•   Za najtańszą wersję zapłacimy 73 300 zł (po uwzględnieniu dopłaty 51 310 zł). Od grudnia cena wzrośnie do 81 900 z, a najbogatszej wersji Style do 89 900 zł

   •   Elektryczne Citigo e iV można rozpędzić maksymalnie do 130 km/h (silnik o mocy 83 KM), sprint do "setki" zajmie 12,3 s

   •   Jedyny kolor lakieru dostępny bez dopłaty, to żółty niemetalizowany

Pierwsza elektryczna Skoda to dobrze znane Citigo. Odmiana e iV z wbudowanymi akumulatorami litowo-jonowymi (pojemność 36,8 kWh) trafiła już do naszego kraju. Na dobry początek importer przygotował niższe ceny, które będą obowiązywać jedynie przez kilka tygodni. Potem czeka nas podwyżka, i to dość znacząca.

Do końca listopada obowiązuje promocja w wysokości ponad 8 tys. zł. Dla potencjalnych zainteresowanych oznacza to tyle, że do zapłaty w salonie Skody jest co najmniej 73 300 zł za wersję Ambition. Lepiej wyposażona odmiana Style kosztuje w krótkiej promocji 81 300 zł.

Od powyższych cen pozostaje odliczyć rządową dopłatę. Jeśli zatem uda się złożyć wniosek przed zakończeniem promocji, to wówczas od ceny auta możemy odliczyć późniejszą dopłatę w wysokości 30 proc. ceny małej Skody. W praktyce zatem cena najtańszej wersji samochodu zostanie obniżona o 21 990 zł. Najtańsze elektryczne Citigo e iV będzie nas zatem ostatecznie kosztować 51 310 zł.

Co otrzymujemy za ponad 50 tys. zł? Małą Skodę w niezbyt bogatej odmianie Ambition. Można ją rozpędzić maksymalnie do 130 km/h (silnik o mocy 83 KM). Sprint do "setki" zajmie 12,3 s.

Z salonu wyjedziemy żółtym elektrykiem na małych stalowych 14 calowych kołach. Dlaczego akurat żółtym? To jedyny kolor (niemetalizowany), który nie wymaga dopłaty. Za niemetalizowane lakiery w kolorze czerwonym, zielonym lub białym trzeba będzie dopłacić 1100 zł. Dopłata do „metalika” (czarny, srebrny i niebieski) wynosi zaś 1600 zł.

Nietrudno zgadnąć, że lista płatnych opcji jest dość spora. Niemniej, w seryjnym wyposażeniu nie zabrakło radia z 2 głośnikami, świateł LED do jazdy dziennej, asystenta pasa ruchu, automatycznej klimatyzacji czy elektrycznie sterowanych szyb. W cenie uwzględniono także kabel do ładowania z domowego gniazdka 230 V.

Za co zatem trzeba dodatkowo płacić w Skodzie? Zależnie od potrzeb można dodać m.in.: popielniczkę (100 zł), doświetlanie zakrętów (450 zł), pojemnik na odpadki (100 zł), czujnik deszczu i zmierzchu (700 zł), przyciemniane tylne szyby (300 zł), dodatkowe 4 głośniki (400 zł) czy wielofunkcyjną kierownicę (1450 zł). Co ciekawe w ramach płatnych opcji jest nawet kabel do ładowania prądem przemiennym ze stacji ładowania. Zapłacimy za niego 650 zł. Aż 2700 zł zapłacimy zaś za możliwość ładowania na szybszych stacjach (prąd stały do 40 kW). Niemało.

Na szczęście nie trzeba dopłacać fortuny za pakiet serwisowy. Wystarczy zaledwie 299 zł na pakiet przeglądów przez pierwsze 4 lata (limitowany przebieg to 60 tys. km). Tyle za standardowe przeglądy z uwzględnieniem robocizny, części i materiałów eksploatacyjnych.