Niektórym kierowcom "wyprzedzanie na trzeciego" kojarzy się z wyprzedzaniem kilku aut jednocześnie, a inni twierdzą, że chodzi o sytuację, gdy manewr rozpoczyna trzeci samochód w kolumnie. Tymczasem w środowisku związanym z bezpieczeństwem ruchu drogowego termin ten ma znacznie bardziej konkretne znaczenie. Co ważne, to ich interpretacja odnosi się do jednego z najbardziej niebezpiecznych manewrów spotykanych na drogach jednojezdniowych, który jest zawsze zakazany.
Czym jest wyprzedzanie na trzeciego?
Jak zawsze tłumaczą policjanci, w klasycznym rozumieniu wyprzedzanie na trzeciego oznacza sytuację, w której na tym samym odcinku drogi znajdują się jednocześnie trzy pojazdy uczestniczące w niebezpiecznym manewrze. Pierwszy jest wyprzedzany, drugi wykonuje wyprzedzanie, a trzeci nadjeżdża z przeciwnego kierunku.
To właśnie od liczby pojazdów biorących udział w takiej sytuacji wzięła się nazwa. Kierowca decydujący się na manewr zajmuje pas przeznaczony dla przeciwnego kierunku ruchu, mimo że z naprzeciwka zbliża się już inny pojazd. Jeżeli nie ma wystarczającej ilości miejsca i czasu na bezpieczny powrót na swój pas, ryzyko wypadku gwałtownie rośnie. W określeniu tym chodzi o to, że na drodze o dwóch pasach, na tej samej linii znalazłyby się trzy samochody.
W praktyce często dochodzi wtedy do nerwowych reakcji wszystkich uczestników ruchu. Kierowca jadący z przeciwka hamuje, samochód wyprzedzany odruchowo zwalnia, a osoba wykonująca manewr usiłuje za wszelką cenę zmieścić się przed nadjeżdżającym autem. W takich warunkach o tragedię naprawdę nietrudno.
Edijs K / Shutterstock
Wyprzedzanie jeden za drugim nie jest niczym złym, o ile jesteśmy pewni, że przed nami na pewno nie ma aut jadących z przeciwnego kierunku
Dlaczego wyprzedzanie na trzeciego jest tak niebezpieczne?
Eksperci od lat podkreślają, że najgroźniejsze są zderzenia czołowe, a jazda na trzeciego właśnie do takich wypadków może doprowadzić. Problem polega na ogromnej prędkości względnej pojazdów poruszających się w przeciwnych kierunkach. Wszystko tłumaczy prosta fizyka.
Jeżeli dwa samochody jadą z przeciwnych stron z prędkością około 90 km na godz., ich prędkość względem siebie wynosi już około 180 km na godz. Nawet niewielki błąd w ocenie odległości albo czasu potrzebnego do zakończenia manewru może oznaczać brak możliwości uniknięcia zderzenia i ogromną siłę podczas samego wypadku.
Dodatkowym zagrożeniem jest fakt, że kierowcy często nie przewidują zachowania innych uczestników ruchu. Wystarczy, że wyprzedzany pojazd przyspieszy, na drodze pojawi się zakręt lub wzniesienie ograniczające widoczność, a sytuacja momentalnie wymknie się spod kontroli.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Tak jeździmy, że się odechciewa siadać za kółko. Znów wróciłem z autostrady i znów to samo
Czy wyprzedzanie na trzeciego jest legalne?
W polskich przepisach nie znajdziemy definicji "wyprzedzania na trzeciego". To określenie funkcjonuje głównie w języku potocznym i mediach. Nie oznacza to jednak, że kierowca może wykonywać taki manewr bez konsekwencji.
Prawo o ruchu drogowym jasno określa warunki, które muszą zostać spełnione podczas wyprzedzania. Kierowca powinien mieć odpowiednią widoczność oraz wystarczająco dużo miejsca do bezpiecznego zakończenia manewru. Nie może również zmuszać innych uczestników ruchu do nagłej zmiany toru jazdy ani do gwałtownego hamowania.
Jeżeli więc wyprzedzanie odbywa się w sposób, który stwarza zagrożenie dla pojazdu jadącego z przeciwka, taki manewr jest sprzeczny z przepisami i może skutkować mandatem w wysokości 5000 zł i 10 punktami karnymi, a w sądzie może się skończyć grzywną do 30 000 zł.
Skąd bierze się zamieszanie wokół pojęcia wyprzedzanie na trzeciego?
Duża część kierowców używa tego określenia w zupełnie innym znaczeniu. Według popularnej interpretacji "na trzeciego" wyprzedza kierowca, który był trzecim autem w kolumnie i zdecydował się ominąć dwa pojazdy jadące przed nim. Niektórzy idą jeszcze dalej i twierdzą, że chodzi po prostu o wyprzedzanie trzech samochodów jednym manewrem.
Tutaj pojawia się największe nieporozumienie, bowiem samo wyprzedzenie kilku pojazdów naraz nie jest zabronione. Jeżeli kierowca dysponuje odpowiednio długim odcinkiem drogi, dobrą widocznością i może bezpiecznie wrócić na swój pas, taki manewr może być całkowicie zgodny z prawem.
Z punktu widzenia przepisów nie ma znaczenia, czy wyprzedzany jest jeden samochód, dwa czy dziesięć. Kluczowe jest wyłącznie to, czy manewr może zostać wykonany bezpiecznie.
Igor Kohutnicki / Auto Świat
Wyprzedzanie to najniebezpieczniejszy manewr na drodze. Zawsze trzeba go robić z głową
- Przeczytaj także: Wyprzedzanie a linia ciągła. Czy można dokończyć manewr, jeśli zakaz pojawi się w jego trakcie?
Czy można legalnie wyprzedzić kilka samochodów jednocześnie?
Każdy kierowca może legalnie wyprzedzić tyle samochodów, ile chce. Warunkiem jest jednak zachowanie wszystkich zasad bezpieczeństwa. Jeżeli kierowca ma doskonałą widoczność, odpowiedni zapas miejsca i nie zmusza nikogo do hamowania lub ucieczki na pobocze, przepisy nie ograniczają liczby aut wyprzedzanych za jednym razem. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy kierowca przecenia swoje możliwości albo źle ocenia sytuację na drodze.
Dlatego eksperci radzą, by nie skupiać się na nazwach takich jak "na trzeciego" czy "na czwartego". Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy dany manewr można zakończyć bezpiecznie.