• Choć producenci oświetlenia w większości przypadków nie przewidują napraw wypalonych reflektorów, to są warsztaty, które się właśnie tym zajmują
  • Zużyte reflektory można zregenerować, ale można też wymienić ich zużyte części na nowocześniejsze, bardziej wydajne odpowiedniki
  • Stuningowany reflektor wygląda jak wyprodukowany w fabryce i nie sprawi problemów na corocznym badaniu technicznym, choć świeci inaczej niż fabryczny
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

"Kup zestaw do regeneracji reflektorów, poświęć im godzinkę i będą jak nowe" – kuszą producenci chemii samochodowej, a nawet producenci oświetlenia, którzy oferują takie zestawy. Tyle że – o tym reklama nie mówi – taka operacja, owszem, przywraca reflektorom świeży wygląd, likwiduje zażółcenie kloszy, ale samo oświetlenie drogi poprawia jedynie w minimalnym stopniu. Co można zrobić za pomocą papieru ściernego i pasty polerskiej? Można właśnie przywrócić przejrzystość kloszom – to wszystko! Jeśli chcesz lepszego oświetlenia, musisz posunąć się dalej.

Dlaczego słabo świeci?

W reflektorach samochodu oprócz klosza zużywają się wewnętrzne elementy, najważniejsze z nich to odbłyśniki, których często nie widać z zewnątrz, bo ukryte są za soczewką. Wystarczy lekkie zmatowienie w górnej części odbłyśnika spowodowane ciepłem żarówki albo lampy ksenonowej i… koniec! Możesz nawet zmienić lampy ksenonowe na nowe, możesz założyć mocniejsze żarówki i efekt będzie, jeśli w ogóle będzie, umiarkowany. Inna rzecz, że wymagania wobec reflektorów aut nie zmieniły się od dziesięcioleci i producenci aut nie mają dużego interesu w projektowaniu wydajnego oświetlenia – zwłaszcza jeśli jest to wyposażenie podstawowe oferowane bez dopłaty.

Typowy odbłyśnik wyjęty z reflektora kilkuletniego samochodu: matowa plamka w górnej części sprawia, że reflektor świeci ledwo-ledwo Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Typowy odbłyśnik wyjęty z reflektora kilkuletniego samochodu: matowa plamka w górnej części sprawia, że reflektor świeci ledwo-ledwo

Producenci reflektorów samochodowych zadbali też o to, aby zużycie reflektorów, które jest normą już po kilku latach eksploatacji, stawiały właściciela samochodu w trudnej sytuacji: kup tańszy zamiennik (ale będziesz średnio zadowolony), jeździj na ślepo, albo... wydaj u nas fortunę!

Zaprojektowane, by się nie dało naprawić. Ale…

Reflektory są w większości przypadków nierozbieralne, choć w starszych modelach aut były rozbieralne, można było kupić i wymienić ich poszczególne części. Obecnie niektórzy producenci aut umożliwiają wymianę wybranych elementów elektronicznych umieszczonych na zewnątrz obudowy reflektora, ale co do zasady moduły świecące, odbłyśniki, soczewki – jeśli się zużyją – w zamyśle producentów mają wymusić kupno nowych reflektorów. Niektóre oryginalne reflektory kosztują 1500 zł, inne 6000 zł, ale są i takie, za które trzeba zapłacić ponad 20 tys. zł! Jeśli dodamy, że chodzi o samochody kilkuletnie i starsze, wydatek ten robi się abstrakcyjnie wysoki. Z pomocą przychodzą warsztaty, które oferują naprawę lamp, których w teorii naprawić się nie da. Jest też opcja "podrasowania" fabrycznego reflektora do poziomu wykraczającego znacznie poza zastosowanie akcesoryjnych LED-ów zamiast żarówki.

Manufaktura… reflektorów

Niepozorny z zewnątrz warsztat przy ul. Modlińskiej w Jabłonnie pod Warszawą to właściwie nie tyle warsztat, ile manufaktura. Specjalność: oświetlenie samochodowe, naprawy i tuning reflektorów. To ostatnie sprowadza się do tego, że w fabrycznej obudowie reflektora panowie montują swoje "bebechy". Masz reflektory wyposażone w żarówki halogenowe albo stare, wypalone ksenony – możesz wyjechać autem wyposażonym w nowiutkie Bi-LED-y. Całość zostanie tak zabudowana, że w większości przypadków, nawet gdyby długo się wpatrywać w taką lampę, nie sposób zauważyć różnicy pomiędzy produktem fabrycznym a zmontowanym warsztatowo. Różnicę widać po zmroku: mocny moduł Bi-LED zamontowany w miejscu fabrycznego modułu z żarówką H7 po prostu "wymiata": emituje więcej światła (o chłodniejszej barwie niż światło żarówki), ma też bardzo ładne odcięciu linii światła i cienia. Mateusz Babiarz z Auto Gammy chwali się, że wraz z kolegami bez problemu dostosowują reflektory i lampy tylne aut z USA do wymogów europejskich, z przodu zakładają asymetryczne moduły świetlne i światła do jazdy dziennej, z tyłu czerwone kierunkowskazy zamieniają na pomarańczowe, dokładają moduły przeciwmgielne – a wszystko to w fabrycznej obudowie. Ale też oferują zwykłe naprawy – zamiast kleić czy spinać na „trytytki” pogruchotane w wypadkach obudowy, można je wymienić na nowe – nawet jeśli producent reflektora wymyślił, że lampa jest nienaprawialna i oczywiście sam części zamiennych nie sprzedaje.

Dalszą część artykułu znajdziesz pod materiałem wideo

Tuning reflektora – na czym to polega?

Moduły Bi-LED oferowane jako części zamienne występują w kilku rodzajach i wielkościach stosowanych w zależności od możliwości technicznych i kosztu, jaki właściciel auta jest gotów ponieść Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Moduły Bi-LED oferowane jako części zamienne występują w kilku rodzajach i wielkościach stosowanych w zależności od możliwości technicznych i kosztu, jaki właściciel auta jest gotów ponieść

Nie każdy wie, że choć reflektor w każdym aucie ma inny kształt, to jego najważniejsze elementy odpowiedzialne za oświetlenie drogi są modułami uniwersalnymi: jeden typ stosowany jest w bardzo wielu modelach aut i reflektorów. Moduł soczewkowy składa się z soczewki, odbłyśnika, gniazda żarówki albo (w starszych autach) lampy ksenonowej, elementów konstrukcyjnych, czasem modułu chłodzącego. To, co jest w środku, właściciela auta nie powinno jednak interesować, ponieważ – jak wspomniano – reflektor jest nienaprawialny, więc tych części nigdy się nie wymienia. Ale... chińscy producenci wyprodukowali moduły zamienne pasujące bez żadnych przeróbek do najpopularniejszych samochodów. W innych modelach też da się je założyć, ale trzeba pokombinować. Tyle, że nie robi się takich modułów "pod żarówkę", ani przystosowanych do lamp ksenonowych, bo to technologia przestarzała. Co powiecie zatem na moduł Bi-LED, który można wstawić np. do Skody wyposażonej w żarówki H7 (albo do Audi A6, BMW 5 i wielu innych, również bardzo luksusowych aut)?

Tuning albo regeneracja – wybór należy do Ciebie!

Reflektor z zamontowanym modułem Bi-LED, jeszcze przed przyklejeniem klosza i maskownicy Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Reflektor z zamontowanym modułem Bi-LED, jeszcze przed przyklejeniem klosza i maskownicy

Profesjonalna regeneracja reflektora polega na rozebraniu go (rozklejeniu) (choć teoretycznie jest on nierozbieralny), wymontowaniu odbłyśników, napyleniu na nie warstwy „sreberka”, wypolerowaniu klosza i zmontowaniu na powrót całości. Ale jeśli zdecydujemy się na montaż nowego modułu świecącego, pomijamy etap „napylania sreberka” (fachowo: metalizacji próżniowej), ponieważ dostaniemy cały nowy moduł z soczewką i układem optycznym. Montaż modułu świecącego Bi-LED z najwyższej półki oraz profesjonalne odświeżenie klosza (albo jego wymiana, to też możliwe) to koszt ok. 1300-1400 zł. Dużo? To w wielu wypadkach mniej niż kosztuje używany reflektor do BMW czy Audi w średnim stanie, czytaj: wymagający naprawy! A jeśli nowy reflektor kosztuje 15 tysięcy zł i trzeba czekać na jego sprowadzenie miesiąc lub dwa?

Tuning reflektora: czy to legalne?

Mateusz Babiarz z Auto Gammy uważa, że korzystanie z tak naprawionych lamp nie jest ani dozwolone, ani zabronione – po prostu przepisy zostały dawno w tyle za rzeczywistością. A tak naprawdę jest to tak samo legalne jak korzystanie z akcesoryjnych modułów LED, które oficjalnie służą do wykorzystywania poza drogami publicznymi, ale obecnie na upartego można nawet zalegalizować je w aucie zarejestrowanym w Polsce: niby nie wolno, ale można.

Wstępna przymiarka tuningowanego reflektora do samochodu. Przed ostatecznym sklejeniem lampy trzeba się przekonać za pomocą testera, czy będzie możliwe prawidłowe ustawienie świateł. Jeśli jest problem, trzeba skorygować pozycję modułu świecącego w reflektorze Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Wstępna przymiarka tuningowanego reflektora do samochodu. Przed ostatecznym sklejeniem lampy trzeba się przekonać za pomocą testera, czy będzie możliwe prawidłowe ustawienie świateł. Jeśli jest problem, trzeba skorygować pozycję modułu świecącego w reflektorze

Tyle, że solidny, ciężki, dobrze chłodzony moduł Bi-LED ma szanse działać lepiej niż zestaw zastępujący żarówki, no i po zamontowaniu w reflektorze nie sposób, choćby nie wiem co, zorientować się, że ktoś „wstawił sobie LED-y”. Na stacji diagnostycznej też problemów nie będzie: jeśli reflektor świeci bardzo dobrze, ma piękną granicę światła i cienia, ustawiony jest poprawnie… szansa, że ktokolwiek się przyczepi czy choćby zauważy przeróbkę, jest absolutnie, absolutnie minimalna, zresztą nie miałoby to sensu! A może to niebezpieczne? No cóż – jest to na pewno bezpieczniejsze niż jazda ze zużytymi reflektorami. Jest to też zapewne bezpieczniejsze niż korzystanie z zupełnie legalnych (niektórych) tanich zamienników reflektorów, które są tak zrobione, że nie sposób ich ustawić, bo w rękach pękają regulatory. No i w wielu wypadkach, gdy fabryczny reflektor kosztuje np. 7 tys. zł, jest to po prostu dobra oferta. A jak to robią – patrzcie niżej.