• Jeżeli serwis się zgodzi, olej na wymianę można dostarczyć we własnym zakresie – będzie o wiele taniej!
  • Czerwona kontrolka, czyli za niskie ciśnienie. Przyczyny: ubytek oleju, awaria pompy lub czujnika ciśnienia. Lepiej wyłącz silnik i nie jedź dalej!

Jest takie powiedzenie (trochę już może wyświechtane...) mówiące o tym, że kto nie smaruje, ten nie jedzie. Sęk w tym, że to prawda, bo olej smaruje, chłodzi i czyści kluczowe podzespoły silnika i osprzętu (np. turbosprężarka!). Gdy jego poziom spadnie poniżej minimum lub zupełnie do zera, silnik wyzionie ducha – jeden od razu, drugi dopiero po chwili, ale dobrze taka sytuacja nie skończy się z całą pewnością. Wniosek nasuwa się więc sam. O olej należy dbać, czyli: regularnie kontrolować jego poziom, odpowiednio często wymieniać i stosować produkty przewidziane dla danej jednostki napędowej.

Jeśli chodzi o sprawdzanie oleju, to kiedyś problemu nie było – starsze silniki mają bagnet, który należało wyciągnąć (najlepiej po kilku minutach od zakończenia jazdy, gdy auto stoi na płaskim, równym podłożu) i odczytać poziom środka smarnego. Dziś wielu producentów rezygnuje z bagnetu na rzecz elektronicznych czujników – poziom oleju widać na desce, a gdy środka zrobi się za mało, komputer podnosi alarm. Wszystko pięknie, pod warunkiem że elektronika będzie działać tak, jak powinna. Uwaga: nie należy mylić zbyt niskiego poziomu oleju ze zbyt niskim ciśnieniem – jedno nie zawsze powiązane jest z drugim (patrz też ramka).

Jednak i to nie wszystko, bo elektronika potrafi też czasem oszacować „żywotność” oleju i w zależności od jego zużycia informować o konieczności wymiany. Naszym zdaniem lepiej jednak stosować stałe (i wystarczająco krótkie – zazwyczaj do 15-20 tys. km) interwały, dopasowane do stylu i warunków jazdy. Im więcej miasta, korków i ostrej jazdy, tym krótszy interwał.

Jak dobrać olej odpowiedni do auta? Informację na ten temat zawiera zawsze instrukcja obsługi. Jeżeli akurat nie masz jej pod ręką, możesz zapytać w serwisie lub zajrzeć do internetu – każda szanująca się firma produkująca oleje ma na swojej stronie zakładkę, w której po podaniu danych auta zostaniesz poinformowany o zalecanych lepkościach. Ale uwaga: zewnętrzne katalogi potrafią zawierać błędy, najlepiej porównać ze sobą co najmniej kilka i sprawdzić, czy informacje się pokrywają.

Czy oleje można mieszać? Jeżeli nie ma innego wyjścia – np. komputer poinformował o konieczności dolewki w trasie, a na najbliższej stacji akurat nie ma środka tej samej marki albo o odpowiedniej lepkości – to owszem. Tyle że w takiej sytuacji zalecamy jednak w miarę szybko pojechać do serwisu w celu wymiany środka smarnego i zalania silnika właściwym.

Chcesz oszczędzać? Nie kupuj oleju w ASO i na stacjach paliw – drogo. Lepszy pomysł to sprawdzone hurtownie internetowe i sklepy stacjonarne. Podejrzanie tania oferta z internetu? Zachowaj czujność, bo oleje znanych marek są podrabiane.

Jak zmierzyć poziom oleju?

Zasada numer 1: jeżeli wyniki mają być miarodajne, pomiary za pomocą bagnetu muszą być wykonywane w zbliżonych warunkach. Najważniejsze: równe płaskie podłoże. Najlepiej, żeby silnik był ciepły, ale nie gorący, choć olej można mierzyć też „na zimno” przed pierwszym rozruchem. W wielu nowych autach bagnetu już nie ma!

Jaki olej stosować? jak dobierać?

Foto: Auto Świat

Kwestia doboru oleju to dyżurny temat na każdym motoryzacyjnym forum. Tymczasem najważniejsza zasada w kwestii doboru oleju każe zajrzeć do instrukcji obsługi. Tam oprócz klasy lepkościowej (np. 5W-40; patrz też obok) znajdziesz zazwyczaj normę ACEA, którą olej musi spełnić, coraz częściej też normę wewnętrzną producenta auta (np. VW505.01) oraz nazwę producenta oleju, z którym dana marka ma umowę. O ile pierwszych trzech parametrów lepiej się trzymać (jeśli silnik jest bez przeróbek i użytkujemy go normalnie), o tyle producenta można wybrać niemal dowolnie. Silniki z filtrem cząstek wymagają oleju Low-SAPS (niskopopiołowy).

Wymiana oleju, interwały, kontrolki ostrzegawcze

Jeżeli chodzi o interwał wymiany oleju silnikowego, to sprawa jest bardzo złożona. Okres między wymianami może być ustalony przez producenta albo „na sztywno” – dane w książce serwisowej/instrukcji obsługi – albo w zależności od rodzaju eksploatacji i wówczas o terminie wizyty w serwisie (jeżeli ktoś nie wymienia oleju samemu!) decyduje komputer pokładowy na podstawie m.in. liczby „zimnych startów”, przejechanego dystansu i stylu jazdy.

W przypadku stałych interwałów rozróżniamy „zwykłe” (zazwyczaj 10-15 tys. km) oraz wydłużone (Long Life; co 25-35 tys. km). Praktyka mówi, że długie przerwy między wizytami w serwisie sprawdzają się tylko w sytuacji, gdy dany samochód dużo porusza się w trasie, na dodatek z umiarkowanym obciążeniem. Wrogami oleju są też... bezczynność i czas.

Gdy samochód dużo stoi albo często pokonuje krótkie odcinki, nowy olej należy wlewać przynajmniej raz na 12 miesięcy, i to niezależnie od przebiegu. Ważne: wraz z olejem zawsze należy wymienić też filtr. Kupujesz auto używane i nie wiesz, jaki olej jest zalany? Przed wymianą możesz zastosować tzw. płukankę. Uwaga: szkodzi nie tylko zbyt niski, ale też za wysoki poziom oleju (przelanie, środek smarny rozcieńczony paliwem, uszkodzona uszczelka pod głowicą) – ryzyko rozszczelnienia silnika!

Czy olej można mieszać?

Zmieszanie dwóch olejów o tej samej lepkości, ale od różnych producentów na krótką metę nie powinno mieć negatywnego wpływu na silnik. Doraźnie – by dojechać do serwisu – można nawet zmieszać olej syntetyczny z mineralnym (!). Po czymś takim środek smarny radzimy jednak szybko wymienić. Uwaga: popularny mit mówi o tym, że w samochodzie, który pobiera duże ilości oleju, nie trzeba robić wymian, bo... olej i tak cały czas jest świeży. Otóż nic bardziej mylnego: działając w ten sposób, łatwo doprowadzić do zabrudzenia silnika i zatkania kanałów.

Gdzie kupić? Najlepiej w hurtowniach lub internecie. Na stacjach paliw i w serwisach bywa drogo, zwłaszcza gdy chodzi o firmowy olej z butelki (nawet 120 zł/l). Mniej kosztuje olej z beczki (40-80 zł/l), ale i to tak drożej niż w hurtowniach!

Co może się popsuć jeśli na czas nie wymienimy oleju?

Każdy silnik pobiera olej: raz będzie to kilka mililitrów, innym razem motor potrafi na dystansie 1000 km pożreć nawet litr. W takim wypadku zazwyczaj mamy do czynienia z awarią (pierścienie, uszczelniacze zaworowe, turbina, wycieki, uszkodzenie lub nieszczelność miski), ale są i takie jednostki (tzw. luźno spasowane), które z natury muszą brać więcej oleju. Instrukcje obsługi zazwyczaj podają normę na poziomie 0,7 l, czasem nawet do 1 l/1000 km, jednak głównie chodzi o to, żeby zabezpieczyć się przed reklamacjami. Przyjmijmy, że w pełni sprawny „cywilny” silnik nie pobiera więcej niż 100 ml na 1000 km.

Gdy poziom oleju spadnie, w wielu autach – nawet tych sprzed 10, 15 lat – zapali się kontrolka informująca o konieczności dolewki. Jeżeli natomiast zaświeci się kontrolka informująca o zbyt niskim ciśnieniu oleju, jak najszybciej wyłącz silnik i zrób dolewkę. Jazda ze zbyt niskim poziomem środka smarnego grozi uszkodzeniem jednostki: panewek, tłoków, gładzi, wałków. Remont silnika po zatarciu bywa bardzo kosztowny, nierzadko jedynym opłacalnym wyjściem jest zakup używanego silnika. Poziom oleju rośnie, gdy zostaje on rozcieńczony paliwem, np. w dieslu po kilku nieudanych próbach wypalenia suchego DPF-a.

Naszym zdaniem

Nie brakuje co prawda takich, którzy utrzymują, że ich auto pokonało 200 tys. km bez wymiany oleju, ale – powiedzmy sobie szczerze – to głupota. Po czymś takim silnik jest tak zatkany olejowym szlamem, że nie ma szans, by mógł poprawnie smarować. I nawet jeśli komuś udało się tak przetrwać bez awarii, to po prostu łut szczęścia.