Logo

Szefowie dwóch gigantów motoryzacyjnych apelują do UE. Widmo masowych zwolnień

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Prezesi Renault i Stellantisa apelują do UE o zmianę przepisów dotyczących norm emisji CO2.
  • Coraz ostrzejsze normy wpływają na dostępność małych samochodów, co sprawia, że wielu ludzi nie stać na nowe auta.
  • Sprzedaż nowych samochodów w Europie spada nieprzerwanie od pięciu lat, a popyt nie wrócił do poziomu sprzed pandemii COVID-19.
  • Szef Stellantisa ostrzega, że rynek nowych aut w Europie może zmniejszyć się o ponad połowę w ciągu dekady.
  • W przypadku braku zmian, mogą być konieczne bolesne decyzje dotyczące produkcji, w tym zamykanie fabryk.
  • Szef Renault zauważa, że z powodu coraz ostrzejszych norm większości ludzi po prostu już nie stać na nowe małe samochody
  • Sprzedaż nowych aut w Europie spada nieprzerwanie od pięciu lat
  • W wywiadzie dla "Le Figaro" pojawia się sugestia możliwości zamykania fabryk — i to już w ciągu najbliższych trzech lat
Celem coraz ostrzejszych unijnych norm emisji CO2 nakładanych na producentów samochodów jest spowolnienie globalnego ocieplenia i oddalenia katastrofy klimatycznej, ale mają one też drugą stronę: sprawiają, że małe auta są coraz trudniej dostępne dla przeciętnego Europejczyka. Dlaczego?
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Aby samochody mogły spełniać normy emisji, muszą być wyposażane w coraz droższe systemy, co w nieunikniony sposób podnosi ich koszty produkcji, a co za tym idzie — cenę. O ile dla nabywców modeli premium taka podwyżka jest do zaakceptowania, o tyle dla wielu zainteresowanych nowym miejskim pojazdem już nie. A spadek sprzedaży nowych samochodów oznacza konieczność ograniczania mocy produkcyjnych lub wręcz zamykania całych fabryk. I takie widmo masowych zwolnień zaczyna się właśnie rysować coraz wyraźniej.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Coraz mniej ludzi stać na nowe małe samochody

Sytuacja na europejskim rynku nowych samochodów jest nieciekawa. Sprzedaż spada nieprzerwanie od pięciu lat, a UE to jedyny duży rynek na świecie, na którym popyt na nowe auta nie wrócił do poziomu sprzed pandemii COVID-19.
O ile jeszcze w 2019 r. Europejczycy kupili ok. 18 mln nowych samochodów, o tyle w 2024 r. popyt był niższy aż o ok. 3 mln sztuk. Dwaj szefowie motoryzacyjnych gigantów — prezes Renault Group Luca de Meo i prezes Stellantisa John Elkann — wspólnie udzielili "Le Figaro" dramatycznie brzmiącego wywiadu (do Renault należy m.in. Dacia, a do Stellantisa np. Fiat, Opel i Peugeot).
Szef Stellantisa stwierdził, że jeżeli obecne tempo spadku popytu się nie zmieni, to w ciągu dekady rynek nowych aut w Europie może się zmniejszyć aż... o ponad połowę!
Tak poważne tąpnięcie ma swój powód i swoje konsekwencje: drastycznie zmniejszy się liczba Europejczyków, których będzie stać na nowy samochód, a to oznacza masowe zwolnienia w przemyśle motoryzacyjnym.

Możliwość "bolesnych decyzji"

Prezes koncernu Renault zauważa w "Le Figaro" (cytowanym przez agencję Reutera), że z powodu unijnych przepisów małe samochody stały się jeszcze bardziej skomplikowane, jeszcze cięższe, jeszcze droższe i większości ludzi zwyczajnie na nie już nie stać. Obaj prezesi apelują więc do Unii Europejskiej o zmianę przepisów dotyczących małych aut na mniej rygorystyczne. Jednocześnie szef Stellantisa ostrzega (cytat za Reutersem), że "jeśli sytuacja się nie zmieni, w ciągu trzech najbliższych lat będziemy musieli podjąć kilka bolesnych decyzji co do naszej bazy produkcyjnej".

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!