• Grupa Renault planuje aż dziesięć nowych modeli elektrycznych do 2025 r. - siedem pod logo Renault i co najmniej jeden od Alpine
  • Francuzi obiecują nową generację silników elektrycznych i wydajniejszych baterii. Zasięg małych aut sięgnie nawet 400 km a segmentów wyższych aż do 580 km (cykl WLTP)
  • Wśród najbliższych premier elektryczne Renault MeganE oraz Renault 5
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Taniej, efektywniej i dalej – oto, czego będzie można oczekiwać od nowych samochodów elektrycznych Renault, jakie szykuje francuski koncern. Nowy prezes Luca de Meo zapowiada ciąg dalszy odnowy Grupy Renault, którą docenią nie tylko sympatycy marki. Przebojowy Włoch obiecuje bowiem spore inwestycje we Francji i podkreśla znaczenie określenia „made in Europe”. Na liście premier aż 10 nowych modeli (m.in. MeganE, 5 czy wskrzeszone 4), wśród których 7 będzie miało logo Renault. A to nie wszystko.

Renault: auta elektryczne tańsze nawet o 30 proc.

Lista obietnic jest długa. Doczekamy się przede wszystkim zupełnie nowych akumulatorów (oraz techniki V2G, czyli oddawania energii do sieci elektrycznej – "vehicle to grid", w których wykorzystano nikiel, mangan i kobalt. Trafią do wszystkich nowych modeli (osobny projekt realizowany jest do samochodów segmentu C i wyższych), by zyskać przewagę nad konkurencją pod względem kosztów (redukcja o ponad 60 proc. w porównaniu z ogniwami obecnie montowanymi w Renault Zoe 52 kWh), zasięgu (wzrost o 20 proc.) oraz możliwości recyklingu (to jeden z najbardziej drażliwych tematów w branży motoryzacyjnej).

Wizja obniżenia ceny ze 170 dolarów za kWh do niecałych 80 dolarów wydaje się bardzo kusząca, gdyż zapewne znajdzie przełożenie na cenę samochodu. Elektryczne Renault 5 może zatem kosztować tyle, co lepiej wyposażone Renault Megane z najmniejszym dostępnym silnikiem benzynowym (ok. 80 tys. zł). Pora zatem powoli zapomnieć o Zoe za niemal 125 tys. zł? Pora także zapomnieć o skromnym zasięgu. Przyszłe maluchy segmentu B zbudowane na platformie CMF-BEV będą mogły pokonać do 400 km na jednym ładowaniu (WLTP). W przypadku większych aut można zaś liczyć nawet na 580 km bez potrzeby ładowania.

Renault - napęd "Made in France"

Naturalnie bateria to nie wszystko. Przyda się także nowy napęd. Luca de Meo nie powstrzymał się przed drobnym przytykiem do konkurencji. Szef koncernu przypomniał, że Renault jest o krok przed rywalami, gdyż jako pierwszy producent aut opracował własny napęd elektryczny bez metali ziem rzadkich. W przygotowaniu również nowy silnik ze strumieniem osiowym (na podobną konstrukcję stawia McLaren, który stosuje ją w modelu Artura), który trafi do produkcji na dużą skalę w 2025 r. Wzorem Porsche Renault przestawia się jeszcze na architekturę napędu dostosowanego do napięcia 800 V.

Francuzi znów chcą się chwalić znaczkiem „made in France”. Stąd inwestycje w gigafabrykę akumulatorów w Douai w Normandii (9 GWh w 2024 r. i 24 GWh w 2030 r.) oraz sieć lokalnych dostawców. Wszystko po to, by sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu. Władze koncernu liczą bowiem na to, że z roczną produkcją 400 tys. sztuk zaspokoją największe rynki europejskie (szacowana ok. 2/3 udziałów w rynku), czyli Niemcy, Włochy, Hiszpanię, Wielką Brytanię i oczywiście Francję.

Renault - zużyte baterie? To nie problem

Nie zapomniano także o czymś równie ważnym co premiery nowych aut i technologii. Luca de Meo wspomniał także o planach związanych z utylizacją baterii z aut wycofanych z eksploatacji. To tzw. drugi etap życia ogniw. Renault szacuje, że gdy auto trafi na złom, wciąż będzie do wykorzystania ok. 2/3 pojemności baterii. Te zaś można spożytkować w konsekwentnie rozbudowywanych magazynach energii (o projekcie pisaliśmy przy okazji odwiedzin wyspy Porto Santo całkowicie odciętej od sieci energetycznej na kontynencie). Oczywiście nie wszystko może trafić do powtórnego użytku. Pozostaje zatem demontaż i recykling (do tej pory odzyskano 75 MWh) oraz odzysk takich surowców jak kobalt, nikiel i lit, by ponownie wykorzystać w produkcji. Potencjalny obrót to nawet 1 miliard euro do 2030 r. Czy rzeczywiście tyle uda się osiągnąć?