflowały niedoróbki

Duża kierownica miała także inne zalety. Po pierwsze, kamuflowała nieidealne rozwiązania konstrukcyjne i wady, kompensując luzy w układzie kierowniczym, które z czasem się pojawiały, szczególnie w autach zza żelaznej kurtyny. Przy małej kierownicy samochód stawałby się niesterowny, ale większe koło dawało kierowcy większą kontrolę nad torem jazdy.
Po drugie, cienki wieniec dużej kierownicy nie zasłaniał wskaźników na desce rozdzielczej, poprawiając widoczność i ergonomię. Po trzecie, w surowych warunkach klimatycznych, gdzie kierowcy często prowadzili w grubych rękawicach, duża kierownica zapewniała pewny chwyt niezależnie od ubioru.
Olbrzymie kierownice w samochodach nie były więc efektem kaprysu czy braku nowoczesności, ale logicznym kompromisem między prostotą konstrukcji a fizycznymi możliwościami człowieka. Dzięki nim nawet technicznie niedoskonałe pojazdy pozostawały zdatne do prowadzenia — choć wymagały od kierowców znacznie więcej siły niż współczesne auta. To m.in. dlatego kiedyś prowadzenie samochodu było domeną mężczyzn — to była ciężka i męcząca praca fizyczna, wymagająca siły.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu