Bajkał to najgłębsze jezioro na świecie. Co roku, mniej więcej od grudnia do maja, tafla zamarza, a przez około metrową warstwę lodu można obserwować co kryją głębiny, albo... po niej jeździć, czego z resztą kiedyś sami spróbowaliśmy. Od 2011 r. odbywa się tu też wydarzenie „Days of Speed”, podczas którego śmiałkowie próbują bić nowe rekordy prędkości na lodzie.

Dotąd najlepszy wynik należał do 710-konnego Jeepa Grand Cherokee Trackhawka i wynosił 280 km/h. W tym roku został pobity aż o 18 km/h – podczas oficjalnego pomiaru Rosjanin Andrej Leontjew rozpędził się 650-konnym Lamborghini Urusem do 298 km/h. Na pomiarowym odcinku 1000 m odnotowano średnią prędkość 114 km/h, i to przy zatrzymanym starcie. Podobno w trakcie treningów udało się osiągnąć maksymalnie nawet 302 km/h.

Kierowca to weteran tego typu wyzwań – ma już na koncie 18 podobnych rekordów, natomiast Lamborghini oficjalnie pierwszy raz wzięło udział w tej imprezie, by zademonstrować możliwości swojego niezwykłego SUVa. Zachowanie stabilności na miejscami roztapiającym się lodzie i przy silnych bocznych podmuchach wiatru wymaga nie tylko wysokich umiejętności od kierowcy, ale też auta, które daje się bezpiecznie kontrolować w warunkach zmiennej i tak słabej przyczepności.

Lamborghini Urusa napędza podwójnie doładowane, 4-litrowe V8, które (na asfalcie) pozwala się rozpędzić do aż 305 km/h – należy do najszybszych seryjnie produkowanych SUVów na świecie. Nad pomiarem prędkości na jeziorze Bajkał czuwali przedstawiciele Międzynarodowej Federacji Samochodowej FIA jak i Rosyjskiej Federacji Samochodowej RAF. Rekord zostanie oficjalnie opublikowany w kwietniu.

Z przejazdu Lamborghini niestety nie ma nagrania (może zostanie opublikowane, gdy zostanie ogłoszony oficjalny rekord), jednak jak wyglądają takie próby można zobaczyć na wideo z 2013 r., gdy wspomniany Andrej Leontjew rozpędził się Nissanem GT-R do 294,8 km/h.