• Subtelne zmiany w stylistyce nadwozia dobrze robią zmodernizowanej "trójce"
  • Nowy panel wyświetlaczy w kokpicie i rezygnacja z wielu klasycznych elementów obsługi
  • Benzyniaki, diesle i hybrydy pozostają, znika za to ręczna skrzynia biegów – od tej pory już tylko automat
  • Ceny wyższe niż przed liftingiem, ale za to lepsze wyposażenie seryjne
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

SUV-y SUV-ami, jednak BMW serii 3 – sedan i kombi – to dla monachijskiego koncernu zawsze pewny dopływ pieniędzy. Co siódmy samochód z biało-niebieskim śmigłem w logotypie jest właśnie przedstawicielem serii 3. Przy czym siódma generacja oznaczona kodem G20 (limuzyna) lub G21 (kombi) cieszy się szczególnie dużym powodzeniem. Od 2019 r. BMW sprzedało ją w 1,1 mln egzemplarzy i żeby słupki sprzedaży szybowały nadal ku bawarskiemu niebu, monachijski producent daje "trójce" na dalszą drogę LCI (Life Cycle Impulse), co u innych bywa częściej nazywane face liftingiem.

Pierwszy rzut oka na BMW serii 3 po face liftingu wywołuje pozytywne reakcje. Ostatnio mocno krytykowany dział designu w przypadku „trójki” nie pozwala sobie na eksperymenty. Wręcz przeciwnie, reflektory są węższe i mają uproszczoną grafikę, listwy w „nerce” są teraz podwójne, zderzak zyskał bardziej strukturalny layout – w udostępnionym nam do zdjęć samochodzie z czarnymi wlotami powietrza pakietu sportowego M prezentuje się szczególnie wyraziście. Z tyłu zderzak jest także nowy, a końcówki wydechu zyskały po 1 cm na średnicy. Tylne światła wbrew przewidywaniom nie zostały zmienione. Cały ten zestaw raczej kosmetycznych zabiegów można uznać za udany.

Dalszy ciąg tekstu pod materiałem wideo:

BMW serii 3 po liftingu – subtelny, ale widoczny

Uproszczeniu uległa także lista wyposażenia. Wkrótce BMW serii 3 dostępne będzie w wersji bazowej, porównywalnej z dotychczasową Sport Line lub z pakietem sportowym M. Ten, kto chciałby zaznać trochę więcej sportu, może wybrać pakiet M Pro. Ciemne obwódki reflektorów, sportowy układ hamulcowy z czerwonymi zaciskami, czarna "nerka" i końcówki wydechu mają zaspokoić te potrzeby.

Upraszczając wybór wariantów, ale nie chcąc jednak pozbawiać klientów radości z samodzielnego konfigurowania, BMW proponuje wybór czterech nowych kolorów, trzech odcieni szarości (Skyscraper, M Brooklyn i Frozen Pure Gray) i jednego niebieskiego (Frozen Tanzanite).

Tyle nowości stylistycznych. Właściwe znaczenie modernizacji klasy średniej BMW kryje się w rozwiązaniach technicznych. "Trójka" otrzymuje seryjnie znany z i4 zakrzywiony ekran, złożony z 12,3-calowego wyświetlacza zegarów – nadal ze słabo czytelnymi wskazaniami w sierpowatym kształcie – i z 14,9-calowego centralnego ekranu dotykowego do obsługi multimediów i różnych funkcji samochodu.

Nowemu zestawowi wyświetlaczy towarzyszy najnowsza generacja systemu obsługi, zwany w skrócie OS 8, który każe (lub pozwala, jak kto woli) zrezygnować z operowania klasycznymi przyciskami i pokrętłami na rzecz dotyku i komend głosowych. W rezultacie znikły intuicyjnie obsługiwane przyciski klimatyzacji i audio. Wzorowy pod względem ergonomii kokpit "trójki" robi dzięki temu bardziej uporządkowane wrażenie, ale czy nowy system obsługi sprawdzi się w codziennej praktyce, czas pokaże.

Nowa jest także dźwignia 8-stopniowego automatu, który designerzy odpowiedzialni za wnętrze zmniejszyli – jest teraz ruchomym elementem nieprzypominającym dźwigni, ale nadal funkcjonalnym. Chcący samodzielnie zmieniać biegi otrzymują seryjne łopatki przy kierownicy. To wszystko prowadzi nieuchronnie do pytania o skrzynię biegów. Otóż wraz z face liftingiem kończy się dla BMW Serii 3 era manualnych przekładni. Zamiast niej każdy silnik współpracować będzie ze sprawdzoną 8-stopniową automatyczną skrzynią biegów. To także jeden z aspektów upraszczania opcji.

BMW serii 3 po liftingu – lepsze wyposażenie, wyższe ceny

Skutkiem ubocznym staje się za to rozszerzenie wyposażenia seryjnego. Do standardu wchodzą teraz m.in. trzystrefowa klimatyzacja, nawigacja, pakiet schowków, czujniki parkowania. Ponieważ jednak nic nie jest za darmo, BMW podniesie ceny. O ile? Czterodrzwiowa "trójka" będzie teraz kosztować co najmniej 180 tys. zł, Touring (kombi) wymaga dopłaty 10 tys. zł. W ofercie silników pozostają zarówno benzyniaki, jak i diesle oraz hybrydy plug-in.

Produkcja zmodernizowanego BMW serii 3 rozpoczyna się w lipcu, w salonach sprzedaży samochody pojawią się wkrótce potem. I tak jak dotychczas monachijczycy nadal będą na nich dobrze zarabiać.

BMW serii 3 po lifringu – naszym zdaniem

W przypadku serii 3 monachijski koncern nie pozwala sobie za żadne słabości ani eksperymenty stylistyczne. Zarówno sedan, jak i kombi prezentują się po face liftingu, szykownie, co nie znaczy, że nudno. "Trójka" to nadal klasyczne BMW z wszystkimi jego mocnymi stronami, teraz w dodatku – także dzięki zmienionemu kokpitowi i najnowszym multimediom – wyraźnie nowocześniejsze. Relatywnie dużą podwyżkę ceny w wersji bazowej usprawiedliwia zdecydowanie lepsze wyposażenie seryjne. Do tej pory i tak mało kto zamawiał wizytówkę BMW w podstawowej specyfikacji.