• Wymiana schwytanego w USA Mariana Zacharskiego na agentów CIA odbyła się w czerwcu 1985 roku
  • Pierwsza wymiana szpiegów na moście Glinicke odbyła się w 1962 roku
  • Dzięki enerdowskiemu adwokatowi Wolfgangowi Voglowi 215 tys. obywateli NRD mogło uciec do RFN
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu

Coś tu się nie zgadza… Siedzący w dwóch opancerzonych klasach S mężczyźni nerwowo kręcą głowami. Obydwie czarne limuzyny w niewielkim odstępie od siebie wjeżdżają na most Glienicke, a twarze kierowców i pasażerów aut wydają się być napięte – nic dziwnego, w końcu… zatrzymywanie się na moście bez powodu jest zabronione! Cała grupa wygląda też dość podejrzanie – na autach zamiast zwykłych tablic rejestracyjnych umieszczono numery "US State Dept", amerykańskiego ministerstwa spraw zagranicznych.

Spokojnie, to tylko inscenizacja, ale w rzeczywistości wyglądało to identycznie. W połowie lat 80. to właśnie w tym miejscu w Berlinie następowała wymiana pojmanych agentów Wschodu i Zachodu. To właśnie na moście Glienicke w czerwcowe popołudnie 1985 roku wolność odzyskał polski szpieg Marian Zacharski, którego niemalże dokładnie 4 lata wcześniej aresztowali u siebie Amerykanie. Wraz z trzema innymi agentami wymieniono go na więźniów odbywających kary w NRD i PRL.

Wolność przyjechała Mercedesem: Vogel specjalnie upodobał sobie złote auta

W naszej inscenizacji nie wzięły udziału pojazdy amerykańskiej ambasady. Chevrolet G20 należy do prywatnych kolekcjonerów, podobnie jak Opel Senator. Mercedesa 560 SEL pożyczyliśmy z firmy zajmującej się wynajmem klasyków do filmów. Ale złoty Mercedes 300 E to nie byle jaki pierwszy z brzegu egzemplarz W124. Przechodząca obok naszego planu kobieta w średnim wieku zapytała: "Czy mogę sobie zrobić zdjęcie?". Oczywiście. "To auto wygląda zupełnie jak samochód mecenasa Vogla. To jest auto mecenasa Vogla!". Kobieta była wyraźnie poruszona. A skąd w ogóle wiedziała, że Vogel poruszał się takim pojazdem? "Jestem przewodniczką, a jednym z punktów moich miejskich wycieczek jest właśnie most Gliniecke. O, właśnie zbliża się moja grupa"...

Rzeczywiście, samochód o numerze seryjnym WDB1 240 301A103 338 należał do adwokata i negocjatora Wolfganga Vogla – człowieka, dzięki któremu 215 tys. obywateli NRD mogło wyjechać do RFN, by połączyć się ze swoimi rodzinami na zachodzie. Ale Vogel nie zajmował się tylko łączeniem rodzin. Ten człowiek pośredniczył też w wymianach szpiegów – nie tylko między wywiadami RFN i NRD. Przez jego kancelarię przewijały się sprawy topowych szpiegów CIA i KGB.

Wolność przyjechała Mercedesem: oprócz W124 Vogel miał też W126

W przedzielonym murem Berlinie złoty Mercedes Wolfganga Vogla bez ustanku przemierzał drogę ze wschodu na zachód i z powrotem. W124 w odmianie 300 E ma pod maską 6-cylindrowy silnik, ale jak na warunki zachodnie auto robiło raczej wrażenie skromnego. Co innego na wschodzie. Sam wieloletni przywódca NRD był wożony Citroënem i Volvo, więc używanie przez Vogla auta, którego marka uważana była za najbardziej wrogą ludowi, nie mogło zostać niezauważone. 300 E miało 7 razy wyższą moc niż Trabant 601, a przecież samochód był najmniejszym Mercedesem w stajni adwokata. Oprócz niego Vogel miał jeszcze 250 SE Automatic (W108), W116 oraz W126 w wersji SEL, w tym samym kolorze co W124. Gwoli ścisłości: oba Mercedesy mają kod lakieru 473, a więc szampański metalik.

Co stało się z klasami S Vogla, niestety nie wiadomo. Także los 300 E bardzo długo był nieznany. Mecenas sprzedał auto swojemu mechanikowi i przyjacielowi Kalusowi Janetzkiemu, który doposażył je w katalizator, ale nie używał samochodu zbyt często. Przez 11 lat Mercedes stał wyrejestrowany w garażu. Później Janetzki sprzedał samochód kolekcjonerowi. Gdy ten niedawno chciał się go pozbyć, na scenie pojawił się Gerrit Crummenerl – człowiek z niewielkiego Brandis pod Lipskiem zbierający klasyczne pojazdy, które odegrały szczególną rolę w historii NRD.

Historyczne zdjęcia wykonane między wrześniem 1977 roku i czerwcem 1985 roku ukazują Vogla w Mercedesach klasy S typoszeregu W116 z przynajmniej dwoma zestawami tablic rejestracyjnych. We wrześniu 1985 roku zarejestrowano "nasze" W124, które Vogel używał bardzo długo. W lutym 1986 roku Vogel jeździł klasą S W126 – najwyraźniej w tym czasie miał więc przynajmniej dwa Mercedesy. Klaus Janetzki koryguje: miał też Mercedesa Coupé.

Wolność przyjechała Mercedesem: Vogel samochodziarz

Czy zatem wielki Wolfgang Vogel był samochodziarzem? Pytamy o to jego syna, dr Manfreda Vogla, który także był adwokatem, a obecnie jest już na emeryturze. "Mój ojciec był wielkim fanem motoryzacji. Kiedyś miał Ifę F9, Wartburga coupé, Opla Rekorda, Kapitana… Jako dzieciak w weekend zawsze musiałem polerować jego samochód. Przy kupnie Rekorda doradzałem mu nawet – chodziło o lakier, szyberdach i opony z białym pasem". Jak bardzo w szarym NRD wyróżniał się pomarańczowy Rekord z białym dachem, opisuje dziennikarz Norbert F. Poetzl w swojej książce "Mission Freiheit – Wolfgang Vogel: Anwalt der Deutsch-deutschen Geschichte" (Misja wolność – Wolfgang Vogel: adwokat historii niemiecko-niemieckiej). Prawnik pojechał tym autem do wschodnioniemieckiego więzienia Stasi Rummelsburg w 1958 roku. Jego asystent ostrzegał, że auto może za bardzo zwracać na niego uwagę strażników. "I właśnie tym się delektuję. Wiem, że najchętniej podcięliby mi gardło, ale nie mogą tego zrobić" – miał odpowiedzieć Vogel. W 1961 roku adwokat zamówił na zachodzie nowego Opla Kapitana, ale na początku sierpnia, a więc krótko przed rozpoczęciem budowy Muru Berlińskiego, cofnięto mu pozwolenie na sprowadzenie auta. Ostatecznie Kapitan zasilił flotę mecenasa w październiku 1963 roku.

Postrzeganie przez innych było ważne już dla młodego Wolfganga Vogla. Od 14 roku życia nasz bohater dorywczo pracował, a wynagrodzenie przeznaczał na eleganckie ubrania i kurs tańca. Nosił się jak baron – miał wspominać jego ojciec. Jego syn Manfred uzupełnia: "W gimnazjum nazywano go gentlemanem. Zawsze nosił krawat, nawet w ciężkich czasach. Później uchodził za najlepiej ubranego prawnika NRD". Manfred Vogel wymienia też powód posiadania przez ojca aż tak wyróżniających się z tłumu aut: "Musiał robić wrażenie, ale nie przeczę, że było w tym nieco próżności i snobizmu". Manfred Vogel zdradził nam, że w garażu ojca była też Łada Niva, którą adwokat woził na pozamiejskie spacery swoje psy.

Wolność przyjechała Mercedesem: Vogel lubił nie tylko luksusowe auta

Jesteśmy przed domem, w którym nasz bohater miał swoją kancelarię – Reiler Straße 4, kiedyś Berlin Wschodni. W ogrodzie leżą materiały budowlane. Wychodzi do nas młody człowiek – Maninder Singh, który dorastał w Berlinie. Jego rodzina ma się tu wprowadzić, ale dom zostanie najpierw rozbudowany. Wcześniej była tu jakaś kancelaria adwokacka. Biurowe meble niedawno stąd wywieziono. Wszystko usunięto? Zostały dwa stoły, chcecie zobaczyć? Jasne! Przechodzimy przez pusty, nieco zawiły w rozkładzie pomieszczeń dom, oglądamy biurko i ciężkie drzwi.

Kancelarię i dom Vogla dzieliło ok. 50 km. Adwokat mieszkał w Teupitz, na południe od Berlina, nad samym jeziorem. Helga, druga żona Vogla, często go woziła. Sześciocylindrowy silnik cichutko mruczy pod maską – tak jak w czasach, gdy poruszał się wśród 2-i 3-cylindrowych dwusuwów. Ale Vogel nie patrzył na ich właścicieli z góry. Dla wierzącego katolika los słabszych był ważny, a nie było to proste w państwie, które urządzało pokazowe procesy swoich przeciwników już w 1950 roku. W 1952 roku niezależność sądów została formalnie zniesiona. Po ludowym powstaniu w 1953 roku Vogel jak adwokat bronił oskarżonych w procesach politycznych, w tym również przedstawicieli zachodnich wywiadów.

W 1957 roku Vogel otrzymał licencje na pracę również w Berlinie Zachodnim. Regularnie negocjował ze Stasi, a na zachodzie z ministerstwem spraw ogólnoniemieckich. W 1959 roku komitet centralny SED spytał go, czy mógłby zająć się sprawami schwytanych na zachodzie agentów KGB. Trzy lata później na moście Glinicke doszło do pierwszej wymiany, której architektem był Vogel. Wtedy zaczęła się jego kariera jako negocjatora.

Wolność przyjechała Mercedesem: Vogel specjalnie upodobał sobie złote auta

Gdy RFN była gotowa wykupować więźniów politycznych z NRD, Vogel wkraczał i ustalał szczegóły. Od 1964 roku aż do upadku Muru Berlińskiego 33 755 więźniów i ponad 200 tys. chętnych do wyjazdu z NRD zostało wymienionych za gotówkę, ropę naftową, miedź i towary luksusowe. Łączna suma tych targów wyniosła 3,4 mld marek (1,7 mld dolarów). Od 1964 roku Vogel towarzyszył wszystkim autobusowym transportom uciekinierów, które rozpoczynały swój bieg w Karl-Marx-Stadt (obecnie Chemnitz). A trochę tego było, bo w sumie ok. 1250 kursów. Zachodni berlińczycy czy Amerykanie byli zazwyczaj odwożeni przez jego żonę do zachodniej części Berlina samochodem osobiście.

A więc dojechaliśmy do domu adwokata. Heinz Janetzki, przyjaciel Vogla, pozwala nam wejść na posesję znajdującą się nad samym jeziorem. Na drzwiach garażu znajduje się tabliczka "Wysokie napięcie! Niebezpieczeństwo śmierci!". Z materialnego punktu widzenia Voglowi wiodło się świetnie, bo Zachód za jego usługi płacił w zachodnich markach, do tego należności nie były obłożone podatkiem. Specjalista od silników Heinz Janetzki i kolekcjoner Gerrit Crummenerl od razy zaczynają rozmawiać – o pompie paliwa, o rozdzielaczu, jaki olej jest najlepszy itd. 300 E, którego książka serwisowa wypełniona jest stemplami potwierdzającymi przeglądy w zachodnioberlińskim serwisie, obsługiwany był później przez Janetzkiego.

Wolność przyjechała Mercedesem: człowiek z długim widelcem

Richard Barkley, były ambasador USA w NRD, powiedział kiedyś o Wolfgangu Voglu: "Jadał z diabłem, a gdy się to robi trzeba mieć odpowiednio długi widelec". Biograf Poetzl nazywa go "produktem, przedstawicielem i beneficjentem socjalistycznego systemu NRD", ale również "odpowiednim człowiekiem w odpowiednim miejscu i czasie". Vogel proponował działaczom SED kompromisy, które najbardziej nie w smak były szefowi Stasi Erichowi Mielkemu, ale ponieważ systemowi brakowało pieniędzy... Przez lata adwokat dryfował po tych niebezpiecznych wodach. Na krótko przed upadkiem Muru niemalże sam nie uciekł z NRD – w październiku 1989 roku w liście do Honeckera Vogel domagał się uwolnienia i równego traktowania wszystkich chętnych do wyjazdu. Liczył się, że może zostać aresztowany. Ale wkrótce Honecker został obalony, a później... zatrudnił Vogla w roli swojego adwokata. W swoim liście do biura ministra spraw zagranicznych RFN Hansa-Dietricha Genschera z 4 października 1990 roku Vogel napisał: "Moje zadania są już nieaktualne, a tym samym stałem się zbędny, co czyni mnie prawdziwie szczęśliwym".

Wymiana agentów

Pierwsza wymiana odbyła się 10 lutego 1962 roku w ścisłej tajemnicy. Na moście Glinicke wymieniono Rudolfa Iwanowicza Abla, szpiega radzieckiego schwytanego w USA, na Francisa Gary'ego – pilota szpiegowskiego samolotu zestrzelonego nad Związkiem Radzieckim. 36-letni Vogel już wtedy pośredniczył w wymianie. Kolejne takie zdarzenie miało miejsce w 1985 roku (zdjęcia na górze), gdy na berlińskim moście wolność odzyskał Marian Zacharski i trzech innych szpiegów Wschodu na Zachodzie (w zamian Związek Radziecki uwolnił aż 23 osoby). Vogel został przywieziony na most przez swoją żonę Helgę Mercedesem klasy S W116 z Berlina Zachodniego. W Senatorze siedzieli desygnowani w Bonn amerykańscy dyplomaci, m.in. Richard Burt, urzędnik amerykańskiego ministerstwa sprawiedliwości. Voglowie przejechali na stronę wschodnią, wrócili i wtedy dopiero inne limuzyny przejechały do NDR. -Chevrolet G20 z czterema wschodnimi agentami wyjechał z Berlina Zachodniego i razem z innymi pojazdami konwoju ustawił się na środku mostu. W poprzek przeprawy ustawiono autobus Mercedesa, do którego wsiadło 23 schwytanych na Wschodzie agentów i dysydentów i udali się oni w swoją dalszą drogę na Zachód. Wtedy auta opuścili szpiedzy ujęci na Zachodzie, w tym Zacharski. Zdjęcia wykonała dziennikarka publicznej niemieckiej telewizji.

Powodem tej wymiany był wcześniejszy plan Vogla, by uwolnić z sowieckiego więzienia działacza na rzecz praw człowiek Anatolija Szczarańskiego, który został skazany jako szpieg i odbywał swoją karę w łagrze. Ostatecznie Szczarański został wymieniony na radzieckich szpiegów złapanych na Zachodzie 11 lutego 1986 roku – wtedy na swoje strony wróciło też 3 agentów Zachodu oraz 5 szpiegów Wschodu. Tę wymianę obserwowały dziesiątki dziennikarzy, a Vogel jeździł już wtedy złotą klasą S W126, a Amerykanie użyli Mercedesa T 2.

Mercedes Nelsona Mandeli

W Republice Południowej Afryki w 1986 roku Vogel sądował, czy da się wymienić Nelsona Mandeli na Andrieja Sacharowa. Ale prezydent Peter Botha i żona Mandeli Winnie nie mogli dojść do porozumienia, czy po uwolnieniu Mandela ma zostać w kraju czy wyjechać.

Mercedes Nelsona Mandeli Foto: Auto Świat
Mercedes Nelsona Mandeli

Południowoafrykański działacz na rzecz wolności Nelson Mandela w latach 1962-90 siedział w więzieniu. Gdy 11 lutego 1990 roku został zwolniony, członkowie związków zawodowych chcieli coś dla niego zrobić. Pracownik Mercedesa Philipp Groom (na zdjęciu) zaproponował, że zbuduje dla niego auto – W126 500 SE w czerwonym kolorze (czyli w kolorze związku) z pokładowym telefonem. Kierownictwo zakładu dało robotnikom dzień wolnego i pozwoliło zbudować samochód – uczestniczyło w tym 2 tys. osób, każda pracowała po 4 godziny bez wynagrodzenia. W ramach zadośćuczynienia otrzymali oni samochód, który przekazali Mandeli. Ten nazwał go "pracą miłości" i używał do 1998 roku, będąc już od 4 lat prezydentem RPA.