Niemiecka turystyka paliwowa rozwija się w najlepsze, a w ślad za tym w niemieckich mediach pojawiają się ostrzeżenia przed surowymi karami za wykroczenia drogowe, jakie grożą kierowcom "po polskiej stronie". Według wyobrażeń niemieckich redaktorów polskie mandaty są jeszcze wyższe niż w rzeczywistości.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Policja
Kontrola drogowa na drodze ekspresowej
Na przygranicznych stacjach benzynowych lokalnie tworzą się kolejki samochodów, z których znaczna część ma zagraniczne — bardzo często niemieckie — numery rejestracyjne. Prawda jest taka, że niemieccy kierowcy przyjeżdżają do Polski nie tylko na tankowanie — niektórzy decydują się na wyjazdy rodzinne, robią zakupy, korzystają z różnych usług. Odkąd jednak na jednym tankowaniu niemiecki kierowca może zaoszczędzić kilkadziesiąt euro, można mówić o wzmożonym ruchu przygranicznym.
I nic dziwnego, że w niemieckich mediach pojawiają się ostrzeżenia przed łamaniem przepisów po polskiej stronie granicy, bo mandaty są słone. Ale czy aż tak, jak piszą?
Nawet 5000 zł mandatu za przekroczenie prędkości w Polsce
Niemiecki Nordkurier.de straszy swoich czytelników, że wprawdzie za przekroczenie prędkości na polskich drogach o równe 30 km na godz. należny mandat to umiarkowanie surowe 93 euro (400 zł) — co jest prawdą — to już przekroczenie prędkości wyższe zaledwie o 1 km na godz. oznacza mandat w wysokości 180 euro. To prawda — przy przekroczeniu prędkości o więcej niż 30 km na godz. robi się drogo — mandat od razu rośnie z 400 do 800 zł.
Ale dalej już niemieccy eksperci "płyną" — cytowany przez dziennikarzy niemiecki instruktor nauki jazdy tłumaczy, że za przekroczenie prędkości o 50 km na godz. mandat wynosi 5 000 zł, co w przeliczeniu daje pokaźną sumę 1170 euro. No cóż... to nieprawda. Mandat za przekroczenie prędkości o równe 50 km na godz. wynosi 1000 zł, a za 51-60 km na godz. — 1500 zł. Dużo, ale nie tyle, co piszą...
Najwyższy w Polsce mandat za przekroczenie prędkości, który wystawiany jest przy przekroczeniu o ponad 71 km na godz., wynosi 2500 zł. 5000 zł, o którym pisze niemiecki magazyn, to kara nakładana w warunkach "recydywy" — gdy kierowca zatrzymany na przekroczeniu prędkości o ponad 70 km na godz. w niedalekiej przeszłości został już raz ukarany za poważne przekroczenie prędkości (nie mniej niż o 31 km na godz.). To jednak raczej dotyczy polskich kierowców, których dane "mandatowe" są przechowywane w specjalnym rejestrze.
Polskie słynne przepisy "antywyścigowe"
Policjant wystawia mandat. TYch mandatów boją się nie tylko polscy kierowcyPolicja
Ma się rozumieć, niemieccy kierowcy są ostrzegani przed ryzykiem zawieszenia prawa jazdy na trzy miesiące, które grozi każdemu, kto przekroczy dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km na godz., a także przed "jeszcze surowszymi" karami za wyścigi uliczne. To prawda, kary za wyścigi uliczne są surowe (mandat co najmniej 1500 zł), ale nie aż tak surowe, jak piszą — przynajmniej dopóki nic się tragicznego nie wydarzy.
Natomiast niemieccy eksperci od polskich przepisów drogowych raczej nie domyślają się, jak szeroka jest definicja nielegalnych wyścigów samochodowych obecna w polskim Kodeksie karnym. Wielu polskich kierowców też jej nie zna, więc warto ją przytoczyć:
1) rywalizacja kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, w szczególności z zamiarem pokonania odcinka drogi w jak najkrótszym czasie, z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, lub
2) celowe wprowadzenie pojazdu mechanicznego w poślizg lub celowe doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu mechanicznego, wykonane w trakcie spotkania zorganizowanego na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni
— odbywające się bez wymaganego zezwolenia.
Strach ma wielkie oczy — Niemcy wymyślają nowe kary, jakie im grożą w Polsce
Pojawiają się też w niemieckich mediach zupełnie fantastyczne opisy kar i grzywien, jakie grożą kierowcom popełniającym wykroczenia "po polskiej stronie". Ma się rozumieć, wraca temat maksymalnej grzywny, jaką może nałożyć sąd w związku z popełnieniem wykroczenia drogowego — 30 000 zł, czyli w przeliczeniu ok. 7000 euro.
Ponoć szczególne kary grożą za przekroczenie o 50 proc. limitu prędkości na autostradzie czy drodze ekspresowej, choć tak naprawdę grozi za to zwykły mandat za przekroczenie prędkości. Bez punktów karnych, jeśli mowa o kierowcy z zagranicy, ale za to mandat trzeba zapłacić na miejscu.
Podobno — o czym pierwsze słyszę — w Polsce obowiązuje zakaz fotografowania miejsc wypadków i każdy, kto zostanie przyłapany na tym procederze, dostanie grzywnę w wysokości około 4600 euro (ok. 19 640 zł), czemu może towarzyszyć konfiskata sprzętu do fotografowania. Hmmm....
Z tego miejsca chciałbym uspokoić niemieckich kierowców, że polskie mandaty za przekroczenie prędkości owszem, są wysokie, ale nie aż tak straszne, jak niektórzy mówią. Ponadto polscy policjanci na ogół są rozsądni, nie polują na niemieckich turystów i nikt nikomu nie zabierze telefonu za robienie zdjęć wypadku, nawet jeśli jest to z jakichś względów nie na miejscu. Grzywna 7000 euro (30 000 zł) za popełnienie wykroczenia drogowego to groźba raczej teoretyczna — aby ją dostać, trzeba nie tylko zrobić coś piramidalnie głupiego i niebezpiecznego, lecz także zrobić to z pełną premedytacją i bardzo brzydko odnosić się do funkcjonariuszy policji, a potem do sądu...
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.