• Od lipca chińskie samochody elektryczne tymczasowo zostaną obłożone "karnym" cłem w wysokości 38 proc.
  • Przyczyną obłożenia chińskich samochodów cłem są państwowe dotacje wspierające tę produkcję na każdym etapie
  • Pekin ma miesiąc na kwestionowanie dowodów zgromadzonych przez KE

Decyzja nastąpiła po 9 miesiącach śledztwa rozpoczętego w październiku 2023 r., które miało trwać co najmniej 13 miesięcy. Jednak już od marca każde chińskie auto elektryczne trafiające do UE jest rejestrowane na potrzeby obłożenia cłem z mocą wsteczną.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

Śledztwo trwało zaledwie 9 miesięcy. Zaskoczenie?

W czasie, gdy trwało unijne śledztwo, import chińskich samochodów elektrycznych do Europy rósł pomimo tego, iż popyt na pojazdy z napędem elektrycznym w Europie zaczął tracić rozpęd. Europejscy producenci są w tarapatach – z jednej strony dociskani są przez przepisy wymuszające sprzedaż samochodów na prąd, z drugiej strony napiera import tanich (i wcale nie gorszych) samochodów elektrycznych z Chin, wreszcie – popyt na samochody elektryczne nie jest taki, jak się spodziewano.

To że chińskie tanie samochody to problem, jest jasne – są one tańsze, choć wcale nie gorsze. Nie może być inaczej – o tym, że chińska produkcja elektryków jest hojnie wspierana przez państwo na każdym etapie, mówi się od dawna. Teraz mamy jasno postawione stanowisko: