Nocna jazda: dla jednych atrakcja, dla innych udręka. Niektórzy kierowcy wolą jeździć w nocy ze względu na mniejsze natężenie ruchu. Innym szybko męczą się oczy i dopada ich senność. To, jak znosisz jazdę po zmroku, zależy od Twoich predyspozycji fizycznych i psychicznych. Od tego, ile potrzebujesz snu i jak znosisz jego brak.

Także od tego, jak znosisz monotonię, związaną z długotrwałą jazdą po pustej drodze, jak dobrze Twoje oczy przystosowują się do nagłych zmian natężenia światła. Ponieważ w okresie wakacyjnym nocna jazda pozwala odpocząć od korków i upału, niektórzy kierowcy wybierają taką właśnie opcję. Teraz, w zimie, ciemno robi się bardzo szybko. Jazda po ciemku nie staje się kwestią wyboru, a codziennością.

Po pierwsze: pamiętaj, że w nocy dostrzegasz mniej

Zwykle wygląda to tak… Jedziemy autem, jest jeszcze widno. Ale z każdą chwilą robi się coraz ciemniej. W pierwszej reakcji na coraz gorszą widoczność, zmniejszamy prędkość jazdy. I to jest dobry odruch. Ale z czasem przyzwyczajamy się do nowych warunków jazdy. Coraz odważniej dodajemy gazu i po jakimś czasie po zmroku prowadzimy auto tak samo szybko i dynamicznie, jak za dnia. Czy to na pewno rozsądny pomysł?

Kiedy oko przyzwyczaja się do widzenia w ciemności, na początku odczuwamy to jako pogorszoną widoczność. Ale w miarę przyzwyczajania się do nowej sytuacji, powoli uczy się ono dostrzegać ludzi i pojazdy po ich konturach, a nawet cieniach. A to oznacza, że większość zagrożeń zauważamy bardziej intuicyjnie, niż rzeczywiście wyraźnie je dostrzegamy.

Tak czy inaczej, po przyzwyczajeniu się do obserwowania tego, co widać w świetle reflektorów naszego auta, zaczynamy jechać szybciej. Czasem nawet szybciej, niż w dzień, bo ruch jest mniejszy. Wydaje nam się, że widzimy wszystko tak dobrze, jak w dzień.

Foto: Auto Świat
Masz światła do jazdy dziennej? To pamiętaj, że świecą one tylko z przodu samochodu. Nie nadają się do jazdy nawet w mocno zachmurzone dni, a już na pewno nie po zmroku!

Ale to nie jest prawda! Jadąc w nocy, nasze postrzeganie ograniczone jest w zasadzie do zasięgu świateł samochodu. A światła mijania świecą znacznie, znacznie bliżej, niż sięgałby zasięg naszego wzroku za dnia. To oznacza, że znacznie później dostrzegamy przeszkody na drodze i będziemy mieli mniej czasu, aby odpowiednio zareagować.

Po drugie: dostosuj prędkość do rodzaju świateł

Kolejna sprawa, bardzo istotna, to dostosowanie prędkości jazdy do tego, czy jedziemy na światłach mijania, czy drogowych. Teoretycznie rzecz biorąc i starając się myśleć przy tym logicznie, na światłach mijania powinniśmy jeździć wolniej, niż na drogowych. Wynika to wprost ze znacznie mniejszego zasięgu tych pierwszych.

Zasięg świateł mijania jest tak naprawdę na tyle niewielki, że kierowca musi wykazać się znakomitym refleksem, aby wyhamować lub ominąć niespodziewaną przeszkodę, pieszego lub zaparkowany pojazd. Jadąc zbyt szybko, pozbawiamy się możliwości podjęcia manewru obronnego.

Ujmując rzecz bardziej konkretnie, powinniśmy jechać z taką prędkością, żeby droga, jakiej nasze auto potrzebuje, by się zatrzymać od momentu zauważenia przez kierowcę niebezpieczeństwa, nie była dłuższa, niż zasięg świateł samochodu. A zasięg świateł mijania jest naprawdę niewielki, w dodatku świecą one bardzo nisko, tuż nad drogą.

Jeżeli jesteś doświadczonym i rozsądnym kierowcą, to intuicyjnie wiesz, jaka prędkość podczas nocnej jazdy na światłach mijania pozwala bezpiecznie zareagować na niespodziewaną przeszkodę na drodze. To bardzo dobrze. Ale pamiętaj też o tym, że jeżeli przełączysz światła mijania na drogowe i przyspieszysz, to po przełączeniu z powrotem na światła mijania, trzeba zwolnić do bezpiecznej prędkości.

Niestety, wielu kierowców tego nie robi. Kiedy z naprzeciwka nic nie jedzie, włączają światła długie i dodają gazu. Jeżeli pojawi się jakieś mknące w drugą stronę auto, przełączają światła na mijania i pędzą dalej, nie dając sobie szans na bezpieczne wyhamowanie w razie nieprzewidzianego biegu wydarzeń.

Po trzecie: nigdy nie patrz wprost w reflektory

Spoglądanie wprost w źródło mocnego światła to jeden z tych odruchów, z którymi kierowcy powinni świadomie walczyć. Wymijanie aut jadących z przeciwka podczas nocnej jazdy to jeden z najniebezpieczniejszych jej momentów. Kiedy samochód się do nas zbliża, często przez moment nie widzimy prawie nic. A oczy mają tendencję do spoglądania wtedy w świecące mocno reflektory, co bardzo wydłuża czas odzyskiwania odpowiedniej czułości wzroku i ostrości widzenia po wyminięciu jadącego w drugą stronę auta.

Foto: Auto Świat
Wymijanie aut jadących z przeciwka podczas nocnej jazdy ogranicza widoczność tak mocno, że przez moment nie widzimy, co dzieje się na drodze.

Co więc wtedy robić? Przede wszystkim – pod żadnym pozorem nie patrzeć w reflektory! Szczególnie dotyczy to wymijania aut z lampami ksenonowymi, a ostatnio także z diodowymi. Tak, to nie jest żart. Niestety, coraz bardziej modne światła mijania LED bardzo mocno rażą w oczy. Diody mają zwykle ostrą barwę światła, a jego część ulega znacznemu rozproszeniu ze względu na dużą liczbę nieosłoniętych punktów świetlnych w reflektorze.

Ale wróćmy do tego, jak zaradzić oślepianiu. Najprostszym trikiem jest utrzymywanie punktu skupienia wzroku daleko od świateł nadjeżdżającego auta. Jeżeli trafimy na kierowcę, który nie dba o ustawienie świateł w swoim samochodzie, to konieczne może być nawet spojrzenie na prawą krawędź jezdni, aby uniknąć oślepienia.

Po czwarte: myj szyby

Być może uznacie to za banał, ale to bardzo ważna rzecz. Dlaczego? Dlatego, że brudna szyba powoduje refleksy świetlne i znaczne pogorszenie ostrości widzenia. A już prawdziwą makabrą jest obserwowanie drogi w nocy przez szybę, czyszczoną przez zużyte wycieraczki.

Pozostawiona na szybie warstwa wody jest nierówna, a struktura pozostawionego na szybie filmu wodnego działa jak dziesiątki malutkich soczewek. Powodują one, że światło, które normalnie nie dotarłoby do oczu kierowcy, na skutek załamania jednak do nich trafi.

Po piąte: czyść i ustawiaj reflektory

Od czystości szkieł reflektorów zależą przynajmniej dwa czynniki: skuteczność oświetlenia i stopień oślepiania innych kierowców. Jeżeli światła są brudne, nie tylko gorzej widzimy zza kierownicy, lecz także utrudniamy życie innym kierowcom. Brudna szyba reflektora rozprasza światło, które zamiast na drogę, trafia do oczu kierujących jadącymi z przeciwka samochodami.

I dokładnie takie same dwa czynniki zależą od prawidłowego ustawienia świateł naszego samochodu. Im są one skuteczniejsze, tym lepiej widzimy w nocy. O tym chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Dlatego istotne jest nie tylko to, żeby światła nie świeciły zbyt wysoko, lecz także to, aby nie były ustawione zbyt nisko.

Jeżeli więc masz w samochodzie pokrętło do ustawiania wysokości świateł, to pamiętaj, aby obniżyć snop światła zawsze wtedy, kiedy solidnie załadujesz bagażnik samochodu lub na tylnej kanapie siedzą rośli pasażerowie. Ale też nie zapomnij, żeby gdy już wyładujesz bagaże z auta, a zawieszenie podniesie tył nadwozia do normalnego poziomu, podnieść snop świateł. Jeżeli tego nie zrobisz, zasięg reflektorów może wynieść nawet zaledwie kilkanaście metrów!

Po szóste: używaj nocnego ustawienia lusterka wstecznego

W zasadzie każde auto ma możliwość przestawienia lusterka wewnętrznego na pozycję do jazdy nocnej. Zwykle w pozycji do jazdy po zmroku lusterko przechyla się nieco do góry, a w pozycji dziennej – w dół. Zapewne takie lusterko masz w swoim samochodzie, ale czy na pewno używasz trybu nocnego? Pozwala on w znacznym stopniu ograniczyć zmęczenie wzroku powodowane oślepianiem przez reflektory samochodów jadących z tyłu. Jeżeli masz lusterko fotochromatyczne, które ściemnia się automatycznie, nie zapomnij aktywować jego funkcji odpowiednim przyciskiem.

A jakie są Wasze patenty na nocną jazdę? Lubicie jeździć w nocy, czy raczej podróżujecie po zmroku z konieczności? Zapraszamy do komentowania!