• W Polsce w 2020 roku trzy modele, czyli XC40, XC60 oraz XC90 wypracowały wynik znacznie większy niż wszystkie pozostałe modele z gamy Volvo
  • Najchętniej kupowane Volvo w Polsce to XC60. W naszym kraju klienci zwykle wybierają wersje lepiej wyposażone
  • W tym roku nie zabraknie nowości. Pojawi się długo oczekiwane elektryczne XC40, elektryczny SUV coupe oraz lifting hybryd ładowanych z gniazdka

Wbrew internetowym prognozom w Volvo nie nastąpił koniec świata tuż po przejęciu przez chińskich inwestorów. Co więcej firma ma się na tyle dobrze, że nawet w czasach pandemii notuje wyniki godne podziwu. Podczas gdy koronawirus rozłożył motoryzacyjny rynek na łopatki Szwedzi nie dość, że przetrwali bez większych strat, to nawet sprzedali więcej aut.

Europa to wciąż numer 1 dla Volvo

Chętnych przybyło w Chinach (o 7,5 proc. więcej) i w USA (+1,8 proc.). W Europie (wciąż główny rynek marki) klientów zaś ubyło (o -15,5 proc.), co na tle konkurencji nie jest wcale takim złym wynikiem. Dobrym przykładem jest Polska, gdzie przy spadkach sięgających nawet powyżej 50 proc. (jak choćby u Opla), Volvo odnotowało skromne -0,45 proc. Innymi słowy sprzedali zaledwie kilkadziesiąt egzemplarzy mniej. Równie dobrze te brakujące kilkadziesiąt sztuk mogło się „zawieruszyć” w długiej kolejce do rejestracji w urzędzie pracującym na przysłowiowe „pół gwizdka”.

Skąd takie dobre notowania? Przedstawiciele marki nie kryją dumy z tego, że wiele proroctw internetu okazało się nietrafionymi. Rezygnacja z V8 i silników większych niż czterocylindrowe 2.0 l nie była strzałem w stopę. Klienci przełknęli także ograniczenie prędkości do 180 km/h czy powolne, ale konsekwentne ograniczenie gamy diesli (w Polsce wciąż ma jednak spory, bo aż 46,5 proc. udział w całej sprzedaży). Nawet elektryfikacja całej gamy przyniosła oczekiwane efekty w postaci sprzedaży (aż 27 proc. w Europie to PHEV), spełnienia limitów CO2 i łatwego zarobku po sprzedaży Fordowi nadwyżki emisji. A jaki to zarobek? Tego już Volvo nie zdradza.

Klienci Volvo cenią przede wszystkim SUVy

Na brak klientów Volvo nie narzeka - przekonuje Mariusz Nycz z Volvo Car Poland. Otwartą kwestią jednak pozostaje, jak dostosować się do zmieniających się wymagań nabywców. W Polsce w salonach, póki co mogłyby stać wyłącznie SUVy. Trzy modele, czyli XC40 (2482 sztuki), XC60 (4534 egz.) oraz XC90 (1098 egz.) wypracowały wynik znacznie większy niż wszystkie pozostałe, czyli V60 (1036 egz.), S60 (765 egz.), V90 (527 egz.), S90 (483 egz.) i V40 (1 sztuka!). Czego zatem brakuje? Nietrudno zgadnąć.

Mariusz Nycz, Volvo Car Poland Foto: Volvo / Volvo
Mariusz Nycz, Volvo Car Poland

W gamie brakuje modelu całkowicie elektrycznego, który w polskich salonach pojawi się jeszcze w tym roku. To XC40 P8 Recharge. (będzie także bardziej budżetowa wersja z jednym silnikiem). Wraz z nim odświeżone modele hybryd ładowanych z gniazdka oraz zaskakująca nowość, czyli elektryczny SUV Coupe. To one mają pracować na rosnący udział zelektryfikowanych modeli w gamie i powolną agonię diesla. Na tym jednak nie koniec.

Volvo – odważna współpraca z Google

Doczekamy się jeszcze długo oczekiwanego Android Automotive, czyli dość odważnej decyzji Volvo o zastosowaniu rozwiązań Google. Nie jest to jednak nieco rozszerzona nakładka Android Auto znana ze smartfonów (ani przestarzały Android z francuską nakładką firmy Parrot jak przed laty w Volvo Sensus) a w pełni funkcjonalny system operacyjny, który przyda się także m.in. do kontroli wybranych funkcji samochodu. O tym, że całkiem nieźle działa w fazie prototypowej mogłem się wreszcie przekonać podczas kolejnego już bliskiego spotkania z przedprodukcyjnym egzemplarzem XC40 Recharge (więcej wrażeń z Android Automotive znajdziecie w osobnej publikacji). Co więcej Volvo dokonuje obecnie szybkiej przesiadki na produkt Google. Android Automotive trafi bowiem także do XC60 oraz S90 i V90. Będzie czym się bawić (szczególnie gdy w przyszłości połączy się z chińskimi satelitami Geely).

Zanim jednak auta pojawią się w salonach Volvo ma coś jeszcze. Firma zamierza przyciągnąć klientów skoncentrowanych na niskiej racie. Wystarczy bowiem 850 zł netto przy wpłacie własnej 12 805 zł (także netto), by z salonu wyjechać nieźle wyposażonym benzynowym Volvo XC60 B4 (197 KM + 14 KM) z automatyczną skrzynią biegów i napędem na jedną oś. Ktoś chętny?