• Fabryka w Lingotto została zamknięta czterdzieści lat temu, ale budynek żyje nadal – są tu hotele, sklepy, kino, a teraz także ogród
  • Nowy Fiat 500 może wjechać na tor, który kiedyś służył do sprawdzenia jakości nowo wyprodukowanych samochodów, a teraz dostępny jest tylko dla elektryków
  • Jeździmy kabrioletem w wersji Red z dużym akumulatorem i 118-konnym silnikiem, zwinnym i dynamicznym jak nigdy wcześniej
  • Ten tekst pochodzi z nowego wydania "Auto Świata". Dzięki naszej subskrypcji możesz przeczytać go już teraz

Na tym stromo nachylonym zakręcie na chwilę wracamy do przeszłości. Stajemy na jego szczycie, wdychamy głęboko powietrze i przypominamy sobie wczesne lata 50. – jak w zwolnionym tempie, obrazek za obrazkiem przelatują nam przed oczami tamte czasy, hałaśliwe i kolorowe, ze słynnym Fiatem 500 w tle. Zachrypnięty śpiew dwucylindrowego silniczka o pojemności 600 cm3 i mocy 16,5 KM umieszczonego z tyłu w krągłym, kolorowym maluchu ­– niebieskim, czerwonym lub zielonym. Terkocze, piszczy, pachnie ołowiową benzyną i spaloną gumą. Tak, tak właśnie musiało wyglądać wtedy samochodowe niebo, tu na górze.

A teraz? Cisza. "Hej, obudź się! I proszę, następnym razem jedź po swoim torze" – fotografowie potrafią być nieprzyjemni, gdy bujasz w obłokach, nie robisz tego, na co się umówiliście i muszą sprowadzić cię na ziemię. W końcu przyjechaliśmy to pracować, poza tym udostępniono nam ten położony na wysokości 28 m tor w drodze wyjątku, w dniu, gdy jest on nieczynny.

Lingotto – ojczyzna Fiata

Jesteśmy w Lingotto, dzielnicy Turynu we włoskim Piemoncie, ojczyźnie Fiata. Lingotto to także nazwa dawnej fabryki producenta, wybudowanej 100 lat temu. Nie trzeba być wielkim znawcą architektury, żeby docenić monumentalny charakter budowli.

Jak głosi legenda, Giovanni Agnelli – nie ten, którego pewnie kojarzycie, wielki włoski przemysłowiec, główny akcjonariusz Fiata, który zmarł w 2003 r., lecz jego dziadek, założyciel firmy produkującej samochody – pojechał z wizytą do Forda do Detroit i był tak zafascynowany tym, co tam zobaczył, że postanowił wybudować nowoczesny zakład produkcyjny dla Fabrica Italiana Automobili Torino, w skrócie FIAT. W latach 1915-18 Agnelli pozyskał 378 tys. km kw. Ziemi na obrzeżach Turynu, potrzebnych było do tego 55 umów kupna z właścicielami. W 1916 r. rozpoczęła się budowa, dziesięć lat później wszystko było gotowe.

Nowy Fiat 500 Cabrio Red na dachu

Teraz jesteśmy tu, w samochodzie elektrycznym. Gdy wjechaliśmy do budynku i pokonujemy kolejne rampy ­– cicho, zwinnie i szybko jak rasowym Ferrari, patrząc w górę na surowy beton, zdajemy sobie sprawę, że będziemy na dachu mniej więcej 20 godzin wcześniej niż dawne samochody. Te musiały być bowiem najpierw zbudowane – piętro po piętrze.

Fiat powierzył projekt Lingotto inżynierowi Giacomo Matté-Trucco (1869-1934), a ten stworzył dwie podłużne bryły budynku, każdą o długości 507 m i szerokości 24 m. Od 1923 r. produkowano tu samochody na pięciu piętrach – od dołu do góry. Gdy auto było już gotowe, ludzie Fiata przejeżdżali na kilometrowym torze rundę, żeby sprawdzić jakość. Jeśli coś było nie tak, trzeszczało lub stukało, samochód trafiał z powrotem na dół.

W ciągu niespełna 60 lat w Lingotto powstało 80 różnych modeli samochodów. Najsłynniejszy z nich to Fiat 500, a ostatnim, który w 1982 r. opuścił halę produkcyjną była Lancia Delta. Na pożegnanie przejechała okrążenie ponad dachami Turynu. Fiat dość szybko zorientował się, że pionowa organizacja produkcji była skomplikowana, a fabryka za mała. Cztery kilometry (lub 10 min) dalej powstały zakłady w Mirafiori, pierwsze samochody zaczęły schodzić z taśmy nowej fabryki w 1939 r.

Teraz mamy rok 2022, zamiast dwucylindrowego silnika z tyłu nasz Fiat 500 ma jednostkę elektryczną z przodu, zamiast 21-litrowego baku paliwa, akumulator o pojemności netto 37,3 kWh umieszczony w podłodze. To, że możemy w ogóle po dachu Lingotto jeździć, zawdzięczamy właśnie temu samochodowi – nowemu Fiatowi 500 z silnikiem elektrycznym zamiast spalinowego. Dlatego że do ogrodu na dachu trafiają już tylko ekosamochody, nikt nie chce wąchać tu benzyny.

Zielona enklawa dla każdego, ale tor tylko dla aut elektrycznych

Lingotto zrobiło się zielone! Projekt nosi nazwę „La Pista 500”. Dzięki 40 tys. roślin dawny tor testowy ma się stać największym ogrodem na dachu w Europie, dostępnym dla wszystkich. Znaleźć ma się tu aż 300 różnych gatunków roślin, przede wszystkim szybko rosnących bylin. A po torze będą mogły jeździć już tylko samochody elektryczne.

To znaczy, że my możemy! Jeśli jeździsz wciąż w kółko, 443 m na wprost, lekko skręcasz w lewo, potem znów neutralnie i znów 443 m po prostej, znów kierownicą lekko w lewo, wtedy zaczynasz się czuć jak chomik w kołowrotku. Jeśli jednak elektrykiem od czasu do czasu zahamujesz, nie używając pedału hamulca, czyli jeśli w wyniku rekuperacji odzyskujesz energię i kierujesz ją do akumulatora, jeśli tę zaoszczędzoną energię możesz zainwestować w ogniste sprinty, wtedy nagle stajesz się Jerry’m zwiewającym przed Tomem.

Elektryczny Fiat 500 – dynamiczny jak nigdy wcześniej

Nasza "pięćsetka" jedzie tak zwinnie, dziarsko i zadziornie, jak to za czasów silników spalinowych nigdy nie było możliwe. Na stromo nachylonym zakręcie tak mocno trzyma się asfaltu, jakby jej przez przypadek w jej zawieszeniu zamontowano sprężyny od Ferrari, 220 Nm momentu obrotowego dają jej taki zryw, jakby uciekała przed ścigającymi ją karabinierami.

Nasz samochód testowy jest czerwony – to nowy Fiat 500 Red, model specjalny z czerwonym fotelem kierowcy, jako kabriolet z elektrycznie składanym dachem, z 320-kilometrowym zasięgiem w wersji z dużym akumulatorem, ładującym się w ciągu 35 min z mocą 85 kWh od 10-80 proc. Jego cena zaczyna się od 152 700 zł (hatchback od 141 500 zł). Nowy Fiat 500 Red z mniejszym akumulatorem jest o ok. 12 000 zł tańszy. W programie "Mój elektryk" premia wynosi 18 750 zł, a z Kartą Dużej Rodziny – 27 000 zł. Nowa "pięćsetka" produkowana jest we Włoszech. Nie, nie w Lingotto. Pod torem na dachu znajdują się teraz dwa hotele, centrum handlowe, kino i część uniwersytetu. Elektryczny Fiat 500 pochodzi z Mirafiori, więc tuż za rogiem, właśnie tu stoi znów zaparkowany.

Potem siadasz w kawiarni koło fabryki, zamykasz oczy. Siedząc w środku miasta, głęboko oddychając, czujesz, jakby czas przemknął w twojej wyobraźni. Ogród na dachu zamiast toru wyścigowego, cisza zamiast hałasu, zielono a nie szaro. Nie wszystko zmienia się na gorsze, prawda?