- W 2025 r. Toyota znów okazała się niepokonana, ale o 2. miejscu zdecydowała przewaga zaledwie 310 aut
- Wybieram modele wyłącznie z rocznika 2026, za każdym razem wskazując najbardziej godną uwagi wersję silnikową i wyposażenia
- Uwaga! Jeden samochód niedługo zniknie z polskiego rynku
- Zachęcamy do oddawania głosów w ankiecie, która znajduje się na końcu artykułu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Polski rynek nowych aut kwitnie. Coraz więcej kupują nie tylko firmy, ale także klienci indywidualni. W obu przypadkach lider jest ten sam.
Przeczytaj także: Najlepsze auta, jakimi jeździłem w 2025 r. Jednego nie zamieniłbym na żaden inny
Jakie marki aut są najpopularniejsze w Polsce wśród osób prywatnych?
Z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że Top 6 marek nowych aut osobowych z największą liczbą rejestracji wśród osób prywatnych w 2025 r. w Polsce wyglądał następująco:
- 1 Toyota: 30628 sztuk
- 2 VW: 15641 sztuki
- 3 Kia: 15331 sztuki
- 4 Skoda: 13925 sztuki
- 5 Dacia: 12163 sztuki
- 6 Hyundai: 10232 sztuki
Tym samym Toyota pozostała na szczycie, a Kię od drugiego miejsca dzieliło zaledwie 311 aut — to groteskowo mało przy rocznym wolumenie przeszło 15 tys. sztuk.
Przeczytaj także: Najlepsze nowe auta do 100 tys. zł, jakimi jeździłem. Większość jest teraz w promocji
Z gamy każdej marki postanowiłem wybrać model, którym najchętniej jeździłbym na co dzień. Żeby ten poradnik miał walor praktyczny i był "przyklejony" do naszej rzeczywiści, żeby nie było tak, że jak Toyota, to od razu GR Supra, a jak VW, to Touareg, ograniczyłem budżet do 150 tys. zł (ceny pochodzą z 7-8 stycznia 2026 r.). Zastrzegam: wygląd zewnętrzny nie miał dla mnie żadnego znaczenia. Brałem pod uwagę wyłącznie samochody z rocznika 2026, choć w jednym przypadku akurat nie miałem wyboru.
Jaką nową Toyotę bym kupił?
Nie powiem, wahałem się między Toyotą C-HR a Toyotą Corollą TS Kombi. W końcu wybrałem tę drugą. Dlaczego?
Bo Toyota Corolla TS Kombi ma znacznie większy bagażnik (596 vs 388 l), lepszą widoczność przez tylną szybę i więcej miejsca na tylnej kanapie. Nieco więcej — bo obie Toyoty nie dogadzają przestronnością na nogi i głowę z tyłu. Dziwne, przecież Toyota Corolla TS Kombi ma aż 270-centymetrowy rozstaw osi i 465 cm długości.
Japoński kompakt to także wygodne fotele, niezła jakość wykonania, przyjazna w obsłudze deska rozdzielcza oraz dość twarde, ale jednocześnie ciche zawieszenie.
Jaką Toyotę Corollę bym kupił? Toyotę Corollę TS Kombi w wersji 1.8 Hybrid (silniki benzynowy i elektryczny; moc systemowa 140 KM) z automatyczną skrzynią biegów i w wariancie wyposażenia Style. Cena: od 146 tys. 200 zł.
Jakiego nowego Volkswagena bym kupił?
Z budżetem 150 tys. zł nie znajdziesz w gamie VW nic lepszego od nowego T-Roc'a. Trasa Warszawa-Jelenia Góra-Warszawa tylko mnie w tym utwierdziła.
Mierzący 437,2 cm długości VW T-Roc wprawdzie nie zachwyca przestronnością, ale też nie da się o nim powiedzieć, że jest ciasny. Komfort jazdy i tak jest ponadprzeciętnie wysoki jak na kompaktowego SUV-a: to zasługa bardzo dobrze wyciszonego wnętrza, wygodnych foteli i zawieszenia, które świetnie tłumi nierówności. Niestety, do obsługi klimatyzacji wytypowano trio dwa gładziki i ekran, co jest znacznie mniej praktycznym rozwiązaniem niż pokrętła i przełączniki. Bagażnik ma niezłą pojemność 475-1350 l.
Jakiego VW T-Roca bym kupił? VW T-Roca w wersji z benzynowym silnikiem 1.5 eTSI (150 KM) i automatyczną skrzynią biegów w wariancie wyposażenia Life. Cena: od 146 tys. 190 zł.
Jaką nową Kię bym kupił?
W tym przypadku wybrałbym najczęściej rejestrowane nowe auto przez osoby prywatne w Polsce w 2025 r. Czyli Kię Sportage.
Mierzący 454 cm długości SUV Kii ujmuje wyjątkowo przestronnym wnętrzem i wielkim bagażnikiem (591-1780 l). Kolejne plusy to jakość wykonania, wygodne fotele oraz prosta w obsłudze deska rozdzielcza.
150-konna odmiana Kii Sportage może nie zachwyca temperamentem, ale okazuje się solidnie wyciszona, a jej miękkie zawieszenie dobrze sobie radzi z nierównościami.
Jaką Kię Sportage bym kupił? Kię Sportage w wersji z benzynowym silnikiem 1.6 T-GDI (150 KM) i z automatyczną skrzynią biegów w wariancie wyposażenia M. Cena: od 148 tys. 500 zł.
Z drugiej strony w tej samej cenie mamy odmianę Kii Sportage z identycznym silnikiem, ale z ręczną skrzynią biegów, za to w wyższej odmianie wyposażenia, czyli L. Moim zdaniem lepszym wyborem jest jednak "automat" niż dodatki odmiany L, jak m.in. standardowa elektryczna regulacja i podgrzewanie przednich foteli oraz podgrzewanie kierownicy.
Jaką nową Skodę bym kupił?
Skoda Octavia to z pozoru zwyczajny samochód. Pod kilkoma względami jest jednak nadzwyczajna.
To świetne fotele, doskonale wyciszone wnętrze, bardzo dobra widoczność przez tylną szybę (w wersji Combi) oraz ogromny bagażnik (600-1109 l w Liftbacku i 640-1091 l w Combi). Skodę Octavię polubi się także za przestronne wnętrze, fajną jakość wykonania, zaskakująco precyzyjny układ kierowniczy i zawieszenie — nieco twarde, ale ciche i skutecznie tłumiące nierówności. Mimo wszystko do obsługi klimatyzacji wolałbym tradycyjne pokrętła i przełączniki.
Jaką Skodę Octavię bym kupił? Skodę Octavię w wersji z benzynowym silnikiem 1.5 TSI mHEV (150 KM) i z automatyczną skrzynią biegów w wariancie wyposażenia Selection. Ceny od: 138 tys. 700 zł (nadwozie Liftback) i od 142 tys. zł (nadwozie Combi).
Jaką nową Dacię bym kupił?
To niesamowite, ale już za niecałe 125 tys. zł masz topowego SUV-a Dacii z ultraoszczędnym napędem hybrydowym i bogatym wyposażeniem.
Moim faworytem w gamie tej marki jest bowiem Dacia Bigster, czyli mierzący 457 cm długości kompaktowy SUV z wielkim bagażnikiem (546-1851 l). Wnętrze też jest ogromne, a deska rozdzielcza wyjątkowo przyjazna w obsłudze. Nie jestem jednak fanem ani twardych tworzyw wykończeniowych, ani jeszcze twardszego zawieszenia. Za to hybrydowy wariant jest żwawy, cichy i kapitalnie oszczędny.
Przekonałem się o tym, gdy w popołudniowym szczycie komunikacyjnym kręciłem się po ścisłym centrum blisko 45-tysięcznego miasta. Korki były takie, że przez pół godziny przejechałem jedynie 10,6 km. A i tak hybrydowa Dacia Bigster zużyła zaledwie 3,6 l/100 km.
Jaką Dacię Bigster bym kupił? Dacię Bigster w wersji hybrid 155 (silniki benzynowy i elektryczny; moc systemowa 157 KM) z automatyczną skrzynią biegów w wariancie wyposażenia expression. Cena: od 124 tys. 900 zł.
Jakiego nowego Hyundaia bym kupił?
To jeden z najbardziej niedocenianych SUV-ów na rynku. Nie mam pojęcia dlaczego.
Bo Hyundai Bayon — choć jest miejskim autem — ma jakość typową dla kompaktowych SUV-ów. Jego deska rozdzielcza to ergonomiczny ideał, a zaskakująco dynamiczny 90-konny silnik przyjemnie wyciszono. Miejsca z tyłu wystarczy nawet dla osób o wzroście 190 cm, bagażnik okazuje się spory (411-1205 l), a zawieszenie całkiem komfortowe.
Jakiego Hyundaia Bayona bym kupił? Hyundaia Bayona w wersji z benzynowym silnikiem 1.0 T-GDI (90 KM) i automatyczną skrzynią biegów w wariancie wyposażenia Smart. Cena: od 98200 zł (na razie dostępne są jedynie egzemplarze z rocznika 2025, ale wkrótce pojawią się Bayony wyprodukowane w 2026 r.).
Zdjęcia mają charakter ilustracyjny i nie zawsze przedstawiają polecaną wersję