• Boks dachowy to najdroższe rozwiązanie, gdyż trzeba przygotować co najmniej kilkaset złotych na najprostszy model
  • Lepsze produkty poznamy nie tylko po możliwościach przewozowych (można zmieścić nawet do 6 par nart), ale także po wykończeniu, materiałach i zastosowanych rozwiązaniach
  • Gdzie szukać porządnych akcesoriów? Nie brak wyspecjalizowanych sklepów, w których łatwo o fachowe doradztwo i sporą ofertę. Można także skorzystać z usług dealerów samochodów

Cudów nie ma. Im bardziej zaoszczędzimy na zimowych akcesoriach tym konsekwencje będą bardziej dotkliwe. Trzeba się bowiem liczyć nie tylko z większymi wyrzeczeniami w kwestii komfortu i ilości przewożonego bagażu, ale nawet potencjalnych wydatków na dodatkowy serwis naszego zimowego sprzętu sportowego, czyli przede wszystkim nart czy deski snowboardowej.

Komfort czy dyskomfort?

Oczywiście najwygodniej przewozić wszystko tak, by nie ograniczać komfortu. Przy piątce podróżujących trudno liczyć na to, że wszystkie narty czy deski zmieścimy w kabinie. Stąd pozostaje jedno rozwiązanie. Deski musimy zmieścić na dachu w specjalnym bagażniku na narty (na magnes do dachu lub mocowany do belek) lub w boksie dachowym. Oczywiście jakie rozwiązanie takie koszty.

Boks dachowy to najdroższe rozwiązanie, gdyż trzeba przygotować co najmniej kilkaset złotych na najprostszy model. W przypadku produktów z wyższej półki trzeba liczyć się z wydatkiem nawet kilku tysięcy. Różnica jednak nie sprowadza się jedynie do ceny i marki, ale także materiałów oraz funkcjonalności. Najlepsze produkty poznamy po wygodzie zakładania, zdejmowania, zamykania i otwierania, możliwości uchylania w obie strony czy solidniejszych komponentach. Nie bez znaczenia jest także poziom hałasu. W przypadku najgorszych produktów nieprzyjemnie robi się już przy prędkościach dopuszczalnych na zwykłych drogach poza miastem.

Zalety boksa dachowego trudno przecenić. Łatwo bowiem zmieścić w nim sporu bagażu (np. kijki, narty, buty narciarskie, kask i inne rzeczy), który jest dobrze zabezpieczony przed solą, piaskiem, śniegiem czy innymi zanieczyszczeniami. Warto mieć to na uwadze, szczególnie gdy mamy mniejsze auto ze skromniejszym bagażnikiem. Im większy model (np. kombi lub SUV) tym łatwiej oszczędzić i wybrać np. typowy bagażnik na narty czy deskę mocowany do belek bagażnika dachowego.

Lepsze produkty poznamy nie tylko po możliwościach przewozowych (można zmieścić nawet do 6 par nart), ale także po wykończeniu, materiałach i zastosowanych rozwiązań. Łatwiej bowiem o solidne mocowanie (np. śruby z główką w kształcie litery T, by wygodnie zamocować do odpowiednich belek bagażnika), zabezpieczenie w postaci zamków na kluczyk czy gumy, która wyśmienicie sprawdza się także przy niższych temperaturach. Dobierając odpowiedni sprzęt warto zwrócić uwagę m.in. na wysokość wiązań. Może się bowiem okazać, że pomiędzy bagażnikiem a dachem jest zbyt mało miejsca, by zmieścić narty z wiązaniami skierowanymi w dół.

Kilkaset złotych taniej. Warto szukać

Gdzie szukać porządnych akcesoriów? Nie brak wyspecjalizowanych sklepów, w których łatwo o fachowe doradztwo i sporą ofertę. Można także skorzystać z usług dealerów samochodów, którzy coraz częściej cenowo konkurują z innymi sprzedawcami. Można bowiem trafić na sezonowe promocje jak np. w przypadku Toyoty, gdzie wraz z rozpoczęciem sezonu zimowego obniżono ceny na popularne modele fabrycznych bagażników dachowych i boksów nawet o kilkaset złotych.

Szykując się do wyjazdu zadbajmy o pomoc przy pakowaniu. Do mocowania boksa lepiej poprosić drugą osobę o pomoc, by łatwiej umieścić sporą konstrukcję. Przyda się także niewielka drabinka, dzięki której łatwiej będzie sięgnąć do mocowań, by dobrze przykręcić boks do belek bagażnika.