W samym grudniu 2025 r. sprzedaż samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej odpowiadała za 22,6 proc. sprzedaży aut osobowych. To wynik faktycznie lepszy niż ten, który formalnie osiągnęły auta benzynowe – 22,5 proc. Przewaga 0,1 proc. jest nieduża, ale jest. Radość wśród fanów samochodów elektrycznych na pewno jest szczera, niemniej w istocie nie ma do niej powodów. Najpierw jednak dla porządku wymieńmy, jakie źródła napędów oficjalnie (wg ACEA – Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów) były najpopularniejsze w grudniu 2025 r., przy czym mówimy o samochodach osobowych:
- Napędy hybrydowe (HEV) – 33,7 proc.
- Napędy elektryczne (BEV) – 22,6 proc.
- Napędy benzynowe – 22,5 proc.
- Hybrydy plug-in (PHEV) – 10,7 proc.
- Diesle – 7,2 proc.
- Pozostałe – 3,3 proc.
A w całym 2025 r. sytuacja wyglądała tak:
- Napędy hybrydowe (HEV) – 34,5 proc.
- Napędy benzynowe – 26,6 proc.
- Napędy elektryczne (BEV) – 17,4 proc.
- Hybrydy plug-in (PHEV) – 9,4 proc.
- Diesle – 8,9 proc.
- Pozostałe – 3,3 proc.
Ile w 2025 r. sprzedało się aut elektrycznych, ile hybryd i co to w ogóle jest hybryda?
To jest jasne jak słońce, że w 2025 r. w krajach UE łącznie sprzedało się 1 mln 880 tys. 370 samochodów elektrycznych, co stanowi 17,4 proc. całego rynku. Cala reszta jest elegancko ukryta w statystykach.
Z benzyniakami, które w całym 2025 r. osiągnęły udział w rynku na poziomie 26,6 proc. jest taki problem, że było ich o wiele więcej. Rzecz w tym, że w rubryce "HEV" ACEA umieszcza nie tylko pełne hybrydy, lecz także mikrohybrydy (mHEV), które tak naprawdę są samochodami spalinowymi. Napęd mikrohybrydowy tym różni się od napędu hybrydowego, że silnik elektryczny w takim napędzie ma jedynie funkcję wspomagającą silnik spalinowy, samochód nigdy (albo bardzo, bardzo rzadko) nie przemieszcza się napędzany tylko silnikiem elektrycznym. Często układ mikrohybrydowy jest jedynie "dołożony" do napędu spalinowego. Ma on tę zaletę, że niewiele kosztuje, ale tę wadę (dla innych zaletę), że obniża zużycie paliwa o kilka proc. (dla niektórych "aż" o kilka proc.).
Dalsza część tekstu pod filmem:
Poznaj kontekst z AI
Mikrohybrydy są różne, nie należy ich wszystkich wrzucać do jednego worka, bo niektóre konstrukcje są naprawdę dopracowane i robią robotę (moim zdaniem taką "robiącą" mikrohybrydą jest silnik Volkswagena 1.5 eTSI). Wciąż jednak samochód mikrohybrydowy jest samochodem spalinowym – benzyniakiem albo dieslem. A jednak ACEA wkłada wszystkie te spalinowe samochody do worka z "pełnymi" hybrydami "HEV", które, nawiasem mówiąc, też są samochodami spalinowymi – z pustym bakiem nigdzie nie pojadą.
Co do mikrohybryd, to pewnie wkrótce prawie całkiem "wygryzą" one benzyniaki, ponieważ w wielu krajach (także w Polsce) obecność jakiegokolwiek układu hybrydowego pod maską pozwala korzystać producentowi albo klientowi z preferencji podatkowych.
A co się dzieje ze sprzedażą diesli?
Sprzedaż diesli sukcesywnie spada, bo są one zastępowane przez benzynowe hybrydy, które coraz lepiej jeżdżą i palą z grubsza właśnie tyle, co diesle. Ale ich sprzedaż nie jest aż tak zła, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Trochę diesli kryje się w rubryce "HEV" i trochę kryje się w rubryce "PHEV". Hybryda plug-in na bazie diesla? Ależ czemu nie – niemieckie marki premium mają takie w ofercie, to bardzo udane, a w każdym razie przyjemne w eksploatacji konstrukcje. Napęd mHEV na bazie diesla? Ależ tak!
To ile sprzedaje się samochodów benzynowych w UE?
Tego z typowych statystyk ACEA nie dowiemy się, ale ok. 80 proc. samochodów osobowych to auta spalinowe, z czego większość jest w mniejszym lub większym stopniu zelektryfikowana. Można przypuszczać, że samochody, do których wlewa się benzynę, stanowią w UE jakieś 70 proc. rynku lub trochę mniej; pewnie nie mniej niż 10 proc. aut sprzedawanych w UE trzeba tankować olejem napędowym...
Tak właśnie wygląda grudniowe "zwycięstwo" samochodów elektrycznych nad benzynowymi.