• 245 KM w benzynowym GTI i hybrydowym GTE, 200 KM w dieslu GTD
  • Hybryda z trybem oszczędzania energii, by prądu nie zabrakło także po dojechaniu na miejsce wskazane w nawigacji
  • Volkswagen podał specyfikację dla rynku niemieckiego, która może się różnić od tej, którą otrzymają klienci w Polsce, Francji czy we Włoszech

GTI oznacza przede wszystkim jedno: emocje. Cóż poza tym? Można jeszcze wskazać sportowy wygląd, świetne prowadzenie, lepsze wyposażenie i dużą moc. W przypadku nowego Volkswagena Golfa oznacza to 245 KM i ani jednego więcej. A ściślej 245 KM otrzymamy w Golfie GTI oraz hybrydzie GTE. Amatorzy oszczędniejszej jazdy mogą liczyć na 200 KM w Golfie GTD.

Owszem, moc to nie wszystko. Dziwi, że Volkswagen zadziwiająco skąpi informacji o osiągach mocnych wersji najnowszego Golfa. Pozostaje zatem nasycić się jedynie danymi o momencie obrotowym, pojemności silników, przełożeniach skrzyń biegów i rozmiarach wyświetlaczy. O przyspieszeniu ani słowa w dość obszernej informacji prasowej. O prędkości zaś dwie wzmianki: 130 km/h osiągniemy w trybie elektrycznym, prowadząc hybrydową odmianę, czyli Golfa GTE. Bez względu na silnik, ze wspomaganiem Travel Assist uzyskamy nie więcej niż 210 km/h.

Volkswagen Golf - GTI wcale nie jest najmocniejsze!

Który z Golfów jest zatem najmocniejszy? Na papierze jest to hybrydowe GTE. Z połączenia benzynowego silnika 1,4 l (EA211 TSI) o mocy 150 KM i elektrycznego (85 kW) uzyskano łącznie 245 KM i 400 Nm (zasięg na baterii 13 kWh wynosi 60 km). Benzynowy Golf GTI ma tyle samo mocy, ale nieco skromniejszy moment obrotowy (370 Nm). Pod maską skrywa jednak znacznie większy silnik 2.0 TSI (EA888 evo4) bez jakichkolwiek elektrycznych wspomagaczy. Dwulitrową jednostkę (diesel EA288 evo) znajdziemy także pod maską Golfa GTD. Dla kierowcy oznacza to 200 KM i 400 Nm.

A co ze skrzyniami biegów? Diesla standardowo otrzymamy z 7-stopniową dwusprzęgłową przekładnią DSG (DQ381). Hybrydę zaś z 6-stopniowym DSG (DQ400e). Wybór przekładni mamy tylko w GTI: standardową ręczną (6 biegów - MQ350) i opcjonalną 7-stopniową DSG (DQ381). Oczywiście wszystkie automaty już bez mechanicznego połączenia z dźwignią. Zamiast niej znajdziemy mały selektor jazdy - tak samo jak w Leonie czy Octavii.

Volkswagen Golf - napęd poznasz po wydechu

Jaki napęd, takie końcówki układu wydechowego (zróżnicowano także felgi). GTI poznamy po pojedynczych elementach po obu stronach zderzaka. W GTD znajdziemy widoczny podwójny wydech z lewej strony. W GTE zaś próżno szukać rury wydechowej (są tylko jaskrawe atrapy w dolnej części zderzaka) dopóki nie zajrzymy pod auto.

Bez względu jednak na to, co ostatecznie wybierzemy (silnik, skrzynia), to i tak zawsze otrzymamy Golfa z 17-calowymi felgami, łącznością z internetem, komunikacją Car2X, wirtualnym kokpitem, dwoma portami USB i radiem z ekranem o przekątnej 10 cali. Tyle na początek. A cóż jeszcze?

Póki co Volkswagen zdradza specyfikację dla rynku niemieckiego. Ta zaś może się różnić od tej, którą otrzymają np. klienci w Polsce, Francji czy we Włoszech. Volkswagen wspomina bowiem m.in. o adaptacyjnym zawieszeniu DCC (opcja), bezkluczykowym dostępie, kolorystyce detali (łącznie z oświetleniem w reflektorach) dostosowanej do danej wersji (czerwony dla GTI, niebieski dla GTE a srebrny dla GTD), 30 odmianach oświetlenia wnętrza (paleta barw), poszerzonych listwach progowych, pedałach ze stali nierdzewnej, czerwonych zaciskach hamulcowych, tylnym dyfuzorze czy spojlerze dachowym. Za dopłatą będą charakterystyczne przeciwmgłowe światła LED w formie litery X. Tyle i aż tyle.

Na więcej szczegółów trzeba będzie zapewne poczekać do premiery podczas salonu samochodowego w Genewie. Organizatorzy zapewniają, że salon odbędzie się zgodnie z planem, więc jest szansa ujrzeć nowe GTI, GTD i GTE z bliska.